środa, 18 lipca 2012

Inspirująco

"Bo musi to na Rusi, a w Polsce to kto jak chce" 

Przez te słowa Wiera Swietłowa wpakowała się w niezłe tarapaty, ale chyba nie tylko przez nie. 


"Mała Moskwa" to film (o którym wspominałam wczoraj) o prawdziwym uczuciu polskiego porucznika i zamężnej kobiecie, pochodzącej z Rosji. Niby nic dziwnego, gdyby akcja filmu nie toczyła się w Legnicy "pod panowania" sowietów.

Chciałam napisać, że jest to historia pełna ciepła, ale chyba nie mogę, bo czy nie mijałabym się z prawdą ? Raczej tak, ale nie jestem w stanie odgonić od siebie myśli, że to piękna opowieść. Sama nie wiem może to wszystko za sprawą miejsca w jakim rozgrywa się akcja ... w Małej Moskwie czyli obecnie w Legnicy. W mieście, w którym bywam często ... oglądam wszystko i nie jestem w stanie sobie wyobraźić sowieckich czasów.

Podobał mi się sposób w jaki została przedstawione wydarzenia. Byłam niemal zachwycona postawą męża Wiery. Czasami nawet zastanawiałam się jak ona mogła być tak głupia. Mimo, że bardzo lubię Lesława Żurka to pasował on do roli amanta tak samo jak ja do roli księdza !
Denerwowało mnie jego podejście do kobiety. Męczyła pewność siebie i wyniosłość. Czy to możliwe, że bardziej polubiłam znienawidzonego Rosjanina,a niżeli Polskiego oficera ?
Chyba tak, bo nawet jeśli Rosjanie wyrządzili nam tyle złego... to ja nie pamiętam tamtych czasów ! Jestem tolerancyjna i bardzo denerwuje mnie takie podjeście do sprawy. Polacy zawsze byli dumnym narodem i może przez to nadal istniejemy, ale czy nie moglibyśmy być odrobinę bardziej tolerancyjni ?

Och no i zamiast o filmie to ja tutaj opowiadam o ludziach i moich przemyśleniach.

Dobrze to skoro wyżaliłam się na temat Polaków to teraz kilka słów o wyniosłości córki Wiery Swietłowej, również Wiery .. Nie! Nie ! Nie ! Nie można tak traktować "ojca" nawet jeśli się nim gardzi to jest to starszy człowiek odrobina szacunku. Wiera Chodczenkowa przypominała mi swoją matkę z pierwszysch scen filmu. Pewna siebie .. "To Niemcy muszą się ze mną dogadywać, bo to my mamy gaz" , z pogardą dla Polaków " Wszystko co mają ukradli nam albo Niemcą ". Irytująca i przerysowana postać.Można powiedzieć wręcz istne zło !

Mogłabym rozpisywać się na temat filmy jeszcze przez wiele godzin, ale to nie miało by sensu. Polecam go z całego serduszka, bo to piękna lekcja historii. Mimo wszystko chciałabym, żeby każdy z nas pamiętał, że co było nie wróci i nie warto ciągle pamiętać o tym co było złe, bo słuchając opowieści mojej babci czy dziadka wcale nie mam wrażenie, że komunizm był tak bardzo zły !

Oczywiście ja nie mogłabym w tych czasach żyć, bo nienawidze podporządkowywania się, cenzury i oszustów, ale nie mam z czym tego porównywać ! Właściwie to czasów wpółczesnych i kapitalizmu też nie znoszę ... więc ?


Film: "Mała Moskwa" 2008 reż.Waldemar Krzystek
występują: Swietłana Chodczenkowa;Lesław Żurek ;Dmitri Ulyanov 




12 komentarzy:

  1. Film już po zwiastunach wydał mi się bardzo ciekawy, choć do dnia dzisiejszego nie miałam okazji się z nim zapoznać, teraz po tej recenzji mam na niego ochotę jeszcze bardziej, ponieważ widzę, że wzbudza przemyślenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten film widziałam już dosyć dawno, ale pamiętam, że wtedy bardzo mi się podobał. Nawet się trochę wzruszyłam, a po seansie długo analizowałam wybór bohaterki. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Film jest po prostu piękny. Bardzo mnie poruszył, kiedy oglądałam go kilka lat temu. Bardzo mile wspominam.;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Planowałam kiedyś obejrzeć. może kiedyś się uda, przy okazji jakw tv puszczą ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Film obejrzałam, dzięki Klubowi filmowemu w moim liceum.
    Dokładnie już go nie pamiętam, ale wiem, że mi się baardzo podobał.

    OdpowiedzUsuń
  6. widzialam ten film, dawno temu. Musze powtorke zrobic!!

    OdpowiedzUsuń
  7. "Mała Moskwa" to film z ogromnym ładunkiem emocji. Dziwna sprawa, ale odebrałam go zupełnie inaczej niż ty. To prawda, że film, najprościej rzecz ujmując, pokazuje małżeńską zdradę i że w tym kontekście Wiera może się wydać głupią kozą, a Żurek w roli amanta wypada słabiutko. Tylko, że problem jest gdzie indziej... Zdrady się zdarzają, ale... są sprawą prywatną. Dzieją się między trojgiem ludzi i nie stają się tematem politycznym, jeśli żadna z tych osób nie piastuje funkcji politycznych. W tym przypadku przynależność do formacji wojskowych sprawiła, że zdrada stała się sprawą polityczną. Potworna jest rozmowa Wiery z radzieckim politrukiem, kiedy on mówi jej, ze poślubiając radzieckiego oficera poślubiła Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich i nic tego nie zmieni, bo nie można rozwieść się ze Związkiem Radzieckim. Potworne jest to ich "uwięzienie" w tym sowiecko-legnickim-niemal-getcie. Ten film naprawdę opowiada potworną historię i pamięta się go długo.
    Jeśli masz ochotę na podobny motyw filmowy to polecam polski film z Gajosem i Fryczem pt. "Tam i z powrotem". Można go jeszcze trafić na alekino+. Historia zupełnie inna, ale motyw zniewolenia przez władze sowiecką podobny. W szkołach tego nie uczą, a szkoda...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.