środa, 14 listopada 2012

Malowany welon - książka




"Malowany welon"

"Bojąc się staropanieństwa, piękna Kitty wyszła za mąż bez miłości. Żywiołowa i radosna, czuła się samotna w towarzystwie powściągliwego i ceremonialnego Waltera. Zwłaszcza że zaraz po ślubie wyjechali z Anglii do Chin, gdzie on pracował jako bakteriolog. Tam poznała i pokochała Karola: czarującego, przystojnego i żonatego zastępcę gubernatora, ojca trzech synów. Gdy romans wychodzi na jaw, Walter przyjmuje pracę w dalekim mieście, ogarniętym epidemią cholery, a szantażowana przez niego Kitty musi jechać wraz z nim... Wzruszająca opowieść o dojrzewaniu do przebaczenia i miłości, rozgrywająca się w latach dwudziestych zeszłego wieku"


O filmie mogliście już przeczytać na moim blogu.[ Recenzja]. Byłam nim oczarowana i naturalną rzeczą wydawało mi się sięgnięcie po książkę. Umożliwiła mi to Diunam, której jestem bardzo wdzięczna! Pełna optymizmu zabrałam się do czytania. Miałam wielką nadzieję, że książka będzie równie urocza jak film, ale niestety tu się zaczęły schody. Ale może od początku...

Co byście zrobili gdy wasze małżeństwo było zawarte z poczucia winy i obowiązku? Jakbyście się czuli z mężem u boku, z którym nie macie nic wspólnego? Czy szukalibyście zapomnienia w ramionach innego mężczyzny? W ramionach mężczyzny, który dałby wam miłość i chwilowe poczucie spełnienia.
Ale każda bajka musi się kiedyś skończyć. Zdrada wychodzi na jaw, a wy jesteście uwikłani we własne myśli. Kochanek was porzuca, zrozpaczony mąż stawia wam ultimatum. Zabiera was w sam środek piekła.
Któż by się spodziewał, że piekło może być dla was rajem.

Główna bohaterka od początku powieści wzbudzała we mnie litość. Spoglądałam na nią i zastanawiałam się jak można być tak nieszczęśliwym.Zastanawiałam się jak można spędzać całe dnie, spoglądając przed siebie, siedzą w oknie i rozmyślać. Nic nie robiąc.. ciągle się zadręczając, ale zadręczając się nienawiścią do męża i obarczaniem go winą za swoje błędy. Tak jakby to, że ona zdradziła nie było niczym złym, lecz ignorancja Waltera dla jej zachcianek była najgorszą rzeczą jaka ją spotkała.
Czasami miałam ochotę potrząsnąć Kitty, ale na szczęście w pewnym momencie sama doszła do tego w jak beznadziejnym położeniu się znalazła i nagle zaczęła walczyć... i od tej pory nawet ją polubiłam.


Wydaję mi się, że niezaprzeczalnym urokiem książki jest też sceneria, w jakiej rozgrywa się historia. Zderzenie europejskiego poglądu młodej dziewczyny z urokiem malowniczych miejscowości w Chinach sprawia, że opowieść ta nabiera smaku. Nie dziwiło mnie, że nasza Angielka czuła czasami wstręt do chińskich dzieci, przecież była damą wychowaną w "pałacach" a trafiła do zwykłej małej wioski.

Oczywiście nikogo nie zaskoczy, że po książkę sięgnęłam, bo byłam zafascynowana filmem. Muszę przyznać, że po tak "miłym" sensie spodziewałam się powieści, która przedstawi wielką miłość, rozgrywającą się na tle choroby, z cieniem zdrady, majaczącym się w umysłach głównych bohaterów.

Niestety książka jest odrobinę rozczarowująca, zwłaszcza jeśli najpierw obejrzało się ekranizację. Muszę  wspomnieć, że historia filmowa jest o wiele lepsza, ze względu na punkt widzenia, ze względu na zakończenie i na cały przebieg opowieści. Jedynym plusem książki było wspaniałe przedstawienie profilu psychologicznego Kitty, ale niestety był on też wadą, bo nie mamy pojęcia co działo się w sercu Waltera.

Czułam wielki niedosyt. Zdecydowanie spoglądałam na powieść przez pryzmat filmu, ale nawet jeśli bym go najpierw nie oglądała to tak zdecydowanie bym później uznała, że był lepszy, w przedstawieniu tła do uczuć głównej bohaterki, bo trzeba przyznać, że dopiero w książce poznajemy jej duszę i staramy się ją rozgryźć.
Mogę chyba śmiało powiedzieć, że dla mnie książka była takim małym uzupełnieniem filmu. Pokazywała wszystko to czego nie można przedstawić na ekranie, zaś wszystko to czego związku z narracją mogło zabraknąć w powieści znajdujemy w filmie. Ironia? Nie raczej pokazanie, że uczucia, które przedstawia się w książkach bez tła w filmach są bez znaczenia. 

Czy polecam? Oczywiście, bo jest to bardzo dobra lektura, zwłaszcza sama końcówka pokazuję jak bezsilnymi istotami jesteśmy i jak bardzo targają nami uczucia. Książka wydaję się mniej kobieca niż film, nie skupia się na miłości, ale na duszy. Uczuciach jakie kobieta ma w sercu i myślach jakie ma głowie.

Książka : 

"Malowany welon"













9 komentarzy:

  1. Film bardzo mi się podobał. Książki nie czytałam, kiedyś nadrobię:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że w końcu udało Ci się dorwać tę książkę :). Ja chyba jednak pozostanę przy filmie. Nie sposób nie zauważyć, że zrobił na Tobie dużo większe wrażenie niż jego literacki pierwowzór.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam i zdecydowanie nie należy do moich ulubionych. Kitty jest głupiutka i bezmyślna, a zachowuje się jakby była gwiazdą Hollywood!

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam niedawno - było w porządku, ale rozczarowałam się zakończeniem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie książka rozczarowała.

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że film z przjemnością obejrzę, na książkę (przynajmniej na razie) brakuje mi czasu. Chociaż ostatnie zdanie zachęciło mnie do sięgnięcia po nią ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czasami ekranizacja książki jest lepsza od książki, dziwne to, ale zdarza się.

    Ciekawi mnie "Malowany welon", jego fabuła wydaje się taka życiowa, może drażniąca, ale jednak prawdziwa, dlatego chętnie przeczytam tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię film na podstawie książki z niezapomnianą kreacją Edwarda Nortona. Wyjątkowo nie czuję potrzeby poznania literackiego pierwowzoru, boję się, że się rozczaruję i historia straci magię.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam tę pozycję na oku od dłuższego czasu, lecz filmu jeszcze nie widziałam...
    :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.