środa, 31 października 2012

Polacy wcale nie są tacy zacofani !

Halloween

Dobrze już dobrze. Wiem, że to nie nasze polskie święto, ale może właśnie dlatego wydaję mi się takie inne. Powinnam raczej pokazywać zdjęcia chryzantem i zniczy, bo przecież jutro jest Dzień Wszystkich Świętych, ale osobiście jakoś nie jestem przekonana do tego dnia, bo wydaję mi się, że o tych, którzy odeszli należy pamiętać cały rok, a nie tylko pierwszego listopada. 


A teraz troszkę faktów :

"Święto Halloween wywodzi się z pogańskiego, celtyckiego obyczaju All Hallow's Eve. W XIXw przywędrowało do Stanów Zjednoczonych gdzie do dziś jest obchodzone najhuczniej. W ten dzień w Irlandii palono ogniska oraz odprawiano modły za dusze zmarłych."

Symbole Halloween 
"to oczywiście wszystko co kojarzy się z życiem pozagrobowym i horrorem, a więc duchy, zjawy, upiory, wampiry, czarownice, kostuchy, demony, trupie czaszki, piszczele, zombie itp.
Nieodłącznym symbolem tego święta jest także wydrążona dynia z otworami najczęściej w kształcie twarzy ze świecą w środku. Dynia na halloween jest stosunkowo prosta do przygotowania - w tym celu należy ostrym nożem odciąć górę owocu, wydrążyć ją łyżką, wyciąć otwory i gotowe. "


Osobiście nie obchodzę tego święta, czasami zdarza mi się uczestniczyć na jakiejś zabawie, której motywem przewodnim ma być Halloween, ale zazwyczaj jest to zwykły bal przebierańców. 

Strasznie podoba mi się zagraniczna forma święta ,ale nie możemy zapomnieć, że i my Polacy nie zostawaliśmy w tyle, ponieważ odpowiednikiem Halloween w krajach słowiańskich były DZIADY ! 


Dziady 

zwyczaj ludowy Słowian i Bałtów, wywodzący się z przedchrześcijańskich obrzędów słowiańskich. Jego zasadniczym celem było nawiązanie kontaktu z duszami zmarłych i pozyskanie ich przychylności. Dziady obchodzono dwa razy w roku – wiosną i jesienią
  • wiosna: wiosenne święto zmarłych obchodzone w okolicach 2 V (wedle faz księżyca)
  • jesień: Dziady obchodzone w noc z 31 X na 1 XI, zwane też Nocą zaduszkową, będące niejakim przygotowaniem do jesiennego święta zmarłych, obchodzonego w okolicach 2 XI (wedle faz księżyca"

Zwyczaje i obrzędy 
"Do głównych zwyczajów tego święta należało przede wszystkim ugoszczenie dusz zmarłych oraz modlitwa za nie. W tym celu przygotowywano tradycyjne dania i potrawy składające się z chleba, kaszy, miodu, jajek, trunków itp. Na wieczerze zapraszano wszystkich członków rodziny zostawiając miejsce dla zmarłych. Na drogach palono ognie oświetlające duszom drogę a także mające odstraszyć błąkające się zjawy i upiory czyli dusze grzeszników. Przy tej okazji wznoszono modły za duszę zmarłych swoich bliskich i obcych. Niejednokrotnie dawano jałmużne żebrakom i dziadom proszalnym z prośbą o modlitwę (stąd, prawdopodobnie nazwa tego święta). 
Obrzędy w ten dzień prowadził Guślarz, zwany także niekiedy Kożlarzem lub Huślarzem. To on był łącznikiem ze światem umarłych."


 A z czym kojarzą nam się Dziady ? Oczywiście z utworem Adama Mickiewicza "Dziady" . Muszę przyznać, że do tej pory mam problem ze zrozumieniem dramatu  ale jestem na dobrej drodze. 

I tradycyjnie kilka zdjęć : 









A wy obchodzicie Halloween ? A może mieszkacie tam gdzie nadal obchodzi się Dziady ? A może nie uznajecie tych pogańskich świąt?

Zdjęcia o tutaj


poniedziałek, 29 października 2012

Straciłam mózg.

"Dotyk ciemności .. cykl " 

Kiedyś pisałam na temat książki "Cienie " Amy Meredith (recenzja) oczywiście książka ta była tylko początkiem serii przygód Eve Evergold. Postanowiłam opowiedzieć wam o trzech kolejnych częściach w jednym poście. Dlaczego ? Bo powieści te zbudowane są na tym samym schemacie, dowiadujemy się kolejnych informacji o bohaterach, a historia jest bardzo podobna. 

Od tego postu serie książek będę właśnie recenzować w ten sposób. Cały cykl w jednym poście ( naturalnie jeśli cały już mam za sobą ) .




"Pokonać demona to łatwizna. 

O wiele trudniej sprawić, żeby największy podrywacz w szkole myślał tylko o tobie… 



Ciąg dalszy Cieni - o dziewczynie walczącej ze złem w kurorcie pełnym demonów.

Eve dopiero niedawno odkryła swoją magiczną m, a już czas znów ją wykorzystać – chociaż wolałaby się raczej skupić na flirtowaniu. Luke jest taki słodki, że skutecznie odwraca jej uwagę od sfory demonów. Czy mają przed sobą wspólną przyszłość (zwłaszcza że Luke ma na koncie długą listę dziewczyn, z którymi zdążył się umówić, odkąd pojawił się w liceum)? I czy zdążą się o tym przekonać, skoro ich śladem pędzą piekielne psy?"





"Tajemnicza epidemia atakuje modny kurort, ale Eve choruje już i bez tego - z miłości.
A tu jeszcze trzeba rozprawić się z demonem...

W Deepdene wybucha epidemia tajemniczej choroby i miasto zostaje objęte kwarantanną. Eve i Luke podejrzewają, że zarazę przywiózł ich nauczyciel, który właśnie wrócił z Egiptu. Spędzają ze sobą coraz więcej czasu. I między nimi naprawdę zaczyna iskrzyć.



Ale nagle w mieście zaczynają znikać ludzie. Dla Evie jest jasne, że to sprawka demona. Musi po raz kolejny stawić czoła złu, które zagraża jej bliskim. Mieszkańcy są odcięci od świata, a demon może przybierać postać każdego z nich.."



"Eve już nieraz musiała wykorzystywać swoją magiczną moc, od kiedy w jej mieście na dobre zagościło zło. A wiadomo, jak trudno poradzić sobie z demonem, zwłaszcza jeśli twoje myśli wypełnia zbliżający się bal maturalny i najprzystojniejszy chłopak w szkole.

Teraz jednak demony atakują ze zdwojoną siłą. Czy ma to związek z potężniejącą mocą Eve? Może to mroczna część jej natury przejmuje nad nią kontrolę i otwiera bramy piekieł?


Tak podejrzewają przyjaciele Eve. A Eve nagle odkrywa, że po raz pierwszy ma przeciwko sobie nie tylko najbardziej przebiegłe demony, ale i ludzi, którym najbardziej ufała"



Od czego by tu zacząć ? 
Muszę wspomnieć, że kocham wszystkie okładki cyklu "Dotyk Ciemności", Są naprawdę piękne i właściwie moja przygoda z nimi zaczęła się własnie przez spoglądające na mnie twarze z półek w księgarni. 

Od samego początku nie spodziewałam się żadnych rewelacji. Moje zdanie właśnie nie zmieniła, żadna z kolejnych części opowieści. 

Co raz bardziej zaczęli mnie chyba tylko denerwować bohaterowie.Nasza  potomkini Wiedźmy z Deepdene zmienia się dość często na oczach czytelnika, ale właściwie nadal pozostaję płytką, denerwującą nastolatką. 
Jess jeszcze bardziej irytująca, rozbrajająca wręcz swoimi tekstami, by poprawić makijaż przyjaciółki i Lukas bardziej dramatyczny i mniej fajny niż w "Cieniach". 

Z każdą kartką książek czułam narastająca we mnie irytację. Chciałam przerwać czytanie, ale z drugiej strony miałam wielką ochotę poznać dalszą część historii  Mknęłam więc jak przeciąg po tych ok. 200 stronach każdego tomu i nie mogłam doczekać się kiedy to się skończy, Objętość książek sprawia, że połyka się je w ekspresowym tempie. Na samym początku "bałam" się czytać je do snu, bo działały na mnie niezmiernie usypiająco, ale znowu śniły mi się za każdym razem. Dlatego wszystkie trzy połykałam sobie w autobusie, chociaż prawie nigdy tego nie robię, ale kiedy fabuła jest tak prosta, przewidywalna  nie wymagająca większego skupienia, szkoda marnować wolny czas w domu na czytanie całej serii. 

"Polowanie" miało w sobie jeszcze to coś. Dawało się strawić bez większego problemu. "Gorączka" denerwowała płytkością charakterów i jak dla mnie ogólną nie trzymającą się fabuła, ale dopiero ostatnia część była dla mnie istną katuszą. Kiedy odłożyłam ją miałam wrażenie, że mój mózg został totalnie zalany beznadziejnością. Powtarzam, że książka jest lekka, zastanawiam się po co ją czytać ? A no po to , żeby zabić sobie czas czymś niezobowiązujący, ale kiedy 3 dni pod rząd czyta się książki naraz ma się wrażenie, że jest się głupszym, a niżeli było przed rozpoczęciem lektury. 

To zabawne, ale nawet moja młodsza siostra stwierdziła, że powieści te są za głupie jak dla niej. Rozbawiła mnie tym, bo przecież "Cienie" zapowiadały całkiem znośną lekturę. Przecież właśnie przez 1 książkę sięgnęłam po kolejne prawda ? 

Światowy rynek proponuję tyle książek o tej tematyce, że lepiej naprawdę sobie odpuście. "Cienie" polecałam bo nie były tak masakryczne, płytkie i przewidywalne, teraz nie wiem sama ... Czy polecać wam kontynuację. Chyba jednak nie. 

Macie w planach ? Czytaliście ? Co myślicie ? 

Ale najbardziej interesuję mnie wasze zdanie na temat prezentowania recenzji cykli w takiej formie. Pozostać przy tym czy lepiej każdą książkę opisywać z osobna ? 

Książki : "Gorączka ", "Polowanie", "Zdradzona" Amy Meredith wyd. Amber 

Książki przeczytane w ramach wyzwania Z literą w tle








niedziela, 28 października 2012

Gra anioła

Grzechem było jej nie przeczytać, grzechem było jej czytanie 


"W mrocznej, niebezpiecznej i niespokojnej Barcelonie lat dwudziestych, młody pisarz, żyjący obsesyjną i niemożliwą miłością, otrzymuje od tajemniczego wydawcy ofertę napisania książki, jakiej jeszcze nie było, w zamian za fortunę i, być może coś więcej... Z niezwykłą precyzją powieściopisarską i w charakterystycznym dlań, oszałamiającym stylu, autor "Cienia wiatru" ponownie przenosi nas do Barcelony Cmentarzyska Zapomnianych Książek, by obdarować nas niezwykłą intrygą, romansem i tragedią poprzez labirynt tajemnic, gdzie czar książek, namiętności i przyjaźni splatają się w mistrzowskiej opowieści."





Carlos Zafon autor  który mnie ostatnie czasy zachwycił, ale równocześnie prześladował. Gdzie nie weszłam, gdzie nie spojrzałam widziałam jego książki  "Cień wiatru" przeczytałam .. skusiłam się na "Grę anioła" i zamarłam. 
Odłożyłam powieść po pierwszych trzech rozdziałach z silną migreną i wielką złością.
Po wielu tygodniach spoglądania na półkę postanowiłam dać szansę Zafonowi ponownie. I co ? Odłożyłam ją szybciej niż zaczęłam z jeszcze większym bólem głowy !

Czekałam całe długie 3 miesiące, aż w końcu się przemogłam i zaczęłam czytać. 
Boże jakie ja przeżywałam katuszę ! 
Zaczynałam czytać.. czytałam .. i się strasznie denerwowałam. Oczywiście nie zarzucę Zafonowi braku talentu oczywiście, że nie, ale nie pochwalę go zapewnię należycie. 

Nie wiem nawet co nie przypadło mi do gustu. Może schematyczność powieści ? Może brak czegoś nowego ? Może stałe porównywanie do "Cienia wiatru" ? A może brak zainteresowania losami bohatera ? Bohatera, którego nazwałabym najbardziej denerwującym człowiekiem na ziemi ? A może ten wielki ból głowy jaki odczuwałam po przeczytaniu każdego rozdziału ? 

Nie powiem, że książka jest zła. O nie ! Zafon piszę cudownie. Językiem pełnym gracji i czegoś w sobie. Oczywiście nie czyta się tego łatwo, ale czuję się w kościach przenikający sens jego słów.  Tylko, że jak dla mnie piękno języka nie obroniło treści. 

Byłam zmęczona losami głównego bohatera.  Jego życie było tak monotonne. Praca.. zamykanie się w sobie .. pryncypał.. Christina i Isabella , a w między czasie księgarnia. 
Wszystko niby  w porządku, ale za długo jak dla mnie się to wszystko działo. 
I jeszcze ta beznadziejna, nie przypadająca mi do gustu końcówka. Naprawdę, miałam wrażenie, że autorowi zabrakło pomysłu, ale z drugiej strony może właśnie o to chodziło ? Ale jak dla mnie to lekkie przegięcie ! Nie chcę mówić co, ale strasznie mnie to zdenerwowało, strasznie mi to zalatywało jakimś pedofilem. Wiem przesadzam , ale nie dość  że książka mnie wymęczyła to jeszcze zakończenie okazało się takie beznadziejne ! 

Strasznie ciężko mi napisać coś dobrego o tej książce. Właściwie napisać mi coś o niej jest trudne. Najchętniej wymazałabym ją z pamięci i nigdy do niej nie wracała. Po spektakularnym spotkaniu z Zafonem liczyłam na kolejne godziny "czytelniczej ekstazy"a tymczasem poczułam tylko smak rozczarowania i porażki .  
Mam wrażenie, że już więcej nie sięgnę po książki autora. Chyba mnie doszczętnie zniszczył tą powieścią. A prawda jest taka, że gdyby nie WYZWANIE TROJKA E_PLIK nigdy bym jej nie skończyła. Wrzuciła w czeluście  zapomnienia i nigdy do niej nie wracała. 

A wy jakie macie odczucia po przeczytaniu "Gry anioła" ? A może nie czytaliście ? 


Trójka e-plik










sobota, 27 października 2012

Ciepło -zimno

Pierwszy śnieg 


Wybaczcie mi ! Naprawdę mi wybaczcie, że postanowiłam napisać coś o POGODZIE ! 
Ale nie mogę w to uwierzyć ! Wczoraj wieczorem kiedy wracałam do domu popadywał śnieżek, a dzisiaj obudziłam się i co mam za oknem ? Dwadzieścia centymetrów białego puchu !

Wiem, wiem, że nie ma czym się podniecać  bo przecież "Nadchodzi Zima " , ale kto z was nie uwielbia pierwszych jej oznak ? 
Ja tam  kocham pierwsze płatki  śniegu spadające na moją wyciągniętą do nieba twarz
Uwielbiam zatulać się w szaliki i czapki 
Kocham rześkie zimne powietrze, kocham ten chłód i taką miłą odmianę po jesiennej ciapie. 
Oczywiście jako człowiek urodzony w górach kocham narty, sanki, zabawę w śniegu, ten widok za oknem i cały urok zimy. 
Uwielbiam też po zimowym spacerku położyć się pod ciepłym kocem, z kubkiem parującej zielonej herbaty, słuchać wiatru, spoglądać na ogień w kominku i czytać .. czytać i czytać .. 

Skoro były zdjęcia jesieni .. to teraz zdjęcia zimy muszą być obowiązkowo .... 




A jak u was za oknem ? 

Zdjęcia o tutaj

Wybaczcie, ale D pracuję nad zmianą szablony bloga, bo się strasznie jej stary znudził. Obecny średnio podoba .. będzie idealnie zobaczycie. 





piątek, 26 października 2012

Gra o tron

"W grze o tron zwycięża się, albo ginie " 





"W Zachodnich Krainach o ośmiu tysiącach lat zapisanej historii widmo wojen i katastrofy nieustannie


wisi nad ludźmi. Zbliża się zima, lodowate wichry wieją z północy, gdzie schroniły się wyparte przez ludzi pradawne rasy i starzy bogowie.

Zbuntowani władcy na szczęście pokonali szalonego Smoczego Króla, Aerysa Targaryena, zasiadającego na Żelaznym Tronie Zachodnich

Krain, lecz obalony władca pozostawił po sobie potomstwo, równie szalone jak on sam.

Tron objął Robert - najznamienitszy z buntowników. Minęły już lata pokoju i oto możnowładcy zaczynają grę o tron..."


Ile to ja już razy mówiłam jak bardzo chcę przeczytać  książkę ? Szczerze nie mam pojęcia. 
Nawet nie wyobrażacie sobie z jakim nabożeństwem i czcią po nią sięgałam. Całymi dniami czekałam w szkole, aż będę mogła wrócić do domu i zaczytać się w historii bohaterów..
Niestety mój zapał równie szybko przyszedł jak i równie szybko odszedł . 

Moja wielka fascynacja "Grą o tron" zaczęła się przez serial .. o którym możecie przeczytać o tutaj i raczej to zróbcie przed lub po przeczytaniu recenzji. Dlaczego ? Bo serial to kawał dobrej roboty i jeśli ktoś najpierw go oglądał .. powinien chyba odpuścić sobie czytanie książki. Z prostego powodu .. KSIĄŻKA jest identyczna ! Wiem.. wiem .. ja też się strasznie zdziwiłam, bo spodziewałam się po takim obszernym tomisku czego innego. Liczyłam na to, że twórcy serialu o czymś zapomnieli .. ale niestety zawiodłam się. 

Czytanie książki więc sprawiło mi nie małe problemy. Po prostu nudziłam się. Oczywiście czerpałam wiele z opisów Siedmiu królestw, z narracji, ze wszystkiego co Martin stworzył, ale nie musiałam nawet przewracać kartki żeby wiedzieć co stanie się za chwilę. Może błędem było najpierw oglądanie serialu, ale prawda jest taka, że gdyby nie on nawet bym nie wiedziała, że istnieje książka. 

Powinnam rozpisywać się na temat bohaterów, ale wszystko co miałam o nich do powiedzenia można przeczytać w recenzji serialu. Właściwie nic się nie zmieniło...

Mam kilka uwag, ale nie wpływają one zbytnio na odbiór "Gry o tron" . Przede wszystkim wiek bohaterów mnie zadziwił. Naprawdę ! Nie wiem dlaczego w książce są oni tak młodzi. Dla mnie 14 letni chłopak prowadzący wojsko czy 4 letni maluch pełniący  funkcję LORDA to lekka przesada. Jestem wdzięczna twórcom serialu, za to, że bohaterowie mimo wszystko są dość starsi. Wiem chyba dlaczego ! Bo przecież żadne dziecko w XXI w nie będzie uczestniczyć w tak erotycznych scenach jakie mają miejsce w książce. Muszę jednak przyznać, że Martin przedstawił to wszystko jednak z dobrym smakiem. Nie brzydziło mnie to tak jak w filmie. Lekka tajemnica i domyślanie się sprawiło, że przez takie sceny przebrnęłam niemal z uśmiechem. 

Uwielbiam fantastykę. Jestem wielką fanką Tolkiena i chyba mogę śmiało powiedzieć, że Martin to jego następca. Tylko następca z lekkim przymrużeniem oka. Fantasy Tolkiena to walka dobra ze złem.. fantasy Martina to walka osobowości i charakterów. Czytając jego książkę nigdy nie wiesz kogo za chwilę spotka śmierć. Jesteś pewna bohatera .. cieszysz się jego szczęściem, a za chwilę płaczesz jak jego dzieci nad grobem ojca. 

Mimo wszystko chylę czoło przed G.R.R Martinem. Będę jego wielką fanka na teraz i na zawsze. Nie ważne czy przeczytam książkę czy obejrzę serial. NA chwilę obecną niczym one się nie różnią. 

Nieprzewidywalność i wielowątkowość to dwa określenia jakie nasuwają mi się po przeczytaniu książki. 

Nigdy nie zapominaj o tym, kim jesteś, bo świat na pewno o tym nie zapomni. Uczyń z tego swoją siłę, a wtedy przestanie to być twoim słabym punktem. Zrób z tego swoją zbroję, a nikt nie użyje tego przeciwko tobie.''

Doskonale wiem jak potoczą się losy bohaterów. Zastanawiam się czy sięgnę po drugą część CYKLU PIEŚŃ LODU I OGNIA czy raczej sobie ją odpuszczę i zajmę się trzecim tomem. Wiem, że to może lekka profanacja książek, ale naprawdę czytanie "Gry o tron" ( mimo, że jest świetną książką)  w moi  przypadku i przypadku każdej osoby która oglądała serial wydaję się stratą czasu. 

Wiem jednak, że  pierwsza część to tylko wstęp do prawdziwej walki o tron. Wiem również, że w kolejnej odsłonie spotkamy INNYCH czuję na swojej skórze zimno południa. Czuję już jak działają na mnie słowa Martina. Nie chcę tego ominąć, ale równocześnie nie chcę się ogólnie nudzić jak teraz. 


Jaki z tego wniosek ? Jeśli nie oglądaliście serialu "Gra o tron" będzie dla was wielką ucztą, zaskoczeniem i czymś o czym nie zapomnicie na długo. Jeśli jednak go oglądaliście będziecie brnąć przez tekst książki z poczuciem zadowolenia, ale również złością. Będziecie się cieszyć z tego jak dobrze zrobiona jest ekranizacja, ale równocześnie będziecie na siebie wściekli, że najpierw nie przeczytaliście książki, a oglądaliście serial. 

Wiem jednak, że każdy oglądający serial czy czytający książkę chcę porównać oba te dzieła. Oczywiście polecam w 100 % ale najpierw sięgnijcie po książkę, bo wierzcie mi jest to świetna lektura, ale za to ekranizacja jest świetnym obrazem "filmowym". 

„Jesteśmy tylko ludźmi, których bogowie uformowali do miłości. Oto istota naszej chwały i naszej tragedii.”

Mam nadzieję, że moje kolejne spotkania z cyklem Pieśni lodu i ognia będą równie owocne. Wiem jedno, że za nim obejrzę 3 sezon przeczytam książkę. Już nie mogę się doczekać. 


A wy jakie macie odczucia po przeczytaniu książki ? A może tak jak ja oglądacie również serial ? 
A może nie znacie "Gry o tron" ? 

Książka : "Gra o tron" G.R.R Martin wyd. Zysk i S-ka 







czwartek, 25 października 2012

Bond. James Bond

środa, 24 października 2012

Hans Christian Andersen




Hans Christian Andersen jako mój mistrz dzieciństwa ! 


Czy ktoś z nas nie zna baśni Andersena ? Czy ktoś nie słyszał o "Małej syrence" "Królowej śniegu " czy "Choince " ? Czy ktoś wychował się bez opowieści duńskiego pisarza ? 

Trudno mi odpowiedzieć na te pytania, ale mam nadzieję, że każdy miał styczność z tym autorem. A chociaż za sprawą disnejowskich ( o ile to tak się piszę :O ) bajek. Chociaż bajki jak bajki.. zawsze różnią się od oryginału. 

Ja osobiście wychowałam się na tych bajkach. Byłam malutka gdy mama mi je czytała, ale do teraz sama z nieprzymuszonej woli do nich wracam. Uwielbiam nadal wierzyć w dobre zakończenia (chociaż nie zawsze tak jest ) . 

Swoją książkę "Baśnie " dostałam kiedy byłam w pierwszej klasie podstawówki.  Dobrze pamiętam tamten okres. Kiedy zamykałam się w pokoju i czytałam i czytałam. Chyba zawsze byłam i będę molem książkowym. 

W moim wydaniu znalazły się takie baśnie : 
  • "Mała syrenka "
  • "Dzikie łabędzie "
  • "Królowa śniegu "
  • "Choinka "
  • "Dwunastu podróżnych " 
Długo zastanawiałam się, którą z nich wybrać, aż w końcu padło na "Dzikie łabędzie "  i "Choinkę" 

Pierwsza z nich opowiada o jedenastu książętach i jednej księżniczce  O miłości rodzeństwa, ale też o nienawiści złej macochy. O tym, że miłość zawsze zwycięża. O tym, jak ważna jest rodzina. 

Druga zaś to opowieść z morałem. Opowieść o tym co dzieję się z choinką podczas świąt. Zawsze miło wspominałam tą historię. Muszę przyznać, że ta bajka pokazuję jacy są ludzie. Mimo wszystko dopiero dzisiaj po przeczytaniu ostatniego zdania z baśni "Choinka ", które brzmiało tak : 
"Teraz się wszystko skończyło i drzewka już nie ma, cała bajka się skończyła, skończyła się tak, jak się kończą wszystkie bajki na świecie " 

Zdałam sobie sprawę jak naiwne są dzieci. Dlaczego ? Bo nigdy nie zwracałam uwagi na sens słów. Zakochiwałam się w opowieści, ale nic z niej nie wyciągałam. Teraz wiem, że takie historię nawet napisane dla maluchów tak naprawdę są dla ich rodziców , dorosłych. Bo tylko ktoś umiejący czytać między wierszami, który stracił zmysł spostrzegania świata jako jedną wielką szczęśliwą rzecz zauważy to co naprawdę miał autor na myśli. 
To smutne jak bajki z dzieciństwa czytane po tylu latach nie są już tak piękne. Są po prostu kolejnym tekstem z przesłaniem. 
Chciałabym zamknąć oczy i wrócić do czasów gdy miałam 7 lat. Kiedy byłam dzieckiem (eh .. dla niektórych nadal jestem ) ale w tedy wszystko było piękne. 

A wy znacie baśnie Andersena  ? Macie jakąś ulubioną ? A może znacie jakieś inne ? 

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania 
Trójka e-plik

Książka :"Baśnie " H.C Andersen wyd. Świat Książki 2000

wtorek, 23 października 2012

Kawa mi już nawet wystygła. 


Czasami jest taki dzień, że wszystko mnie przygnębia. Melancholijność dnia codziennego, rzekłabym bez ogródek. Zdecydowanie nie mam humoru.
Kiedy tekst książek zlewa mi się w jedną całość, muszę skupiać się na wszystkim co przeczytałam, wiem, że jesienne dni nadeszły.
Powinnam zakopać się w ciepłym kocyku i przeczekać, ale bezczynność jest taka destruktywna.
Nie robienie nic jest gorsze od robienia czegoś na co człowiek nie ma ochoty.
Nie chcę mi się już nawet narzekać na to że nie mam czasu. Nie chce narzekać mi się na szkołę. Na okropnie trudne sprawdziany, w których robię strasznie banalne błędy, a przecież doskonale wiem jak je zrobić. Nie chce mi się mówić, że "Grę anioła" męczę już prawie 2 miesiąc i jak nic nie mam siły tego czytać dalej. Nie chce mówić, że przez wpatrywanie w białą ścianę nawet kawa mi wystygła. Nie chce narzekać ..
przecież wcale tego nie robię prawda ?

Najbezpieczniej chyba było by zamknąć się w jakimś ciemnym miejscu i przeczekać dzisiejszy dzień. Naprawdę z tej bezsilności człowiek ma ochotę krzyczeć.
Na zakończenie tego wpisu powinnam powiedzieć coś budującego. Dać nadzieję sobie i wam, ale szczerze nie mam pojęcia co mogłabym powiedzieć.
Może tylko tyle, że deszczowa pogoda - jest winna wszystkiemu ! Ale kto przy zdrowych zmysłach mi uwierzy ?

Z tego wszystkiego chyba jednak odeśle was do piosenek, których namiętnie dzisiaj  słucham :

Pierwsza to  Happysad - Bez znieczulenia 
Jest to jedyna piosenka zespołu z nowej płyty która przypadła mi do gustu. Ale chyba tylko i wyłącznie przez moje koleżanki, które starają się mnie nauczyć słuchać Happysad'u.




Druga piosenka to Ellie Goulding - Figure 8 
A na tą piosenką trafiłam sama .. zupełnie przypadkiem i szczerze się zakochałam. Naprawdę polubię tą panią.. teksty jej piosenek i głos.


"I need you more than I can take
You promised forever and a day"




Podobają wam się ? 
A może i was dopadła już melancholijność jesieni ? Co robicie w takich chwilach ? Podzielcie się swoimi sposobami na spadek formy .. może któryś mi przypadnie do gustu, bo tak naprawdę nie wiem co ze sobą zrobić ! 






poniedziałek, 22 października 2012

Eragon

Czyli jak młody chłopak Christopher Paolini stworzył świat Ostatnich Jeźdźców!

Och jak ja żałuję chwil, które poświęcam na książki z góry przegrane. Obejrzałam film. Byłam zachwycona .. zaczęłam czytać i nie mogłam skończyć. 

Czasami czytając powieść fantasty wiem z góry o czym ona będzie. Główny bohater, który stracił wszystko lub wszystko poświęca dla sprawy odnajduję przewodnika w swojej historii z czasem zaś zdobywa całą drużynę i razem walczą przeciw złu w wymyślonej krainie. Mimo wszystko zawsze mam nadzieję na coś innego coś lepszego, ale niestety i tym razem się przeliczyłam.

Tytułowy bohater to prosty wiejski chłopak, którego zostawiła u wuja matka tuż po urodzeniu. Czytając już samą historię pojawienia się go u rodziny możemy wnioskować, że jest on wyjątkowy. Później autor książka za wszelką cenę chcę nas przekonać jak bardzo dobrym człowiekiem jest Eragon. Chłopak dostaję smocze jajo, wychowuje smoka, a kiedy nadchodzi niebezpieczeństwo dumnie pręży pierś do walki. Nie przepadam za idealizowaniem bohaterów, ale to dopiero początek, ponieważ jeszcze nie poznaliśmy elfki ! Nie dość, że jest piękna i cudowna to jeszcze szlachetna i dobra. 
Jedyna postacią, którą w miarę tolerowałam był Brom. Za jego poczucie humoru i ucieranie nosa młodemu chłopakowi .. tak zdecydowanie go lubię ! 

Nie trudno sobie wyobrazić zło w książce. Już same imię czarodzieja Cień sugeruję nam coś złego. Dodajmy do tego jeszcze przeraźliwy wygląd, a mamy zło w czystej postaci !
Świat przedstawiony w książce przypomina mi ciemne czasy średniowiecza, kiedy do despotyczny król rządził ludźmi i nikt nie był w stanie się mu przeciwstawić. Główny bohater i Vardeni są dla mnie jak Robin Hood na większą skalę. 

Denerwował mnie jeszcze bardzo język .. prostota aż przenikała moją skórę, zaś wymyślny język elfów kół w oczy. Cóż w sumie nie powinnam za dużo wymagać od 15 latka prawda ? Gratuluję mu sukcesu, którego prawię nie rozumiem. 

Film zaś polubiłam za właśnie sama nie wiem za co. Może za prostotę, ale zdecydowanie twórcy skierowali go do młodszych widzów. Zero przekazu i czegoś ciekawego. 

Naprawdę chciałabym napisać coś dobrego o tej książce, ale chyba nie potrafię. Może powinnam wspomnieć, że podobał mi się sam smoczy motyw. Fakt to coś nowego, a Saphira jest całkiem miłym "potworkiem", ale to nie zmienia faktu, że książka jest bardzo oklepana. 
Zdecydowanie nie sięgnę po kolejne części, bo są lepsze propozycję na rynku, a zwłaszcza jeśli mówimy o gatunku fantasty. 

Czytaliście ? Jakie wrażenie ? 

Książka : "Eragon" Christopher Paolini
Film : "Eragon"reż Stefen Fangmeier

sobota, 20 października 2012

"Cienie " Amy Meredhit


"Niegrzeczni chłopcy są fajni, ale randkowanie z demonem ? "



"Początek tajemniczych, romantycznych i pełnych humoru przygód śmiertelnej dziewczyny - jedynej, która może pokonać demony panoszące się w modnym kurorcie.



Ale nie samą walką ze złem człowiek żyje…


Eve jest ładna, popularna, mieszka we wspaniałej rezydencji w Hamptons, kocha zakupy i designerskie ciuchy. I nie ma większych zmartwień poza tym, że zdarza jej się przekroczyć wyznaczony przez rodziców limit na karcie kredytowej. Do czasu…

Pewnego dnia w jej liceum zjawia się dwóch nowych chłopców.

Luke, który zmienia dziewczyny jak rękawiczki, od razu wpada jej w oko.

Tajemniczy, małomówny Mal działa na nią jak magnes.

Obaj są fantastyczni, a wybór trudny. Zwłaszcza kiedy Eve odkryje, że nieprzypadkowo przybyli do miasta, w którym nagle zaczyna roić się od demonów"



Błagam dajmy już spokój tym wszystkim książką z serii demony i wampiry. Czy naprawdę na świecie nie ma już tematów innych niż paranormalność ? I czy ja naprawdę muszę być tak beznadziejna, że to wszystko nadal czytam ? Mówię sobie nie .. nie będę już, ale wychodzi zawsze tak samo. Na mojej półce leżą trzy pierwsze części cyklu pani Meredhit i powiem szczerze że czytałam je dawno, ale tak dobrze pamiętam, że nawet nie muszę do nich wracać. 

Od samego początku historia wydaję się taka normalna. Główną bohaterką jest  Eve Evergold którą od początku bardzo polubiłam. Wydaję się inna, ale zarazem normalna.. no może nie każdy jest bogaty i robi codziennie zakupy, ale to to już inna kwestia.

Oczywiście jak to w takich książkach bywa pojawia się nowy chłopak. Ale oczywiście jest ich dwóch. Klasyczny trójkącik się nam szykuję. Od samego początku wiedziałam kto jest dobry, a kto zły. 
Powieść przewidywalna, ale z odrobinie innym klimatem. Mroczność książki to chyba jej jedyny "nie zgapiony" pomysł . Wszystko było by świetne gdyby nie przyjaciółka Eve - Jess, która niestety dobijała mnie swoim płytkim zachowaniem, ale może to był specjalny, lekko komiczny zabieg autorki ? 

Nie mogę nie wspomnieć o okładce. Boże .. pierwszy raz miałam tak, że nie mogłam jej sobie położyć koło łóżka, bo miałam wrażenie, że wzrok tej dziewczyny mnie pożre ! 
Uwielbiam takie okładki, które działają na moją wyobraźnię jeszcze przed samym otworzeniem książki. 

"Cienie" to powieść.. lekka bardzo króciutka bo zaledwie 246 stron czyli to taka książeczka na wieczór. Właściwie to nie mam do niej zastrzeżeń , bo "wiedziały gały co brały". Spodziewałam się takiej opowieści, więc się nie rozczarowałam, nic mnie jakoś szczególnie nie zadziwiło.. dostałam to na co liczyłam. 

Jeśli lubicie takie książki bierzcie śmiało. Jeśli szukacie czegoś oryginalnego i innego niestety .. nie znajdziecie tego tutaj . 

Znacie "Cienie " ? Znacie może kolejne części ? A może macie już dość takich książek ? 


Książka :  "Cienie " Amy Meredhit wyd. Amber 

A o to kolejna książka, którą dołączę do wyzwania  "Z literą w tle" .



piątek, 19 października 2012

To mnie kręci

Wybaczcie już dawno nie było postów z serii "To mnie kręci " ani "Nasza lista osobista", ale po prostu ciągle brakuję mi pomysłów. Obiecuję, że się poprawię naprawdę. 




O czym dzisiaj chciałam napisać ? 
Czy wspominałam już, że kocham jesień ? Czy wspominałam o tym, że ta pora roku napawa mnie dziwnym uczuciem ? 
Oczywiście, że tak .. wspominam o ty chyba na każdym kroku. 
Dzisiaj jednak nie jestem wstanie przejść obojętnie obok tego co się dzieję na dworze !



Pogoda jest niemal  wiosenna. Właśnie wróciłam ze szkoły. Pełna dobrego humoru i siły do działania. Zupełnie nie obchodzi mnie to ile mam zadane i ile muszę się uczyć. Liczy się tylko to, że na dworze świeci słońce, a ja mogę wziąć pierwszą lepszą książkę z brzegu .. usiąść na tarasie i czytać skąpana w blasku ciepłego słoneczka. 

Czy wy tak samo jak ja kochacie te szeleszczące liście .. paletę barw przed oczami i ciepły wiaterek ? Czy tak samo jak ja myśleliście, że jesień już nas opuściła a nadchodzi zima ? 
Wiem, że banałem jest opowiadać o pogodzie, ale takie ciepłe dni mnie naprawdę inspirują. 

Uwielbiam spoglądać na dzieci w parku bawiące się w liściach (dobra .. ja też się tak bawię ). Uwielbiam "wykładać" na słońce moją twarz. Kocham kiedy ostanie  promienie Słońca bawią się na mojej buzi. Kocham zapach przetworów w domu. Radość na twarzach ludzi, którzy nareszcie, na moment mogli zrzucić z siebie ciepłe kurtki. 
Uwielbiam naszą polską złotą jesień !  

A teraz kilka zdjęć , które kiedyś już się pojawiły, ale znikły przez moją nieudolność. Wybaczcie powtarzanie prawie tego samego postu, ale jakoś nie mogło tego zabraknąć "w moim małym świecie " !






Plan na dzisiaj i na weekend. 
Opatulona w ciepły koc, z zieloną herbatką w dłoniach i książką na kolanach mam nadzieję odpoczywać !

A wy jakie macie plany  ?

więcej inspirujących zdjęć możecie znaleźć  o tutaj