czwartek, 11 października 2012

Krew i miłość.

Śmierć czy życie ? Życie czy śmierć ? Miłość czy walka? Walka czy życie ? 

"Na ruinach dawnej Ameryki Północnej rozciąga się państwo Panem, z imponującym Kapitolem otoczonym przez dwanaście dystryktów. Okrutne władze stolicy zmuszają podległe sobie rejony do składania upiornej daniny. Raz w roku każdy dystrykt musi dostarczyć chłopca i dziewczynę między dwunastym a osiemnastym rokiem życia, by wzięli udział w Igrzyskach śmierci, turnieju na śmierć i życie, transmitowanym na żywo przez telewizję. Bohaterką, a jednocześnie narratorką książki jest szesnastoletnia Katniss Everdeen, która mieszka z matką i młodszą siostrą w jednym z najbiedniejszych dystryktów nowego państwa. Katniss po śmierci ojca jest głową rodziny a musi troszczyć się o młodszą siostrę i chorą matkę, a jest prawdziwa walka o przetrwanie... 

 Uznana pisarka Suzanne Collins jest mistrzynią w konstruowaniu zaskakujących zwrotów akcji, doskonale łączy refleksję z przygodą i romansem w swojej nowej, świetnej powieści o przyszłości, która niepokojąco przypomina teraźniejszość. Jest to pierwszy tom trzyczęściowego cykl"


"Igrzyska śmierci " Suzanne Collins to książka, którą polubiłam jeszcze długo przed jej medialnym fenomenem. Dorwałam ją dawno temu na półce księgarni .. nie miałam pojęcia, że będzie tak popularna, a może już od pierwszej strony wiedziałam ? Trudno jednoznacznie określić. 
Z książkami bywa jak z ulubionym filmem czy piosenką im dłużej oglądasz i słuchasz tym mniej Ci się podoba. Wyciągasz wszystkie wady na wierzch i czekasz, aż ktoś powie, że to co robisz to czyste szaleństwo. 

Zastawiałam się czy umieszczać tą recenzję  Z kilku powodów : "Igrzyska śmierci" są strasznie popularne i prawie każdy blogger już coś o powieści napisał. Z racji, że ja jeszcze nie miałam okazji .. postanowiłam wymęczyć swoich czytelników.

Pomysł na książkę według mnie świetny. Zawiało ogromną oryginalnością. Nikt jeszcze nie wymyślił takiej historii. Prawie nikt naturalnie, bo jak to w książkach bywa zaczyna się miłosny trójkąt. Boże widzisz i nie grzmisz .. dlaczego zawsze w książkach młodzieżowych jest ten wielki nabrzmiały testosteronem trójkąt ? 

Katniss. Strasznie idealna dziewczyna  Piękna .. inteligentna.. wysportowana .. z błyskiem w oczach. Po prostu cud miód i orzeszki. Bez zastanowienia zgłasza się na ochotnika za siostrę. Po prostu taki bohater w damskich spodniach. Wydaję się, że mamy do czynienia z ideałem, ale nawet ideały mają umazane ręce krwią. Krwią zwierząt, a po Igrzyskach i ludzi.  Ideały mają też ludzkie problemy, problem od wieków nie rozwiązany .. miłość ..

Kim są jej wybrankowie ?
Jeden to tradycyjny chłopak z 12 Dystryktu ... idealny facet dla idealnej dziewczyny. Potrafi pracować, zatroszczy się o nią i o rodzinę .. potrafi polować , inteligentny, świetny .. rozumie Katniss jak nikt inny.
Drugi to zaś syn piekarza. Bogatszy od innych.  Lepiej zbudowany. Z artystyczną duszą. Katniss ma dług wdzięczności wobec niego .. czy to wystarczy by kogoś pokochać ?

Bohaterowie są doskonali. To trzeba przyznać. Autorka wykonała kawał dobrej roboty. Nakreśliła nam osobowości jak prawdziwe. Czytając o nich ma się wrażenie, że zaraz wyskoczą z książki i będą żyć z nami na tej samej płaszczyźnie.

Drastyczność scen z Głodowych Igrzysk. Nienaturalność świata przedstawionego i jedno skojarzenie .. totalitaryzm i komuna. Nie wiem zupełnie dlaczego właśnie takie ? Ale wiem jedno ... książka ma głębsze dno. Nie przedstawia tylko zakochanej i zagubionej dziewczyny  Pokazuję nam narodziny rebelii  powstania, narodziny buntu przeciw złu. Tą książkę powinien przeczytać nie jeden przywódca kraju totalitarnego ! Może zauważył by w niej coś co ja nazywam "zalążkiem zmian " .

Kiedy słyszę, że to obraz przyszłości mam ochotę puknąć się w czoło ! To nie przyszłość to teraźniejszość .. w niektórych krajach już tak jest. Może nikt nie organizuję otwartych Głodowych Igrzysk, ale to co się tam dzieje bardzo się od tego nie różni.

Dobra książka musiała naturalnie doczekać się ekranizacji. Jak dla mnie film to nadal film. Nie mogę odkryć w nim tych wszystkich uczuć bohaterów jakie miałam przed nosem w książce. Brakuję mi paru szczegółów, czegoś czego w książce nie zabrakło. Młodzi aktorzy chyba dobrze pasują.. szczerze to trudno mi ich okreslić. Cały wykreowany świat jest po prostu światem filmu. Nie powiem, ze jestem rozczarowana czy niezadowolona .. po prostu film nie przebiję książki . Ot dobry filmik na nudny wieczór. Tyle. Jeśli chcę się czegoś więcej trzeba dorwać książkę .



Czy polecam ? 
Polecam .. 
Czy zachęcam ? 
Zachęcam ..
Czy lubię ? 
Lubię ..
Czy chciałabym do niej wrócić ? 
Wracam ..i do niej i do kolejnych części, które według mnie są jeszcze lepsze. 

A wy co myślicie o "Igrzyskach śmierci " ?  


Film : "Igrzyska śmierci " reż.Gary Ross 2012
Książka : "Igrzyska śmierci " Suzanne Collins wyd. Media Rodzina 





4 komentarze:

  1. Uwielbiam Igrzyska śmierci i zapewne wrócę do nich jeszcze nie raz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkowa wersja trylogii jest fenomenalna! Film też jest dobry, choć jak dla mnie zabrakło tego napięcia między dwoma trybutami. Zarówno do papierowej i filmowej wersji wracam i wracać będę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety nie czytałam jeszcze książki ani nie oglądałam filmu, ale mam nadrobić to.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.