sobota, 22 września 2012

" Klątwa Tygrysa "Colleen Houck

Fenomen, a może kolejna książka z serii lubimy ją, bo każdy ją przeczytał ? 


Nie znoszę czuć, że przespałam wydanie jakiejś książki. Nie znoszę spoglądać na ludzi i słuchać jak bardzo są zachwyceni czymś o czym ja nie mam zielonego pojęcia. Co w tedy robię ? Usilnie staram się nadążać. Tak bardzo, że czytam coś do czego od samego początku byłam sceptycznie nastawiona.


" Klątwa Tygrysa "Colleen Houck

Literacki fenomen! Powieść odrzucona przez wydawców, ukochana przez setki tysięcy czytelników na całym świecie!


Nienawidzę takich słów na odwrocie książki. Nie znoszę brania czytelnika na litość, a może wystawiania opinii w stylu "Nie martw się ważni ludzie mieli ją za nic, ale ty prosty czytelniku ją docenisz". 

Od pierwszych stron powieści żałowałam, że dałam się wciągnąć w jej fenomen. Denerwowało mnie dosłownie wszystko. Najbardziej uciążliwy był język jakim jest napisana książka. Może przesadzam, ale miałam wrażenie, że "Klątwę tygrysa" stworzyła gimnazjalistka, a jej zasób słownictwa zakończył się zdawkowych słowach. 

Ale jak to mówią najcięższe są pierwsze rozdziały, więc zacisnęłam zęby i brnęłam dalej. Właśnie,a im dalej tym dziwniej. Nie wiem może ja jestem dziwną osobą, ale chyba nie wsiada się do samochodu nieznajomego faceta, nie leci się z nim do Indii tylko dlatego, że proponuję Ci opiekę nad tygrysem i niezapomnianą przygodę ? Dobrze, może ja jako siedemnastolatka, albo główna bohaterka rok starsza dziewczyna szarpnęła by się na taki pomysł, ale wiem na pewno, że moi opiekunowie długo by się zastanawiali, ale nie w książce wystarczy im chwilka, krótka rozmowa przy babeczkach, by podjąć decyzję.  Cóż może w Stanach Zjednoczonych takie zachowanie jest normą... nie wiem ...

Dobrze przymknęłam oko i na to. Pomyślałam.. autorka chce nam od pierwszych stron pokazać magię książki. Spokojnie daj jej szansę. Dałam i troszeczkę zmiękłam. 
Może nie byłam zachwycona kierunkiem jaki obrała fabuła, ale coś zaczęło mnie w niej delikatnie urzekać. Coś co przyćmiło nawet słaby stylistycznie język powieści, a myślałam, że to nie możliwe. 

Zaczęło się rozwiązanie zagadki. Pojawił się tajemniczy książę i jego brat.
Oczywiście tradycyjny trójkąt. Cóż .. oryginalność w dzisiejszych czasach chyba nie istnieje, ale z drugiej strony taki układ to świetny materiał na książkę ! Odejmijmy może od tego nienaturalne dialogi i często sztywną atmosferę i otrzymamy coś na pozór .. ogólnie mało dopracowanej historii.
Ale trzeba przyznać, że od tego momentu akcja zaczęła lekko przyspieszać, a może raczej szybciej się toczyć. Coś zaczęło się dziać.. i było to mniej sztuczne,a niżeli na samym początku. 

Muszę teraz o tym wspomnieć. To chyba jeden z największych plusów "Klątwy tygrysa" potrawy ! Jedzenie jakie mogliśmy "zobaczyć" na stole bohaterów. Tutaj autorka podbiła moje serce. Opisy regionalnych potraf Indii były niesamowite. Czytając o nich czułam jak cieknie mi ślinka. I zapragnęłam się tam znaleźć. Zamienić się z Kelsey. To ja miałam ochotę zajadać się przysmakami. Za każdym razem kiedy coś pojawiało się na stole, ja miałam przed oczami widok z przewodników po Indiach. Duży "rynek" z miskami kolorowych potraf czy przypraw. Zapach  aż od nich bije na kilometr. 

Dziwne, że skupiłam się na potrawach ? Nie chyba nie .. po prostu nie bardzo miałam na czym się skupiać czytając "Klątwę Tygrysa" . Muszę przyznać, że końcowe sceny między Kelsey, a Renem były całkiem uroczę, ale ich dialogi bardzo sztuczne. Nie zrozumiałam zachowania dziewczyny, ale urzekło mnie arystokratyczne wychowanie Księcia, nie tylko jego , ale też jego brata, którego chyba lubię bardziej. 

Pisząc to wszystko zastanawiam się czy miało sens sięgnięcie po tą książkę ? Odpowiem, że tak, bo to miła odmiana w świecie wampirów wilkołaków czy innych dziwnych istot.Mitologia Indii, troszkę nieprawdopodobieństwa z USA i mamy całkiem miłą książkę. Nie jest to może literatura wysokich lotów, ale tygrysy są milusie, a pomysł mimo podobieństw do wszystkiego co już było jest oryginalny. Może samo wykonanie średnie, ale plan był dobry. 

Wiem, że jeśli znajdę gdzieś w bibliotece, albo dzięki czyjejś uprzejmości wpadnie w moje łapki kolejna część przeczytam ją z wielką ciekawością, bo mimo wszystko chce wiedzieć jak potoczą się losy bohaterów. Polubiłam tygrysy, kulturę Indii, Klątwę i całą książkę, mimo wad .. czasami tak się zdarza , że nie rozumiemy dlaczego, ale coś lubimy. Podobało nam się.. bo uderza w serducho, chociaż rozum za bardzo tego nie rozumie. 

___________________________________________________________________________________

A więc i mnie dopadło choróbsko. Ale to ma swoje plusy.. nadrabiam zaległości w lekturze ! 
I mimo strasznego kataru jestem szczęśliwa, bo w końcu mam czas na pochłanianie książek ! 
Nawiasem mówiąc postanowiłam , że NASZA LISTA OSOBISTA  będzie ukazywać się rzadziej niż dotychczas z prostego powodu jeśli będzie co tydzień to szybko skończą mi się na nią pomysły .









6 komentarzy:

  1. Ja również przeczytam - chcę wyrobić swoje zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie tak się napaliłam na tę książkę, a tutaj wiele osób mówi, że nie warto. No i mimo wszystko chciałabym sama się przekonać o co chodzi w jej fenomenie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama już nie wiem czy przeczytać, ale chyba jednak się zdecyduje bo wiele pozytywnych recenzji czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Raczej się nie skuszę, ostatnio niechętnie podchodzę do cykli, bo albo muszę czekać rok na kolejny tom, ale w połowie drugiego mi się nudzi. Ale kres wampiryzmu literackiego należy odnotować z niejaką satysfakcją :)

    Choroba, o ile nie zbyt ciężka, sprzyja czytelnictwu, bo nikt nie ma pretensji, że się przez cały dzień siedzi pod kocem, pije herbatkę i czyta :D

    OdpowiedzUsuń
  5. To jest jedna z tych książek, po które nie sięgnę. Fabuła mnie nie zachęca, okładka także. Mimo, że jest na niej tygrys. ;)
    Żałowałam, gdy sięgnęłam po "Igrzyska śmierci" tak przez wszystkich zachwalane. Kolejny raz nie popełnię tego błędu.

    OdpowiedzUsuń
  6. "Nienawidzę takich słów na odwrocie książki. Nie znoszę brania czytelnika na litość, a może wystawiania opinii w stylu >>Nie martw się ważni ludzie mieli ją za nic, ale ty prosty czytelniku ją docenisz<<" - Kocham to zdanie xD
    Co do książki to recenzja także u mnie. Naapiszę tylko, że ten trójkąt miłosny do złudzenia przypominał ten z "Pamiętników wampirów", tylko, że jest o wiele gorszy. Nie cierpię do bólu wyidealizowanego Rena. Logika to coś, co w tej powieści nie istnieje. A mimo to polubiłam "Klątwę tygrysa". Ma jakiś tam klimat, sporo w niej indyjskiej kultury i mitologii, a okładka to prawdziwe cudo^^

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.