niedziela, 28 października 2012

Gra anioła

Grzechem było jej nie przeczytać, grzechem było jej czytanie 


"W mrocznej, niebezpiecznej i niespokojnej Barcelonie lat dwudziestych, młody pisarz, żyjący obsesyjną i niemożliwą miłością, otrzymuje od tajemniczego wydawcy ofertę napisania książki, jakiej jeszcze nie było, w zamian za fortunę i, być może coś więcej... Z niezwykłą precyzją powieściopisarską i w charakterystycznym dlań, oszałamiającym stylu, autor "Cienia wiatru" ponownie przenosi nas do Barcelony Cmentarzyska Zapomnianych Książek, by obdarować nas niezwykłą intrygą, romansem i tragedią poprzez labirynt tajemnic, gdzie czar książek, namiętności i przyjaźni splatają się w mistrzowskiej opowieści."





Carlos Zafon autor  który mnie ostatnie czasy zachwycił, ale równocześnie prześladował. Gdzie nie weszłam, gdzie nie spojrzałam widziałam jego książki  "Cień wiatru" przeczytałam .. skusiłam się na "Grę anioła" i zamarłam. 
Odłożyłam powieść po pierwszych trzech rozdziałach z silną migreną i wielką złością.
Po wielu tygodniach spoglądania na półkę postanowiłam dać szansę Zafonowi ponownie. I co ? Odłożyłam ją szybciej niż zaczęłam z jeszcze większym bólem głowy !

Czekałam całe długie 3 miesiące, aż w końcu się przemogłam i zaczęłam czytać. 
Boże jakie ja przeżywałam katuszę ! 
Zaczynałam czytać.. czytałam .. i się strasznie denerwowałam. Oczywiście nie zarzucę Zafonowi braku talentu oczywiście, że nie, ale nie pochwalę go zapewnię należycie. 

Nie wiem nawet co nie przypadło mi do gustu. Może schematyczność powieści ? Może brak czegoś nowego ? Może stałe porównywanie do "Cienia wiatru" ? A może brak zainteresowania losami bohatera ? Bohatera, którego nazwałabym najbardziej denerwującym człowiekiem na ziemi ? A może ten wielki ból głowy jaki odczuwałam po przeczytaniu każdego rozdziału ? 

Nie powiem, że książka jest zła. O nie ! Zafon piszę cudownie. Językiem pełnym gracji i czegoś w sobie. Oczywiście nie czyta się tego łatwo, ale czuję się w kościach przenikający sens jego słów.  Tylko, że jak dla mnie piękno języka nie obroniło treści. 

Byłam zmęczona losami głównego bohatera.  Jego życie było tak monotonne. Praca.. zamykanie się w sobie .. pryncypał.. Christina i Isabella , a w między czasie księgarnia. 
Wszystko niby  w porządku, ale za długo jak dla mnie się to wszystko działo. 
I jeszcze ta beznadziejna, nie przypadająca mi do gustu końcówka. Naprawdę, miałam wrażenie, że autorowi zabrakło pomysłu, ale z drugiej strony może właśnie o to chodziło ? Ale jak dla mnie to lekkie przegięcie ! Nie chcę mówić co, ale strasznie mnie to zdenerwowało, strasznie mi to zalatywało jakimś pedofilem. Wiem przesadzam , ale nie dość  że książka mnie wymęczyła to jeszcze zakończenie okazało się takie beznadziejne ! 

Strasznie ciężko mi napisać coś dobrego o tej książce. Właściwie napisać mi coś o niej jest trudne. Najchętniej wymazałabym ją z pamięci i nigdy do niej nie wracała. Po spektakularnym spotkaniu z Zafonem liczyłam na kolejne godziny "czytelniczej ekstazy"a tymczasem poczułam tylko smak rozczarowania i porażki .  
Mam wrażenie, że już więcej nie sięgnę po książki autora. Chyba mnie doszczętnie zniszczył tą powieścią. A prawda jest taka, że gdyby nie WYZWANIE TROJKA E_PLIK nigdy bym jej nie skończyła. Wrzuciła w czeluście  zapomnienia i nigdy do niej nie wracała. 

A wy jakie macie odczucia po przeczytaniu "Gry anioła" ? A może nie czytaliście ? 


Trójka e-plik










9 komentarzy:

  1. Książka cały czas jest przede mną. Sama nie wiem, wiele różnych opinii o niej słyszałam.
    pozdrowienia z www.ksiazka-od-kuchni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam dość niedawno i muszę przyznać, że Zafon zawiódł mnie w tym przypadku. Zaobserwowałam spadek formy, w porównaniu do poprzednich powieści. Mam nadzieję, że to tylko chwilowy stan :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkę posiadam i czekam na swoją kolej w czytaniu, bo mama ją sobie przywłaszczyłą ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też zaczęłam czytać książkę, przeczytałam większość i... porzuciłam w pewnym momencie. U mnie jednak bardziej zawiniła forma druku. Mam wydanie kieszonkowe, z malutkimi literkami i przyznam, że to mnie chyba najbardziej zmęczyło. Nie ulega jednak wątpliwości, że gdyby "Gra anioła" powaliła mnie na kolana, to zapewne nawet czcionka by mi nie przeszkodziła w jej ukończeniu :)Może do niej wrócę, ale raczej nie teraz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam wydanie kieszonkowe. Podejrzewam, że przez to co chwilę bolała mnie głowa, ale to nie zmienia faktu, ze książka mi nie przypadła do gustu

      Usuń
  5. Zafona czytałam do tej pory jedynie "Księcia mgły" i byłam wprost oczarowana : ) Twoja recenzja wręcz mnie zachęciła do sięgnięcia po "Grę anioła" - żeby porównać. Kurczę, czy ja chcę się dobić? xD

    OdpowiedzUsuń
  6. "Grę Anioła" zaczęłam czytać, ale jestem na samym początku powieści. Brak czasu uniemożliwia mi szybki postęp w czytaniu, aczkolwiek na razie nie zrażam się Twoją opinią, póki nie skończę czytać :)
    Co do "Syreny" to jak najbardziej polecam ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi ta książka naprawdę się spodobała. Z resztą jestem wielką fanką twórczości Zafona i przeczytałam wszystkie jego książki, które ukazały się w Polsce. ;) Każdy ma inny gust, ale nie "Gra anioła" naprawdę wciągnęła. ;D

    Pozdrawiam! ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja wciąż czekam na czas, kiedy będę mogła spokojnie usiąść z Zafónem i przenieść się do Barcelony. Zdania na temat jego książek są bardzo podzielone, dlatego mnie zachęcają. Szkoda, że tak bardzo Ci się nie spodobała...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.