wtorek, 4 września 2012

Współczesne czarownice

"Dwie siostry. Tajemniczy dom. Wchodząc tam, wkraczasz do świata piękna, ale i ciemności .." 


Mieliście tak, że przeglądacie książki w księgarni i tak naprawdę żadna z nich do was nie przemawia ?
Kiedy z irytacji bierzecie pierwszą lepszą, spoglądając tylko na okładkę, nie myśląc nawet o czym może być ?

Właśnie tak w moje ręce wpadła powieść Natashy Mostert "Sezon Czarownicy". Książka była dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Po tytule i okładce szczerze spodziewałam się kolejnego paranomal romanse z magią w tle. Może coś w stylu " Księgi Wszystkich Dusz" sama nie wiem.

Od pierwszej strony "Sezon Czarownicy" nas zaskakuję. Ostatnie chwile z życia Roberta, są jak cień pojawiający się w książce. Już od początku wiesz jak wielkie znaczenie będzie mieć to wydarzenie. Uwielbiam jak autor książki, zarysowuję problem już od początku. Mam później wrażenie, że akcja płynie jakby szybciej.

Po dobrze skonstruowanym prologu nadchodzi pierwszy rozdział. I tutaj zaczynają się schody. Autorka przedstawia nam Gabriela, mężczyznę, który na pierwszy rzut oka nie ma  nic wspólnego z magią. Czytając to miałam w głowie tylko jedną myśl " Jej .. po co ja kupiłam tą książkę". Nie jetem w stanie wytłumaczyć wam co tak naprawdę mnie w tym denerwowało. Może spodziewałam się po tak dobrym wstępie czegoś lepszego ? 


Ale jak to zazwyczaj w książkach bywa pojawia się bohater, który ma wszystko odmienić. Frankie kobieta, której do ostatniej strony powieści nie poznałam. Nie zrozumiałam.
Od tego momentu akcja toczy się co raz szybciej. I szybciej, aż nagle spotykamy siostry Monk.
Już same ich imiona zapalają nam w głowie lampkę, która świeci pod napisem "Inne" .

Morrighan - czarnowłosa kobieta o niebieskim przenikliwym spojrzeniu, kochająca adrenalinę i walczący ekolog.

Minnaloushe - rudowłosa kobieta, bardzo seksowna, zajmująca się neurologią ( może nie jest to dokładne określenie, ale nie wiem jak to inaczej nazwać), w wolnych chwilach pozująca nago początkującym artystom.

Kiedy mamy do czynienia z dwiema silnymi współczesnymi kobietami, wyzwolonymi istotami z zasadami wpojonymi w XXI wieku możemy spodziewać się czegoś niesamowitego. Banale było by pisać, że w książce nie zabraknie wątku miłosnego, bo przecież to musi być. Mam wrażenie, że współcześni autorzy nie potrafią się już bez niej obejść.

"Sezon Czarownicy " to ciężka książka na samym początku. Dostajemy w swoje ręce powieść opartą na zupełnie innym świecie. Pojawią się tutaj wątki związane z nauką, komputerami, historią, alchemią i wszystkim tym czym przeciętny człowiek się na co dzień nie spotyka. Na samym początku nagromadzenie informacji lekko mnie przerażało, ale kiedy wpada się w rytm powieści wszystko nabiera sensu.

Co pomyśleliście widząc tytuł ? To samo co ja, prawda ? Macie nadzieję, że przeczytacie o siostrach, które władają magią, rzucają zaklęciami niczym Harry Potter, a na dokładkę zmieniają ołów w złoto, tak ?
I tutaj mylicie równie tak samo jak ja.
Wizja magi autorki w książce jest niewiarygodnie oryginalna. Zupełnie inna niż wszystkie jakie miałam okazję ostatnio poznać.
Dodajmy do tego naukę, pomnóżmy przez dar daleko widzenia, odejmijmy czar i powab czarownicy, podzielmy przez inteligencję a otrzymamy mieszankę wybuchową na miarę światową.

Nie będę opowiadać o zakończeniu "Sezonu Czarownicy", ale czytając proszę zwrócić uwagę na to, że od początku można domyślić się zakończenia i tego kto jest złym, czarnym charakterem. Czasami nawet głupi szczegół zdradza rozwiązanie.  I
jeszcze ta cała sprawa z Projektem Stargate, który zainspirował autorkę do obdarzenia bohaterów darem dalekowidzenia jest niesamowicie ciekawa.

Jak  bym mogła podsumować "Sezon Czarownicy " ?
Może po prostu użyję słów jakie wypowiedziałam kończąc lekturę "To było naprawdę miłe"

_____________________________________________________________________________
A więc pierwszy dzień szkoły za mną.
Już czuję, że ciężko będzie mi wszystko pogodzić, ale obiecuję być systematyczna.
Miłego dnia !

Mówiłam wam już jak bardzo uwielbiam prowadzenie bloga i czytanie kolejnych komentarzy ?
Nie to teraz to mówię.. UZALEŻNIŁAM SIĘ od tego.
Bardzo wam za to dziękuję.







2 komentarze:

  1. Nigdy nie miałam tak jak Ty, w księgarni zawsze się coś dla mnie znajdzie :)

    Książka chyba jednak mnie nie zainteresowała, to nie mój typ.

    A, że blogowe życie uzależnia, to wiem na własnym przykładzie :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie lubię znać zakończenia już na początku książki. Chyba tym razem spasuję. ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.