poniedziałek, 1 października 2012

"Dziewczyna w czerwonej pelerynie "


Współczesna wersja czerwonego kapturka czy moda na wilkołaki ?


Przyznam szczerze, że po książkę sięgnęłam przez film, który miałam okazję obejrzeć na wakacjach. Spodziewałam się czegoś powalającego, zupełnie innego, a co dostałam ? Historię filmową, tylko zapisaną językiem literackim .

Nie jestem fanką przekładania ekranizacji na papier. Wolę zdecydowanie odwrotną sytuację, ale mimo wszystko było warto.

„Dziewczyna w czerwonej pelerynie” Sarah Blakley-Cartwright od pierwszych stron jest przepełniona tajemnicą. Czasami czytając książkę od pierwszej strony czuję się jej mroczność. Ciemność i fascynację.
Dodajmy do tego jeszcze piękną szatę graficzną i mamy dobrą powieść z morderstwem w tle.

„Siostra Valerie była piękna, dobra i urocza. A teraz nie żyje. Henry, przystojny syn kowala, próbuje pocieszyć Valerie, lecz jej zbuntowane serce bije mocniej dla kogoś innego – drwala uważanego za wyrzutka, Petera, który proponuje dziewczynie inne życie z dala od domu. Po brutalnym zabójstwie siostry świat Valerie zaczyna w szaleńczym tempie wymykać się spod kontroli. Od pokoleń gniew Wilka łagodzono comiesięczną ofi arą, jednak teraz nikt nie jest bezpieczny. Kiedy do wsi przybywa doświadczony pogromca wilkołaków, mieszkańcy dowiadują się, że bestia żyje pośród nich – może nią być każdy… Wkrótce okazuje się, że Valerie jako jedyna posiada zdolność rozumienia głosu potwora. Wilk mówi, że dziewczyna musi poddać się jego woli, zanim przeminie krwawy księżyc. W przeciwnym wypadku zginą wszyscy „

Nie przepadam dopatrywać się minusów w książkach, ale po woli zdaję sobie sprawę, że nie ma ideałów.

Książka jest dobrą odskocznią od codzienności, ale jak zawsze niezbyt realną więc momentami pukałam się w czoło zdegustowana zachowaniem bohaterów. 
Na samy początku powinnam przyczepić się do samego miasteczka, w którym żyje Valerie .. Zastanawiałam się prawie przez całe spotkanie z mieszkańcami dlaczego nikt się stamtąd nie wyprowadził ? Dlaczego żyli w ciągłym strachu ? I wiecie co jest najgorsze nie potrafię znaleźć odpowiedzi. 

Kreacja głównej bohaterki sama w sobie nie jest zła, ale nie lubię, kiedy bohater tak bardzo odstaję od społeczeństwa. Rozumiem zabiegi autora, bo chcę w ten sposób pokazać nam inność dziewczyny, ale gdy wszyscy są brunetami, ona jest blondynką, gdy wszystkie myślą o mężczyznach ta ma w głowie inne swawole. To strasznie męczące. 

Oczywiście nie zapominajmy o tradycyjnym trójkącie miłosnym. Złym Peterze i idealnym Henrym. Dlaczego nas kobiety zawsze pociągają czarne charaktery? Dlaczego zawsze pragniemy niebezpieczeństwa  nawet gdy pod nosem mamy kandydata, z którym nasza przyszłość będzie świetlana ? 

Mimo wszystko książkę czyta się nadzwyczajnie dobrze. Zgodzę się z opisem "Dziewczyny w czerwonej pelerynie"  o jakim słyszałam wcześniej. To świetna interpretacja opowieści o Czerwonym Kapturku, tylko że dla dorosłych. Ani filmu, ani powieści nie polecę małym dziewczynką o nie ! Chyba, że bardzo bym pragnęła by miały koszmary. Oba utwory przepełnione są grozą, tajemnicą, śmiercią i nie da się ukryć erotyką. Jednak erotyką w dobrym guście przedstawioną. 

Zdecydowanie zaznaczyłabym, że cała historia skupia się bardziej na romansie głównej bohaterki z potencjalnymi narzeczonymi, a nie walki z wilkołakiem. Momentami miałam wrażenie, że to taki lekki wątek poboczny. 
Brawa należą się autorce i twórcą filmów za to jak rozwiązali zagadkę. Uwielbiam śledzić losy zagubionej bohaterki, która w pewnym momencie o najgorsze podejrzewa wszystkich, ale kiedy dochodzi do rozwiązania nikt się tego nie spodziewał. 

Oczywiście jak to w takich opowieściach przystało dużą rolę odegra Bóg. Nie to nie chodzi o to czy jest się wierzącym czy nie, ale czasami chciałabym jakiegoś innego rozwiązania  aniżeli latającego z poświęconym mieczem ojca Salomona i chowających się na poświęconej ziemi wieśniaków. Czy ktoś mógłby kiedyś wymyślić inną walkę z wilkołakiem ? Nawet jeśli akcja dzieję się w średniowieczu! 



Film podbił moje serce swoim klimatem i całkiem przyzwoitą grą aktorską. Książka zaś mrocznością. Ciężko mi opisywać książkę obiektywnie, ponieważ czytanie jej było dość ciężkie. Dlaczego? Bo nic nie zostało prawie zmienione ... wszystko działo się tak jak w filmie. Jaki z tego wniosek ? Jeśli nie czytaliście książki nie oglądajcie filmu.  I musicie pamiętać, że to przede wszystkim film fantasty więc nie możecie liczyć na realność... wręcz odwrotnie .. magię i tajemnicę gdzie „(...) noc to pora, kiedy mroczne myśli szarpią duszą jak sznurki marionetką.” 


Książka : "Dziewczyna w czerwonej pelerynie "  Sarah Blakley-Cartwright wyd. Galeria Książki 2011
Film : "Dziewczyna w czerwonej pelerynie " reż Catherine Hardwicke 2011 

______________________________________________________________________________
Na blogu pojawiło się kilka nowych stron tj. o mnie i o blogu oraz całkiem nowy kontakt. Wiem, że większość z was nie będzie musiało tam zaglądać, ale gdyby jednak ktoś zechciał. 
Również jest wizytówka do serwisu "Lubimy Czytać " do którego niedawno dołączyłam, więc jeśli jesteście i tam możecie mnie śmiało zaprosić . 
Ostrzegam również  że w najbliższym czasie nie będę miała czasu na nic, więc nie wiem jak to będzie z blogiem . Jak to mówią byle do weekendu . 



7 komentarzy:

  1. Oglądałam film i zrobił na mnie dobre wrażenie. Nie miałam pojęcia o istnieniu książki - jestem Ci wdzięczna za recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. nie miałam w planach, ale brzmi dosyć ciekawie, więc kto wie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo miło wspominam i film i książkę. A soundtrack jest nieziemski :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozejrzę się za tą książką. Lubię takie klimaty ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książki nie czytałam i nie przeczytam. Film oglądałam i miło wspominam... miałam wrażenie, że zalatuje mi lekko Zmierzchem, ale taki Ci mój nos filmowego "krytyka" :D Niemniej jednak, bardzo fajny film:) Aktorzy mili dla oka ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Oglądałam film i był świetny, ale chyba na książkę się nie pokuszę, skoro jest to właściwie to samo...
    Pozdrawiam! ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Film bardzo mi się podobał i całkowicie się zgadzam, że ma niesamowity klimat. Z książką też z chęcią bym się zapoznała :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.