piątek, 12 października 2012

Świętoszek

W ramach wyzwania "Z literą w tle" oraz musu jakim jest szkolna lektura zapoznałam się z książką Moliera "Świętoszek ".






"Autor "Świętoszka", najwybitniejszy komediopisarz francuski, a zarazem aktor i dyrektor teatru, pięć lat walczył o wystawienie swojej sztuki na scenie - pokazał ją królowi w 1664 roku, natomiast publiczności dopiero w roku 1669. Tak bardzo utwór ten bulwersował współczesnych ostrym, krytycznym obrazem obyczajowości XVII-wiecznej Francji. 
W tym znakomitym studium obłudy obok postaci głównego bohatera przedstawił też Molier barwną galerię typów uosabiających wieczne ludzkie wady oraz zbudował misterną, nasyconą komizmem intrygę. Jego teatr miał uczyć - bawiąc. I do dziś skutecznie odgrywa tę rolę."


Komizm to jedyne słowo jakie nasuwa mi się po przeczytaniu książki Moliera.  Kiedy spojrzałam na dramat to pomyślałam, że to kolejna lektura, której nie polubię, ale za chwilę przypomniałam sobie "Zemstę" i dałam szansę "Świętoszkowi" 

Nie zawiodłam się. Lubię opowieści, które nie są banalne. Autor dramatu przekazuję nam w świetny sposób zachowanie ludzi baroku. Zdecydowany komizm .. intelektualizm wyparty przez wiarę w Boga, inną niż w średniowieczu, ale mimo wszystko nadal dominującą  w życiu codziennym. 

Czytając opowieść o człowieku pobożnym , aż nadto wyobrażałam sobie, że siedzę w tetrze, a przedstawienie trwa. Uwielbiam teatr, ale rzadko kiedy czytając dramat, aż tak wczuwam się w rolę. Czuję całą sobą akcję książki i wyobrażam sobie wszystko. 

W pierwszej scenie czytelnik nie wie czego się spodziewać. Słyszymy o tytułowym bohaterze, ale nie znamy go osobiście. Możemy wywnioskować jaki z niego człowiek.. pobożny, doskonały, niemal asceta, który za namową pana domu staję się "szlachcicem " . 

Od samego początku przeczuwałam, że to dobry oszusta, ale naturalnie niczego nie mogłam być pewna. Uśmiałam się niemiłosiernie w jednej ze scen, gdy pan domu nie przejmuję się zdrowiem żony, lecz samopoczuciem Świętoszka. 

Molier w świetny sposób oddał charakter epoki. Wcale się nie dziwię, że nie można było wystawiać jego sztuki. Człowiek nie lubi oglądać siebie ... nie lubi kiedy wytyka się jego błędy. 
Jedyny wniosek jaki mi się nasuwa po lekturze "Świętoszka" to ,że człowiek szukający zbawienia daję się omamić. Wierzy w coś lub kogoś , stawia go sobie za wzór, staję się on jego ideałem. Potrafi krzywdzić bliskich by tylko dogodzić swojemu .. pierwowzorowi. 

Historia ta jest tak prawdziwa, że aż dziwnie mi się czytało. Niemożliwością jest że przez prawie 400 lat ludzi się nie zmienili. 


A wy czytaliście "Świętoszka" ? Jakie wrażenia ? 
Bierzecie udział w jakimś wyzwaniu ? Co ono wam daję ? A może jest jakieś które moglibyście polecić mi ? 
Bo wyzwania blogowe motywują mnie .. dzięki nim poznaję nowe książki, nowe rzeczy, decyduję się na coś na co normalnie bym się nie dała namówić. 


Książka : "Świętoszek" Molier wyd. Greg 


3 komentarze:

  1. To już rozumiem o co chodziło z tym "Świętoszkiem" :). Moją opinię na jego temat już znasz, chociaż tak sobie myślę, że czytałam go jedynie jako dziecko. Chyba przydałaby się powtórka.

    Tak jak Ty biorę udział w wyzwaniu "Z literą w tle", i w tym miesiącu również w "Trójce e-pik" (szczegóły tutaj: http://ksiazki-sardegny.blogspot.com/2012/10/pazdziernikowa-trojka-e-pik-i.html?showComment=1349123129651#c2158127246295222036 ). Dzięki wyzwaniom nie mam problemu z wyborem lektur z moich napakowanych po brzegi półek. Jest autor na "M", to jedziemy z "M" itp. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O już sobie spojrzałam na to wyzwanie i chyba się skuszę ! :D
    Dziękuję i pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  3. To jedna z niewielu lektur, które wspominam z uśmiechem. Może dlatego że krótka i ma w sobie to "coś". ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.