poniedziałek, 16 lipca 2012

Czyli jak pewna kobieta wybrała się do Italii, Indii i Indonezji w poszukiwaniu wszystkiego

 "Ta książka jest dla każdego, kto kiedykolwiek sie obudził się rano z nieodpartym pragnieniem zmian. "

Elizabet Gilbert "Jedz módl się kochaj "  mówi o tym co może się zdarzyć, kiedy bierzemy odpowiedzialność za zadowolenie z własnego życia.
Takie słowa możemy przeczytać z tyłu książki i ja się muszę z tym zgodzić. Zupełnie nie wiem czy moja ocena tej powieści może być obiektywna.
Polowałam na nią od wielu miesięcy, ale wpadła w moje ręce dopiero, kiedy i ja sama stanęłam na rozdrożu.

Zupełnie jak glówna bohaterka przeżyłam niemiły "romans" który skończył się dlugimi wieczorami z wtuloną głową w poduszkę. Później zawiodłam się na wielu osobach i w skrócie stałam się pełną czarnych myśli dziewczyną, ale nagle odkryłam wiarę w Boga ( co wydawało mi się niepojętą sprawą, wręcz niemożliwą) i nagle zapragnęłam zmian !

Niestety nie wybrałam się w magiczną podróż. Nie odwiedziłam Włoch, Indonezji czy Indii, ale za to zaczęłam uczyć się francuskiego, zwiedziłam góry, postanowiłam robić to co kocham, dużo pisałam, myślałam i jestem teraz tu gdzie jestem.

Muszę przyznać, że chyba "Jedz módl się kochaj"  troszeczkę się do tego wszystkiego przyczyniło.
Uwielbiam prostostotę z jaką autorka przybliża nam kulturę danego kraju. Poznajemy ludzi z jej perspektywy, przeżywamy wszystko to co i ona przeżywała. Dowiadujemy się, że w Neapolu podają najlepszą pizze, a włoski najlepiej ćwiczy się rozmawiając z młodym przystojnym brunetem w pociągu. Zaś w Indiach każdy jest dla ciebie miły, a w aśmramach nie przebywają tylko zakochani w Bogu wierni, znajduję się tam również Richard z Teksasu. W Indonezji można za to spotkać wiele ciekawych ludzi, a powiedzenie Mów prawdę, mów prawdę, mów prawdę ( S.L. Moller) nie dotyczy  handlu nieruchomościami na Bali, dodatkowo wszystkie antybiotyki, którymi się leczymi są beznadziejne, bo schorzenia leczy się czarami i odpowiednimi naturalnymi składnikami.

Autorka swoją powieść nadając jej formę dźapamali, czyli sto osiem opowieści, które dzielą się  nadto na trzy części, które zawierają dokładnie trzydzieści sześć opowieści .
Sprawia to, że wszystko czyta się bardzo szybko i przyjemnie.
"Jedz módl się kochaj " nazwałabym typowo kobiecą historią, którą zresztą bardzo polubiłam .

Oczywiście i ta książka jest już zerkranizowana. Główną rolę kobiecą gra Julia Roberts. Niestety nie miałam okazji jeszcze go obejrzeć, ale obiecuję, że kiedy nadrobię tą zaległość od razu napiszę o moich refleksjach !





Książka : "Jedz módl się kochaj" wyd. Dom wydawniczy Rebis 2011
Film : reż. Ryan Murphy





2 komentarze:

  1. Bardzo lubię książkę, choć nie zwróciłam uwag, że jest napisana w formie dźapamali (albo jakoś przeoczyłam tę informację wcześniej). Film bardzo mi się podobał, kiedy go pierwszy raz oglądałam w kinie, ale teraz właśnie zaserwowałam sobie powtórkę na dvd i nieco się rozczarowałam. Świetna Jula Roberts i Javier Bardem, ale cała historię jednak mocno skrócono i spłycono. Ludziom, którzy nie czytali pierwowzoru, filmowa historia Liz musi się wydawać strasznie naciągana. Przejechała się na trzy wycieczki, znalazła chłopa i od razu jej się poprawiło. No ale rozważania wewnętrzne ciężko sfilmować, a tego było w książce najwięcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam takie samo odczucie ! Początkowo myślałam, że to tania opowiesc o miłości itd.. ale pozytywnie mnie zaskoczyła :)

      Usuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.