wtorek, 27 listopada 2012

Krótko i na temat



Przyzwyczaiłam się, że posty na blogu umieszczane są co dwa dni. Jakoś nie mogę od tej tradycji się odzwyczaić. Niestety z braku czasu nie mam kiedy napisać czegoś przyzwoitego. Nie wspominając już o tym, że nie mam kiedy czytać książki, film(w ogóle telewizor)miałam włączony może z tydzień temu? Komputer udaję mi się dorwać tylko na chwilkę, zazwyczaj tylko po to by zaciągnąć informacji(ha..te kochane lekcje).

W skrócie nie żyję. Wstaję rano-ciemno, wracam ze szkoły-ciemno. Ciemność zdecydowanie nie motywuję do działania. A jak na złość wszyscy myślą, że nie mam co robić tylko zajmować się szkołą i ich sprawami. Zero skupiania się na sobie. Wybaczcie to narzekanie, ale po prostu strasznie mi głupio, że nie mam nic interesującego do przekazania. Nowe posty się nie tworzą, książki zalegają nieprzeczytane w kącie, a ja do tego łapię jesienną depresję. Codziennie myślę tylko o tym, że niedługo będą święta i odpocznę.

Marzy mi się chwila samotności i normalny obiad. Właściwie to normalne jedzenie też by było dobre. Kawą też nie pogardzę!



Prosząca o zrozumienie ciągle głodna maniaczka książek ! :D 


Miłego wieczoru! 









niedziela, 25 listopada 2012

"Księga wszystkich dusz"

Książka, którą mogę porównywać z niewielkim podręcznikiem do historii. 



"Diana Bishop, młoda doktor historii z czarnoksięskiej rodziny, i Matthew Clairmont, zagadkowy profesor biochemii,

połączeni zakazanym uczuciem rozpoczęli walkę o niebezpieczną tajemnicę, która być może zmieni świat. Teraz muszą przenieść się pięćset lat wstecz, do elżbietańskiego Londynu.

To świat szpiegów i podstępów, starych przyjaciół Matthew połączonych w nowe koterie i alchemicznych pracowni, tajemniczej Szkoły Nocy i jej równie tajemniczych „uczniów”, jak wielkie umysły epoki: poeta Christopher Marlowe i matematyk Thomas Harriot, stąpający śmiało po cienkiej granicy pomiędzy geniuszem a szaleństwem.

Idąc tropem zaklętej księgi, której poszukują wszystkie magiczne rasy, Diana zmierzy się ze swoją czarnoksięską

mocą, a Matthew – z demonami swojej przeszłości. Lecz żeby poznać sekret manuskryptu Ashmole 782, będą musieli znowu uciekać i wyruszyć w jeszcze dalszą i jeszcze bardziej ryzykowną wędrówkę – wśród spisków i intryg, niebezpiecznej magii i wielkiej, pięknej miłości"


Ostatnio nie miałam czasu na nic. Skupiłam się na nauce i w dziwny magiczny sposób znalazłam czas na czytanie. Niestety strasznie zaniedbałam komentowanie waszych wpisów  ale musicie mi wybaczyć, kiedy tylko siadam przed komputerem mam ochotę go wyłączyć. Dopadło mnie coś w stylu "Stop wirtualności" , okres ten trwał zaskakująco długo, ale w końcu musiałam się w sobie zebrać i napisać kilka słów.

"Księga wszystkich dusz. Wędrówka" leżała na mojej półce od września. Ciągle przekładałam ją z miejsca na miejsce, aż pewnego dnia postanowiłam przeczytać.  Oczywiście nie zawiodłam się! Przeniosłam się wraz z bohaterami w magiczną podróż do elżbietańskiej Anglii. Spędziłam tam naprawdę kilka miłych dni, a kiedy musiałam się pożegnać z Dianą już za nią tęskniłam. 

Autorka książki ma magiczny dar. W cudowny i bardzo przejrzysty sposób przeplata wątki historyczne z wątkami fikcyjnymi. "Wędrówka" nie jest zwykłą opowieścią o czarownicy i o wampirze, "Wędrówka" to doskonałe przedstawienie czasów, gdy na tronie zasiadała Elżbieta I . "Wędrówka" to książka, która nauczyła mnie więcej niż nie jedna lekcja historii w szkole. 

Zachwycałam się stylem Deborah już w poprzednich dwóch recenzjach. Właściwie nie mam nic więcej do dodania. "Wędrówka" zachwyca, tak samo jak inne książki "Księgi wszystkich dusz", pełna jest fascynujących faktów, historii, opowieści, dobrego smaku i stylu. Autorka przedstawia opowieść o Dianie naprawdę w dobry sposób. Książka nie przypomina tych wszystkich z reguły podobnych paranormal romance. Jest to opowieść, którą mogę chyba nazwać dojrzałą. Wszystko jest dopracowane i takie nie mam innego słowa jak dojrzałe. Opowieść nie dotyczy zakochanych nastolatków. Mamy do czynienia z dorosłymi, inteligentnymi ludźmi, którzy swoją wiedzą mogę naprawdę zszokować  ale to chyba w tej serii jest najfajniejsze. Wiedza bohaterów i całe to tło historyczne. 

Polecam całą serię z czystym sumieniem. Książka jest świetną odskocznią, naprawdę można w niej utknąć i nie wiedzieć jak się z niej wydostać. Idealna na ponure jesienne wieczory. 


A tutaj Recenzja poprzedniej części 

Znacie tą serie? Czytaliście jakąś książkę? Lubicie? A może macie ochotę dopiero poznać Dianę? 

Książka : "Księga wszystkich dusz. Wędrówka" Deborah Harkness wyd. Amber 




piątek, 23 listopada 2012

Porzuceni


„Więc posłuchajcie mojej rady: cokolwiek by się działo... nie mrugajcie.”


"Współczesna dziewczyna porwana w mityczne zaświaty w jednej z najbardziej oczekiwanych powieści roku ulubionej autorki wszystkich dziewczyn świata.
Meg Cabot:
Mit o Persefonie fascynował mnie już w liceum. Każdy z nas ma czasem poczucie, że jest inny, że nie pasuje do otoczenia. Marzysz, żeby spotkać kogoś wyjątkowego, kto zabierze cię do miejsca, do którego naprawdę przynależysz. O tym właśnie jest ta książka – o rzeczach tak niepokojących i magnetyzujących, jak pierwsza miłość.
Odkąd powróciła z Hadesu pojawia się przy niej on. Zawsze wtedy, gdy się go najmniej spodziewa i gdy go najbardziej potrzebuje. To tylko halucynacje – przekonują psychiatrzy. – Miałaś wypadek. Przeszłaś śmierć kliniczną. Cudem powróciłaś do życia.

Ale siedemnastoletnia Pierce im nie wierzy. Odkąd omal nie utonęła, czuje się dziwnie… jakby nie należała do tego świata. Może teraz, po przeprowadzce do nowego miasta, będzie inaczej. Nowa szkoła, nowy początek. I może wreszcie przestanie się bać.

Ale on znajduje ją i tu. Czego chce? Jaką tajemnicę kryją jego oczy - mroczne i piękne jak diament, który jej podarował? Czy chce ją przed czymś ostrzec i przekonać, że bezpieczna będzie tylko wtedy, gdy powróci z nim do jego podziemnego świata? Czy Diament Persefony przyniesie Pierce los mitycznej bogini czy miłość - potężniejszą niż śmierć…"



Wystarczyła jedna bezsenna noc, żebym połknęła w całości "Porzuconych". Dlaczego sięgnęłam po tą książkę? Nie wiem, po prostu spojrzała na mnie w bibliotece, ja sobie przypomniałam o ostatniej książce autorki jaką miałam okazję czytać i pomyślałam czemu nie dać szansy "Porzuconym"? Tym bardziej, że jestem wielką fanką mitologii.

„Wieczność to bardzo długo. Więc jeśli już trzeba ją z kimś spędzić, to ja chyba wolałbym z kimś niemożliwym... ale interesującym.”

Na samym wstępie muszę zaznaczyć, że nie jest to lektura dość ambitna. Raczej zwykła lekka powieść na takie jesienne dni,  na jeden wieczór.  Muszę zaznaczyć, że pomysł był całkiem fajny. Wykonanie średnie. Czegoś brakowało.  Kiedy skończyłam czytać czułam wielki niedosyt.  Chociaż właściwie nie spodziewałam się wielkiej rewelacji, ale może czegoś więcej. 

"porzuceni " to taka tradycyjna książka tego typu. Niczym się nie wyróżnia (może oprócz tematyki?). Została napisana, żeby bawić, zabić czas, pozwolić czytelnikowi przenieś się w inne miejsca, pozwolić mu zapomnieć o rzeczywistości. Doskonale spełnia swoje zadanie. 

Co do bohaterów? Trudno określić czy ich się lubi? Czasami bardzie irytowała mnie Pierce, za to John to typowy zły facet, więc fascynował od pierwszej chwili gdy się pojawił.  Wydawać by się mogło, że wszystko jest idealne, ale naprawdę książka przedstawia również zachowania nastolatków w grupie. Pokazuję jak strasznie boimy się(tak jeszcze mogę chyba nazywać się nastolatką?) inności, ludzi, którzy coś przeżyli, byli o krok od śmierci, są inny, od wszystkich z którymi się zadają. Pierce ma problemy, ale tak naprawdę część ich po prostu jej winą ludzi z jakimi miała wcześniej do czynienia. 

„Wybaczenie pozwala przestać rozpamiętywać sprawę  co nie zawsze jest zdrowe. Ale jeśli zapominamy, nie uczymy się na błędach. A to może być zabójcze.”

Trudno mi opowiadać o książce, nie zdradzając tego co się w niej działo. Prawda jest taka, że żeby dobrze odebrać "Porzuconych" trzeba zapoznać się z historią głównych bohaterów. Nie wiem dlaczego, ale przez chwilę porównywałam "Porzuconych" do "Spętanych przez bogów", ale jedyne podobieństwo to to, że książki poruszają temat mitologii.

Książka miła i przyjemna. Nie wymagająca zbyt dużego zaangażowania. Książka stworzona po ty by przy niej odpocząć. Świetnie bawiłam się czytając "Porzuconych" więc na pewno rozejrzę się za pozostałymi częściami serii. 

Muszę też wspomnieć o pięknej szacie graficznej książki, która tylko zachęcała by przewrócić kartkę. Wydawnictwo wykonało naprawdę kawał dobrej roboty!

Znacie "Porzuconych" ? Macie ochotę poznać historię Johna? 

Książka: "Porzuceni" Meg Cabot wyd. Amber. 





czwartek, 22 listopada 2012

To mnie kręci

Książkowe inspiracje..


Postanowiłam przedstawić kilka książkowych inspiracji, jakie znalazłam w sieci. Dlaczego tak? Bo chyba każdy mol książkowy czasami lubi popatrzeć na wszystko co z jego hobby związane (?) .

















Zadam wam dwa proste pytania !
Dlaczego czytacie ? 
I co wam daje czytanie ?

Liczę na jakieś kreatywne i bardzo ciekawe odpowiedzi...












wtorek, 20 listopada 2012

Szafa jako magiczne przejście?

Kiedy spojrzałam na listopadowe wyzwanie Z literą w tle, pomyślałam "O matko.. skąd ja wezmę książkę z autorem, którego nazwisko zaczyna się na "L" ?" Powiem szczerze, że wymyśliłam tylko dwóch. Książki jedego z nich mam w domu, zaś drugiego przeczytam sobie wydanie elektroniczne  Problem polega na ty, że ja mam ochotę na poznanie innych autorów, ale niestety nie mam funduszy, w bibliotece nie ma nic, więc chyba się poddam i poprzestanę na tych dwóch. O kim mówię?

Pierwszym autorem będzie niesamowity C.Lewis twórca mojego świata z dzieciństwa -Narnii. Dawno temu przeczytałam wszystkie części, ale do wyzwania udało mi się tylko dwie pierwsze.



"Opowieści z Narnii. Lew, czarownica i stara szafa" 

"Nieznany świat czeka za drzwiami trzeba je tylko otworzyć. Narnia skuta wiecznym mrozem kraina, która czeka na wyzwolenie. Czworo śmiałków wchodzi przez drzwi szafy do Narnii, świata zniewolonego mocą Białej Czarownicy."









"Opowieści z Narnii. Książę Kaspian" 

'Książę Kaspian marzy o powrocie dawnych czasów świetności Narnii. Niestety w królestwie trwa wojna domowa, a ciotce i wujowi księcia nie podobają się jego marzenia. Chcą go zabić, by objąć tron. Ratuje go jego nauczyciel, doktor Korneliusz. Teraz pomóc mu muszą legendarni królowie Narnii Piotr, Edmund, Zuzanna i Łucja."




Z czym kojarzą mi się książki "Opowieści z Narnii"? Oczywiście z dzieciństwem i wielką fascynacją każdą szafą w domu. 

Książki Lewisa były i są oderwaniem od rzeczywistości. Sprawiają, że na chwilę się zatrzymuję, staję się dzieckiem(chociaż właściwie nadal nim jestem i nikt nim być nie przestaje). Nie można szukać tutaj niczego zaskakującego. Jest dobro, przedstawione w jak najlepszym świetle i zło, czarne i przerażające.
Bohaterowie są prawi i doskonali. Może nie do końca, bo Lewis nie bał się pokazać, że nawet "wybrańcy", "obrońcy" mogą popełniać błędy. Spotkamy tutaj nie tylko ludzi, ale gadające borsuki, lwy, centaury i wiele innych dziwnych istot. Przeniesiemy się do świata skutego lodem, do świata magicznej krainy ludzi, do świata tak różnego, a zarazem tak podobnego do naszego. 

Czytając "opowieści z Narnii" chłonie się wszystkie słowa. Sympatyzuje się jednymi bohaterami, równocześnie nienawidząc pozostałych. W głowie powstaje tysiące obrazów, każdy dokładniejszy i bardziej przejmujący. Nie jesteś w stanie odłożyć powieści przed skończeniem czytania ostatniego zdania, które w twoim rozumowaniu przychodzi za szybko.

Wcale się nie zdziwiłam kiedy powstały ekranizację książki. Na pierwszej z nim byłam nawet w kinie. Muszę powiedzieć, że wtedy zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Teraz wszystko jakby przyjmuję z mniejszym entuzjazmem i nie jestem tak zachwycona. Najmniej chyba podobał mi się film "Opowieści z Narnii. Podróż Wędrowca do świtu", ale właściwie wina chyba leży w tym, że po prostu jak Piotr i Zuzanna wyrosłam z Narnii.

Myślę, że na tym skończę tą moją dziwnie nie składającą mi się recenzję ....
Boję się, że jeśli powiem coś więcej o tej krainie jej magia zniknie, a może tak naprawdę tylko nie mam weny, żeby pisać coś z sensem(oczywiście w moim odczuciu)? 

Znacie Narnie? Znacie Lewisa? A może każdego dnia zaglądacie do szafy, żeby się tam przenieś? 



niedziela, 18 listopada 2012

Nasza lista osobista odc 7

Książki-ulubione, te które miały na mnie wpływ 


Ciekawe czy ktoś pamięta jeszcze o tym, że na moim blogu pojawiało się takie coś jak "Nasza lista osobista"? Próbowałam dojść do tego jaką formą mają przyjmować te posty i jakoś nic nie wymyśliłam. Zostawimy chyba tak jak jest, bo nie chcę zakończyć tego cyklu, ale równocześnie obecna forma średnio mi odpowiada.

Dzisiaj chciałabym wspomnieć o moich ulubionych książkach.Nie mogę niestety wybrać ich zbyt wiele. Nie umiem również ustawić ich w jakiejś szczególnej kolejności. Postanowiłam więc połączyć ulubione książki z książkami, które w jakiś sposób wpłynęły na mój odbiór świata... (powieści kolejność przypadkowa)




"Władca pierścieni", "Hobbit czyli tam i z powrotem"  J.R.R Tolkien 


Z czym wam się kojarzy słowo fantastyka? Co widzicie przed oczami słysząc Ork czy Elf? Czy uśmiechacie się gdy ktoś przypadkiem powie Frodo i pierścień w jednym zdaniu? Tolkien to autor, który nauczył mnie wielkiej cierpliwości, szacunku do słowa pisanego i czytania ze zrozumieniem. Uwielbiam wiele jego książek..ale właśnie Trylogia i Hobbit były moim początkiem przygody z fantastyką dlatego zawsze znajdą się na liście moich ulubionych powieści.







"Duma i uprzedzenie" Jane Austen 

A tą książkę to wychwalam chyba za każdym możliwym razem. "Duma..." jest dla mnie jak stara dobra koleżanka. Kiedy tylko mam gorszy dzień zatapiam się w słowach Austen z wielką mocą. Czuję jak wnikają w moją skórą..rozrządzając przy okazji moją krew.[Recenzja]








"Harry Potter" J.K. Rowling 

Miał ktoś wątpliwości przez chwilę, że zabraknie Młodego Czarodzieja? Chyba nie.. Fascynacja trwa od siedmiu lat. Nigdy się nie zmniejszy. Jeśli ktoś chcę wiedzieć dlaczego wystarczy kliknąć etykietę Harry Potter. Tam są wszystkie odpowiedzi. 








"Ostatnia piosenka", "Pamiętnik", "Jesienna miłość" N. Sparks 

Sama się czasami zastanawiam dlaczego tak lubię te powieści? Co mi dają? Może wiarę w miłość i w ludzi, w to, że nie jesteśmy tylko beznamiętnymi istotami. Odsyłam również  tutaj i  tutaj









"Kubuś Puchatek" A.A .Milne
Kubusia .. uwielbiam za tą jego kubusiowatość. Za to, że była to jedna z pierwszych książek jaką przeczytałam za to, że za znajomość właśnie tej książki wygrałam szkolny konkurs czytelniczy i pomyślałam, że czytanie książek coś mi daję. Więcej niż przyjemność, ale też swego rodzaju mądrość.









"Kod Leonarda da Vinci" D.Brown

Jest to jedna z książek, które coś mi uświadomiły. Wcale nie to kim był Jezus o nie! Ale to, jak bardzo interesująca może być historia Kościoła jak bardzo ciekawi mnie samo pojmowanie religii. Z czasem nawet nie tylko chrześcijaństwa, ale wszystkich religii na świecie. 










"Anna Kareninia" L.Tołstoj 
Odsyłam do Recenzji, bo chyba nie mam już nic do dodania. Może tylko to, że jakoś ten Mikołaj nie chce kupić mi nowego wydania :( 








                                           



             "Świat Zofii" J.Gaarder 

Książka, która nauczyła mnie innego spojrzenia na świat. Moje prywatne kompendium wiedzy o filozofii. Już niedługo będziecie mogli przeczytać recenzję książki, ponieważ postanowiłam znowu do niej powrócić. 








"Jedz módl się kochaj" E.Gilbert

Książka pojawiła się odpowiednim momencie mojego życia. W momencie kiedy nagle   zwątpiłam we wszystko. Dała mi nadzieję, że życie może być piękne gdy tylko odnajdę siebie. [Recenzja]











Atlas geograficzny

Tak! Właśnie ta książka codziennie mnie inspiruję. To przez nią jestem zafascynowana geografią. To przez nią jestem w liceum, gdzie jednym z moich przedmiotów rozszerzonych jest geografia. To przez ten stary atlas codziennie poznaję nowe miejsca. To przez moje wycieczki palcem po mapie wiem tak dużo o różnych krajach, kulturach(dobrze może nie dużo, ale staram się ciągle poszerzać moją wiedzę). To przez atlas ciągle marzę o podboju świata! 






Chyba nie będzie czymś dziwnym jeśli zapytam się was o wasze ulubione książki ! 
A więc jakie ? Możecie odpowiedzieć pod komentarzem, albo zrobić podobną listę na swoim blogu i pod tym postem zostawić tylko link. Pamiętacie ideę "Naszej listy osobistej" ? Jest stworzona po ty by m ja poznała was a wy mnie.. A więc dajcie się zaczarować! 

I pamiętajcie : 

piątek, 16 listopada 2012

Finale

"Finale" Becca Fitzpatrick 


Zanim zacznę recenzować czwartą ostatnią część cyklu powinnam chyba zacząć od pierwszych, ale niestety z braku czasu nie mam kiedy skleić kilku słów o poprzednich częściach. Nie chciałabym tego robić na szybo, ale skupić się na treści i przekazać wam wszystko to co mnie urzekło w opowieści o upadłych aniołach. Co wy na to, żeby uznać "Szeptem","Crescendo" i "Ciszę" za lektury naprawdę godne polecenia skoro ja sama już sięgnęłam po ostatnią część cyklu? 



"Nora jeszcze nigdy nie była tak pewna swej miłości do Patcha. Upadły czy nie, to on jest tym jedynym. I choć wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że ta dwójka stanowi dla siebie śmiertelne zagrożenie, dziewczyna nie ma zamiaru rezygnować z ukochanego. Teraz muszą połączyć siły, by stoczyć ostateczną walkę o życie.

Starzy wrogowie powrócą, pojawią się nowi, a ktoś zaufany okaże się zdrajcą. I choć role zostały rozdzielone, Nora i Patch nie wiedzą, po której stronie przyjdzie im walczyć."



Chyba jednak jestem jakąś nienormalną romantyczką. Szukającą ciągle ideałów w książkach. Trzeba być naprawdę dziwnym, żeby uwielbiać "chłopaka", do którego każdy w książce ma jakiś problem i najogólniej mówić ma się go "za płatnego mordercę/zbrodniarza". Jeśli masz problem zadzwoń do Patcha. 
Ale kiedy czyta się o uczuciu jakim ten czarny charakter darzy Norę to aż człowiekowi miękną kolana. Jejku nie dość, że romantyczka to jeszcze idealistka, wierząca w wielką prawdziwą miłość. Chyba powinnam przestać czytać takie książki, ale fakt faktem, że jak raz wpadniesz w świat Nory to nigdy z niego nie wyjdziesz.

"Finale" to kolejna dobra książka. (Często nadużywam słowa świetna, ale czasami też w moim odczuciu zwykłe romansidło jest świetne, więc chyba za bardzo nie można polegać na mojej ocenie.) Ostatnia część książek pani Fitzpatrik(mam nadzieję, że nie wpadnie na pomysł, żeby to kontynuować, cztery części są wystarczające) w stu procentach zachowała wszystko to co fani "Szeptem" polubili na samym początku. 
Miłość, zdradę, walkę, odrobinę tajemnicy, nieprzewidywalność i ogólnie rzecz ujmując dobrą historię.

Lubię świat stworzony przez autorkę. Upadłe anioły jako czarne charaktery, Nefilowie jako z pozoru ofiary, ale ofiary tylko na pokaz, bo przecież tak naprawdę są jeszcze gorszymi łotrami, a niżeli nasze "aniołki"i archaniołowie, których kreację chyba najbardziej mogą zaskoczyć. Strasznie podobało mi się w jaki sposób zostali właśnie oni przedstawieni, w "finale" nie mają nic z tego, co znamy np. z Biblii, czy innych sakralnych obrazów. 

Wydawać by się mogło, że książka skupia się na miłości Patcha i Nory. Oczywiście nie jest to błędy tok rozumowania, ale troszeczkę mylący. W tej części Nora, nie jest już niewinną i z pozoru bezbronną dziewczyną. Teraz jest równie silna jak jej chłopak, nie tylko fizycznie, ale i umysłowo. W końcu w powieście mamy do czynienia z prawdziwymi kobietami, bo nie tylko Nora zyskała troszkę więcej ... jest jeszcze z pozoru irytująca Vee,Marcie, Dabria i  nie zapomnę również wspomnieć o niebezpiecznej Lisie Martin, która sprawiała, że ciarki przechodziły mi po plecach. 

Dobrze, ale kogo ja chcę oszukać? Tam gdzie pojawia się silna kobieta musi być co najmniej trzech facetów. W "Finale" mamy Dantego, Scotta i Patcha. Każdy na swój sposób jest gorszy od drugiego. Jest jakaś magnetyczna siła w nich, ale również we wszystkich postaciach jakie pojawiają się w książce. Nie sposób przejść obok nich obojętnie. Nie wiem w jaki sposób Becca to osiągnęła, ale jestem godna podziwu.

Głupio to zabrzmi, ale właściwie nie mam do czego się przyczepić. No może tylko do jednej małej pomyłki, ale nie wiem ile w tym winy autorki, ile tłumaczenia, a ile druku. Na początku jednego rozdziału jest napisane, że właśnie trwa niedzielny poranek, a w następnym możemy przeczytać, że już w sobotę popołudniu wszyscy wiedzieli o planie Nory. Hmm.. myślę, że to błąd i tam powinna być znowu niedziela, no chyba, że nagle czas zaczął płynąć szybciej i mieliśmy już następny tydzień.

Muszę powiedzieć, że książka mnie nie zaskoczyła. Zastał utrzymamy poziom poprzednich..Wszystko było poprawne i takie jak ma być. "Finale" to doskonałe zakończenie całego cyklu, w stylu w jakim być powinno.
Obowiązkowo dla wszystkich tych którzy chcą dowiedzieć się jak skończą się przygody Nory i Patcha, ale szczerze .. czy nikt się nie domyśla jak? 

Książka : "Finale"Becca Fitzpatrick wyd, Otwarte 2012 ostatnia część serii, w której w skład wchodzą  również : "Szeptem" "Crescendo" "Cisza"



Czytaliście? Co myślicie? Jesteście fanami? A może nie znacie tej serii? 



środa, 14 listopada 2012

Malowany welon - książka




"Malowany welon"

"Bojąc się staropanieństwa, piękna Kitty wyszła za mąż bez miłości. Żywiołowa i radosna, czuła się samotna w towarzystwie powściągliwego i ceremonialnego Waltera. Zwłaszcza że zaraz po ślubie wyjechali z Anglii do Chin, gdzie on pracował jako bakteriolog. Tam poznała i pokochała Karola: czarującego, przystojnego i żonatego zastępcę gubernatora, ojca trzech synów. Gdy romans wychodzi na jaw, Walter przyjmuje pracę w dalekim mieście, ogarniętym epidemią cholery, a szantażowana przez niego Kitty musi jechać wraz z nim... Wzruszająca opowieść o dojrzewaniu do przebaczenia i miłości, rozgrywająca się w latach dwudziestych zeszłego wieku"


O filmie mogliście już przeczytać na moim blogu.[ Recenzja]. Byłam nim oczarowana i naturalną rzeczą wydawało mi się sięgnięcie po książkę. Umożliwiła mi to Diunam, której jestem bardzo wdzięczna! Pełna optymizmu zabrałam się do czytania. Miałam wielką nadzieję, że książka będzie równie urocza jak film, ale niestety tu się zaczęły schody. Ale może od początku...

Co byście zrobili gdy wasze małżeństwo było zawarte z poczucia winy i obowiązku? Jakbyście się czuli z mężem u boku, z którym nie macie nic wspólnego? Czy szukalibyście zapomnienia w ramionach innego mężczyzny? W ramionach mężczyzny, który dałby wam miłość i chwilowe poczucie spełnienia.
Ale każda bajka musi się kiedyś skończyć. Zdrada wychodzi na jaw, a wy jesteście uwikłani we własne myśli. Kochanek was porzuca, zrozpaczony mąż stawia wam ultimatum. Zabiera was w sam środek piekła.
Któż by się spodziewał, że piekło może być dla was rajem.

Główna bohaterka od początku powieści wzbudzała we mnie litość. Spoglądałam na nią i zastanawiałam się jak można być tak nieszczęśliwym.Zastanawiałam się jak można spędzać całe dnie, spoglądając przed siebie, siedzą w oknie i rozmyślać. Nic nie robiąc.. ciągle się zadręczając, ale zadręczając się nienawiścią do męża i obarczaniem go winą za swoje błędy. Tak jakby to, że ona zdradziła nie było niczym złym, lecz ignorancja Waltera dla jej zachcianek była najgorszą rzeczą jaka ją spotkała.
Czasami miałam ochotę potrząsnąć Kitty, ale na szczęście w pewnym momencie sama doszła do tego w jak beznadziejnym położeniu się znalazła i nagle zaczęła walczyć... i od tej pory nawet ją polubiłam.


Wydaję mi się, że niezaprzeczalnym urokiem książki jest też sceneria, w jakiej rozgrywa się historia. Zderzenie europejskiego poglądu młodej dziewczyny z urokiem malowniczych miejscowości w Chinach sprawia, że opowieść ta nabiera smaku. Nie dziwiło mnie, że nasza Angielka czuła czasami wstręt do chińskich dzieci, przecież była damą wychowaną w "pałacach" a trafiła do zwykłej małej wioski.

Oczywiście nikogo nie zaskoczy, że po książkę sięgnęłam, bo byłam zafascynowana filmem. Muszę przyznać, że po tak "miłym" sensie spodziewałam się powieści, która przedstawi wielką miłość, rozgrywającą się na tle choroby, z cieniem zdrady, majaczącym się w umysłach głównych bohaterów.

Niestety książka jest odrobinę rozczarowująca, zwłaszcza jeśli najpierw obejrzało się ekranizację. Muszę  wspomnieć, że historia filmowa jest o wiele lepsza, ze względu na punkt widzenia, ze względu na zakończenie i na cały przebieg opowieści. Jedynym plusem książki było wspaniałe przedstawienie profilu psychologicznego Kitty, ale niestety był on też wadą, bo nie mamy pojęcia co działo się w sercu Waltera.

Czułam wielki niedosyt. Zdecydowanie spoglądałam na powieść przez pryzmat filmu, ale nawet jeśli bym go najpierw nie oglądała to tak zdecydowanie bym później uznała, że był lepszy, w przedstawieniu tła do uczuć głównej bohaterki, bo trzeba przyznać, że dopiero w książce poznajemy jej duszę i staramy się ją rozgryźć.
Mogę chyba śmiało powiedzieć, że dla mnie książka była takim małym uzupełnieniem filmu. Pokazywała wszystko to czego nie można przedstawić na ekranie, zaś wszystko to czego związku z narracją mogło zabraknąć w powieści znajdujemy w filmie. Ironia? Nie raczej pokazanie, że uczucia, które przedstawia się w książkach bez tła w filmach są bez znaczenia. 

Czy polecam? Oczywiście, bo jest to bardzo dobra lektura, zwłaszcza sama końcówka pokazuję jak bezsilnymi istotami jesteśmy i jak bardzo targają nami uczucia. Książka wydaję się mniej kobieca niż film, nie skupia się na miłości, ale na duszy. Uczuciach jakie kobieta ma w sercu i myślach jakie ma głowie.

Książka : 

"Malowany welon"













poniedziałek, 12 listopada 2012

Potop

Polskie arcydzieło przeczytane ! 





"Potop jest drugą częścią Trylogii, czyli cyklu trzech powieści historycznych Henryka Sienkiewicza. Pierwsza z nich, zatytułowana Ogniem i mieczem, ukazywała się w latach 1883-1884 i obejmowała dzieje wojny z Kozakami, zaś ostatnia - Pan Wołodyjowski, dotyczyła początku wojny z Turcją i pierwszego zwycięstwa Jana Sobieskiego (lata 1887-1889). Zasięg tematyczny całego cyklu to historia Polski, począwszy od śmierci Władysława IV w 1648 roku, a skończywszy na bitwie Chocimskiej w 1673. Potop, jak sam tytuł wskazuje, traktuje o najeździe („potopie”) szwedzkim"



Dobrze nim zacznę mówić coś o książce to muszę powiedzieć, że dawno nie byłam z siebie taka dumna. Dawno już nie cieszyłam się z przeczytania jakiejś książki, ale muszę przyznać,że "Potop" Sienkiewicza wymęczył mnie bardzo, ale to bardzo.

Właściwie to nawet nie wiem na czym powinnam oprzeć moją recenzję. Na tym jak bardzo nie podobała mi się na początku książka  A może na tym, że nie potrafiłam się od niej oderwać, chociaż czytanie szlo mi jak po grudzie? A może na tym jak wiele szacunku mam od dzisiaj dla Sienkiewicza? Henryku jesteś geniuszem!

Po pierwsze kocham Andrzeja Kmicica. Za wszystko, za to, że jest takim wielkim szczęściarzem, że tak sobie na początku śmiało poczyna, a później jak potulny baranek układa się przed ukochaną. Kocham Oleńkę i wszystkie panny w "Potopie" dla nich życie było takie proste. Zobaczyła kawalera i już wiedziała, że go kocha. Pan Wołodyjowski, Roch Kowalski, pan Zagłobę za to, że mimo wszystko zawsze walczyli za tą naszą biedną Rzeczpospolitą !

Oczywiście nie warto się rozpisywać jak to Sienkiewicz wszystko koloryzuję. Jak przechyla szalę zwycięstwa od początku powieści, Jak wiktorię Polaków opisuję przez pięć stron, a porażki w pięciu zdaniach. Nie warto nad tym się rozwodzić, bo w tedy zdecydowanie nie polubimy "Potopu", bo przecież jest to książka na pokrzepienie ludzkich serc, chociaż ja tam myślę, że raczej jest to książka, którą licealiści nazwą zmorą dnia powszedniego, a zwłaszcza gdy będzie sprawdzian z języka polskiego.

Powiem krótko. Gdyby nie lektura i wyzwanie "Potop" leżał by i spoglądałabym sobie na niego z głupowatym uśmieszkiem, powtarzając " nigdy". Ale dałam się namówić i właściwie nie żałuję. Może szlo mi topornie, ale z grubsza mogę się chociaż chwalić, że mam to opasłe tomisko za sobą i ironio nawet mi się podobało. Sama nie wiem czy to już czasem nie taki mój dziwny nawyk, że czytam tylko to co mi się podoba, bo przecież prze Quo Vadis przebrnąć nie mogłam? 


A wy znacie "Potop"? Czytaliście? A może lubicie jakąś inną polską klasykę? 



książka: "Potop" H. Sienkiewicz  wyd. Greg 
trojka-e-pik

sobota, 10 listopada 2012

Miłość.. nadzieja i pożądanie

"Anna Karenina"- najpiękniejsza opowieść o miłości. 


Przez tą właśnie książkę nie mogę się pojawiać w bibliotece, bo ciągle przedłużam sobie czas na jej oddanie i czuję, że to wydanie jest już prawie moje.Potrafię codziennie wracać do opowieści Tołstoja. 

"Anna Karenina wiedzie dostatnie, stabilne i nieco nudne życie u boku dużo starszego męża. Piękna młoda kobieta spełnia się jako matka, ale nie stroni też od przyjęć, jest uwielbiana na petersburskich salonach. 



Spokój znika wraz z pojawieniem się hrabiego Wrońskiego, który wprowadza w życie Anny namiętność, jakiej nigdy nie zaznała. I zniszczenie, którego nie da się cofnąć.

To ponadczasowa powieść o uczuciu, które od początku było skazane na potępienie. Uczuciu, dla którego Anna poświęciła wszystko."


Na pamięć znam pierwsze zdanie powieści
 „Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób”
Muszę przyznać, że to właśnie ono skusiło mnie parę lat temu, żeby sięgnąć po "Annę Kareninę". Do dzisiaj czuję to wielkie zadowolenie, gdy wsiadłam do auta ze starym wydaniem powieści z biblioteki i chłonęłam jego zapach.
Teraz ktoś się zapyta dlaczego recenzujesz książkę, którą przeczytałaś bardzo dawno? A ja uśmiechnę się i odpowiem, bo znowu do niej wróciłam, a to z trzech powodów. Pierwszy to wyzwanie Trójka e-plik, drugi to ekranizacja(kolejna zresztą) książki gdzie tytułową bohaterkę gra jedna z moich ulubionych aktorek Keira Knightley,a trzecie to Wyzwanie-docenione-zapomniane-klasyki

„Może dlatego wydaję ci się szczęśliwy, ponieważ cieszę się tym, co mam, a nie tęsknię za tym, czego nie mam.”

Mam ogromny problem z wypowiedzeniem się na temat "Anny Kareniny". Na kartach powieści krzyżują się losy trzech rodzin szlacheckich : Obłońskiego i jego żony Dolly, Kitty (młodszej siostry Dolly) i zakochanego w niej Konstantego Lewina, a także Anny (siostry Obłońskiego) i Aleksieja Kareninów. Można by przypuszczać, że nic ciekawego w życiu tych ludzi się nie dzieję, ale nagle pojawia się Wroński, który zmienia wszystko. Rozkochuję w sobie biedne szlachcianki, bawi się, ale sam też nie potrafi przejść obojętnie wobec pewnej dystyngowanej damy. Stara się ją oczarować. Sceptyczna na początku ulega, a to doprowadza do straszliwego końca.

Uwielbiam kreację Anny w książce. Jest piękna, bardzo stylowa, zna swoje miejsce w społeczeństwie. Strasznie kocha swojego syna, ale w pewnym momencie zaczyna się gubić. Poznajemy jej najczarniejsze myśli. Czujemy to co ona. Z jednej strony wielką miłość do ukochanego, a z drugiej wielką rozpaczliwą walkę o syna. 
Powinniśmy nienawidzić męża Anny, ale ja nie potrafię. Czasami go rozumiałam. Czasami miałam więcej sympatii do niego, a niżeli do Wrońskiego. Wcale mnie nie dziwiło jak się zachowywał, w końcu był zdradzonym mężem prawda? 
Tołstoj w swej opowieści sprawia, że główna winowajczyni staję się naszą ulubioną bohaterką.W świetny sposób przedstawia nam portret psychologiczny nie tylko kobiety, ale wszystkich bohaterów. 

Klasyka, której aż wstyd nie znać. Klasyka, do której ja wracam zbyt często. 

A co do filmów. Widziałam tak wiele ekranizacji, że aż trudno mi tu o nich napisać. Szczerze to żadna z nich jakoś szczególnie mnie nie zachwyciła.Nie powaliła na kolana.  Chociaż bardzo miło wspominam "Anne Karenine" z Sophie Marceau w roli głównej, ale mam nadzieję, że ta, którą już niedługo  będziemy mogli obejrzeć będzie właśnie tą perełką. Wierzę w talent Keiry. Uwielbiam ją w "Dumie i uprzedzeniu", zakochałam się w jej kreacji w filmie "Księżna". Wydaję mi się, że jest to odpowiednia osoba, na odpowiednim miejscu. 
Muszę też zaznaczyć, że zachwycam się wszystkimi zwiastunami, plakatami i zdjęciami pochodzącymi z planu. Już nie mogę się doczekać. Nawiasem mówiąc już wspomniałam Mikołajowi, że mam ochotę na nowe wydanie "Anny Kareniny" z wydawnictwa Znak. Przydała by mi się taka własna książeczka.

I koniecznie zajrzyjcie o tutaj, bo ja się zakochałam :) 



Film: "Anna Karenina" reż B.Rose(1997)oraz J.Wriht(2012) 


czwartek, 8 listopada 2012

Blogowa Zabawa

"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę" Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."



Zostałam nominowana przez dwie osoby Tikichomiktaki i Paula oraz Monika  Początkowo pomyślałam, że nie mam chyba czasu na odpowiadania na takie pytania, a tym bardziej na wymyślanie własnych, ale znowu jestem chora i mam chwilkę. 

A więc pytania od Tikichomiktaki : 
1. Twój nick - wyjaśnij dlaczego taki, a nie inny. Skąd się wziął i z czym jest związany?
Mój nick to moje imię. Stwierdziłam, że Dominika brzmi tak normalnie więc sobie pozwoliłam przetłumaczyć je na francuski i wyszło DominiQue.

2. Jaką książkę polskiego autora mógłbyś polecić innym czytelnikom?
I tu właśnie jest problem, bo ja prawie nie czytam książek polskich autorów. Nigdy nie mogę trafić na coś fajnego, ale gdybym miała coś polecić to zdecydowanie "Zemstę" Aleksandra Fredro. 

3. Co sądzisz na temat formy literackiej jaką są opowiadania?
Opowiadanie jest dla mnie mistrzostwem krótkiej formy. Sama też czasami "popisuję" i wiem jak trudno jest zawrzeć wszystko w króciutkim tekście.

4. Gdzie najchętniej czytasz?
Właściwie to ja czytam wszędzie gdzie się da, ale najlepiej chyba jest w moim starym fotelu, z kubkiem gorącej zielonej herbaty i kocem na nóżkach.

5. Czy posiadasz w zanadrzu jakąś anegdotę związaną z książką?
Hmm.. wydaję mi się, że nie. Chociaż jak mówię ludziom, ze lubię czytać to spoglądają na mnie jak na idiotkę. Może to właśnie jest tą anegdotą, że nadal jest ktoś kto kocha czytać?

6. Jeśli miał(a)byś wskazać książkę z najbardziej zaskakującym zakończeniem, co to by była za książka?
Hmm.. ciężkie pytanie, ale dzisiaj bez dwóch zdań powiem, że będzie to "Bez mojej zgody" 

Jodi Picoul. Dlaczego właśnie ta? A no dlatego, że obejrzałam film właśnie i przypomniałam sobie jak to

było w książce. 

7. Jaka jest Twoja ulubiona postać literacka i dlaczego?
Hmm.. Pan Darcy z "Dumy i uprzedzenia", a za to, że tak bardzo przypomina mi dzisiejszych facetów.

8. Czy posiadasz jakieś marzenie związane z książkami? Jeśli tak, to jakie?
Kiedyś chciałam napisać książkę, ale dzisiaj chyba wiem, że się nie nadaję.

 9. Wybierz książkę, w której realiach chciałbyś żyć i napisz dlaczego?
Jak wyżej. "Duma i uprzedzenie". Dlaczego? Kocham tamte czasy. Kocham książkę Austen. 10. Powiąż dowolną książkę z pasującym wg Ciebie do niej utworem muzycznym. Jaka to książka i jaki utwór?
Hmm.. pomyślałam o "Jeden dzień"Nicholls i piosence Happysad "Zanim pójdę" 

11. AudioBook, eBook, czy po prostu Book?
Hmm.. Book , ale właściwie ebook też mi się zdarza czytać, za to z audiobookiem nie miałam jeszcze nigdy nic wspólnego. 
A teraz pytania od Pauli


1. Dlaczego blog?
Przez tą wielką chęć pisania. Przez to, że z czasem zaczynałam się gubić we wszystkim co czytała. Przez to, że jeśli ktoś się pyta "Jaką mam książkę przeczytać?" mówię wpadnij na mój blog.
2. Książka, której nigdy nie zapomnę:

Świat Zofii 

3. Ulubione słowo:
Hmm...nadzieja 
4. Dom kojarzy mi się z:
Ciepłem i jedzeniem 
5. Zimą lubię gdy:
Płatki śniegu nieśmiało roztapiają się na mojej buzi, kiedy łapię je na rękawiczki i podziwiam ich kształt. Kiedy mróz jest tak duży, że "Zamarzają gile w nosie" :D 
6. Trzy ulubione zapachy (niekoniecznie perfum)
zapach powietrza po burzy, zapach skoszonej trawy, zapach mojego domu 
7. Nigdy w życiu nie zjem:
Właściwie to ja jem już wszystko. Na wszystko mam ochotę.
9. Ostatnio śniło mi się, że:
Ktoś porwał mnie w autobusie i zabronił rozmawiać.
10. Nie mogę żyć bez:
Humoru i uśmiechu.
11. Jeżeli mężczyzna, to tylko:
Idealny(Pan Darcy), ale tak przyziemnie to tylko taki, który mnie pokocha i zrozumie(a wiem jakie to trudne)

Oraz pytania od  Moniki 

1. Lepsze jest kłamstwo czy brutalna prawda?
Ależ mnie zagięłaś. Nigdy nie wiem co jest lepsze.  Powinnam powiedzieć prawda, ale nie zawsze chyba tak jest. Z drugiej strony kłamstwo jest bardzo złe. Ale nic chyba nie jest czarno białe. Tak mi się wydaję 

2. Co byś zrobił/a znajdując milion złotych?
Powinnam zwrócić prawda? Pójść na policję, ale jestem zła i bym wydała. Na co nie wie, ale bym wydała. Może bym wpłaciła na konto, żeby za parę lat być nieprzyzwoicie bogatą?

3. Czy poświęciłbyś/abyś wszystko co masz, aby ratować  ukochaną osobę?
Oczywiście!!! Napisałam tak, ale jak bym się zachowała gdyby rzeczywiście musiała tak postąpić, nie wiem czy tak by było, życie pełnie jest niespodzianek prawda? 

4. Jak zaczęła się Twoja przygoda z czytaniem książek?
To chyba było naturalne. Mama mówi, że nauczyłam czytać się już jak miałam 4 lata. Od razu dorwałam jedną z książeczek, które mi czytali rodzice na dobranoc. Chyba przez nich nie potrafię zasnąć bez wieczornej czytanki. 

5. Jaki jest Twój najważniejszy cel w życiu?
Obecnie? To chyba chciałabym dobrze zdać maturę i dostać się na studia. Nie myślę co będzie później.

6. Czy za wszelką cenę starasz się dopiąć swego?
Nie wiem. Zawszę myślę, że nie, ale jestem baaardzo upartą osóbką więc łatwo się nie poddaję. 

7. Czy tworzysz noworoczną listę postanowień?
Już nie. Bo zawsze jak ją tworzyłam to później miałam doła, że znowu nic nie dałam rady zrobić.

8. Co byś zrobił, jeżeli byś się dowiedział, że jesteś nieuleczalnie chory?
O kurczę, ostatnio ciągle o tym myślę, a to wszystko przez filmy i książki jakie ostatnio męczę. Myślę, że załamałabym się, ale za chwilę bym się odrodziła jak feniks z popiołów.Wydaję mi się, że potrzebna by mi była rodzina, ale łatwo bym się nie dała. 

9. Jaka jest Twoja ulubiona pora roku?
Chyba jesień. Ale właściwie zimę też lubię.

10.  Co najbardziej cenisz w swoim domu rodzinnym?
Ciepło i cięte języki. Wielkie zderzenia charakterów i nieustępliwość. Ale równocześnie wielką miłość i oddanie. 

11. Co byś zmienił/a pracując w sejmie?
Serio? Serio zadałaś takie pytanie? O Boże! Wszystko? Ale wszystko to za dużo prawda? Może po prostu pozwoliłabym rządzić tą naszą Polską młodszemu pokoleniu, bo czasami mam wrażenie, że w tym sejmie siedzą same dinozaury. Oczywiście mają doświadczenie etc Ale to chyba nie o to chodzi. Młodsi ludzie mają inne spojrzenie na świat. Ludzie którzy zostali wychowani, albo chociaż swoją młodość przeżyli w wolnej Polsce są bardziej otwarci na świat, mają troszkę inne spojrzenie, a niżeli nasz rząd, który no cóż nie zmienił się prawie wgl od lat 80. Ale no cóż to tylko takie tam zdanie młodej osóbki, która dopiero za 10 miesięcy otrzyma prawo wyborcze. 




Dobrze. Chyba dałam radę, nie myślałam, że te pytania sprawią mi tyle trudności i radości równocześnie.
Postanowiłam szybciutko wymyśle kilka własnych, ale nie wiem czy znajdę aż 11 osób, które jeszcze nie odpowiadały na jakieś u kogoś. 


1. Pali się twój dom. Masz dwie minuty. Co zabierzesz ze sobą? Po co najpierw sięgniesz? 
2.Z czym Ci się kojarzy słowo szczęście? 
3. Film, który wzrusza Cię do łez? 
4. Ulubiona piosenka? 
5.Słowo, które codziennie powtarzasz, chociaż z trzy razy?
6.O której dzisiaj wstałeś, a wczoraj się położyłeś?
7. Masz 10 000zł na co je wydasz? 
8.Za co dałbyś się zabić?
9. Czym jest dla Ciebie miłość i nienawiść? 
10. Smak dzieciństwa to...
11. Czym się zajmujesz po za prowadzeniem bloga? 

A kogo by tu wybrać, żeby mi szybciutko udzielił odpowiedzi .. hmm (mamy więcej osób niż 11, ale chyba się nie obrazicie prawda?) 

Gdyby jednak komuś się też chciało odpowiedzieć, to proszę śmiało, tylko dajcie znać, bo chcę poznać odpowiedzi! 

A ja tymczasem idę sobie nadal chorować. Chorowanie ma jeden plus. Człowiek nadrabia czas w lekturze.