sobota, 10 listopada 2012

Miłość.. nadzieja i pożądanie

"Anna Karenina"- najpiękniejsza opowieść o miłości. 


Przez tą właśnie książkę nie mogę się pojawiać w bibliotece, bo ciągle przedłużam sobie czas na jej oddanie i czuję, że to wydanie jest już prawie moje.Potrafię codziennie wracać do opowieści Tołstoja. 

"Anna Karenina wiedzie dostatnie, stabilne i nieco nudne życie u boku dużo starszego męża. Piękna młoda kobieta spełnia się jako matka, ale nie stroni też od przyjęć, jest uwielbiana na petersburskich salonach. 



Spokój znika wraz z pojawieniem się hrabiego Wrońskiego, który wprowadza w życie Anny namiętność, jakiej nigdy nie zaznała. I zniszczenie, którego nie da się cofnąć.

To ponadczasowa powieść o uczuciu, które od początku było skazane na potępienie. Uczuciu, dla którego Anna poświęciła wszystko."


Na pamięć znam pierwsze zdanie powieści
 „Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób”
Muszę przyznać, że to właśnie ono skusiło mnie parę lat temu, żeby sięgnąć po "Annę Kareninę". Do dzisiaj czuję to wielkie zadowolenie, gdy wsiadłam do auta ze starym wydaniem powieści z biblioteki i chłonęłam jego zapach.
Teraz ktoś się zapyta dlaczego recenzujesz książkę, którą przeczytałaś bardzo dawno? A ja uśmiechnę się i odpowiem, bo znowu do niej wróciłam, a to z trzech powodów. Pierwszy to wyzwanie Trójka e-plik, drugi to ekranizacja(kolejna zresztą) książki gdzie tytułową bohaterkę gra jedna z moich ulubionych aktorek Keira Knightley,a trzecie to Wyzwanie-docenione-zapomniane-klasyki

„Może dlatego wydaję ci się szczęśliwy, ponieważ cieszę się tym, co mam, a nie tęsknię za tym, czego nie mam.”

Mam ogromny problem z wypowiedzeniem się na temat "Anny Kareniny". Na kartach powieści krzyżują się losy trzech rodzin szlacheckich : Obłońskiego i jego żony Dolly, Kitty (młodszej siostry Dolly) i zakochanego w niej Konstantego Lewina, a także Anny (siostry Obłońskiego) i Aleksieja Kareninów. Można by przypuszczać, że nic ciekawego w życiu tych ludzi się nie dzieję, ale nagle pojawia się Wroński, który zmienia wszystko. Rozkochuję w sobie biedne szlachcianki, bawi się, ale sam też nie potrafi przejść obojętnie wobec pewnej dystyngowanej damy. Stara się ją oczarować. Sceptyczna na początku ulega, a to doprowadza do straszliwego końca.

Uwielbiam kreację Anny w książce. Jest piękna, bardzo stylowa, zna swoje miejsce w społeczeństwie. Strasznie kocha swojego syna, ale w pewnym momencie zaczyna się gubić. Poznajemy jej najczarniejsze myśli. Czujemy to co ona. Z jednej strony wielką miłość do ukochanego, a z drugiej wielką rozpaczliwą walkę o syna. 
Powinniśmy nienawidzić męża Anny, ale ja nie potrafię. Czasami go rozumiałam. Czasami miałam więcej sympatii do niego, a niżeli do Wrońskiego. Wcale mnie nie dziwiło jak się zachowywał, w końcu był zdradzonym mężem prawda? 
Tołstoj w swej opowieści sprawia, że główna winowajczyni staję się naszą ulubioną bohaterką.W świetny sposób przedstawia nam portret psychologiczny nie tylko kobiety, ale wszystkich bohaterów. 

Klasyka, której aż wstyd nie znać. Klasyka, do której ja wracam zbyt często. 

A co do filmów. Widziałam tak wiele ekranizacji, że aż trudno mi tu o nich napisać. Szczerze to żadna z nich jakoś szczególnie mnie nie zachwyciła.Nie powaliła na kolana.  Chociaż bardzo miło wspominam "Anne Karenine" z Sophie Marceau w roli głównej, ale mam nadzieję, że ta, którą już niedługo  będziemy mogli obejrzeć będzie właśnie tą perełką. Wierzę w talent Keiry. Uwielbiam ją w "Dumie i uprzedzeniu", zakochałam się w jej kreacji w filmie "Księżna". Wydaję mi się, że jest to odpowiednia osoba, na odpowiednim miejscu. 
Muszę też zaznaczyć, że zachwycam się wszystkimi zwiastunami, plakatami i zdjęciami pochodzącymi z planu. Już nie mogę się doczekać. Nawiasem mówiąc już wspomniałam Mikołajowi, że mam ochotę na nowe wydanie "Anny Kareniny" z wydawnictwa Znak. Przydała by mi się taka własna książeczka.

I koniecznie zajrzyjcie o tutaj, bo ja się zakochałam :) 



Film: "Anna Karenina" reż B.Rose(1997)oraz J.Wriht(2012) 


18 komentarzy:

  1. Właśnie tak myślałam, żeby Ci podrzucić ten pomysł z Mikołajem, ale widzę, że sama na niego wpadłaś :). Książki, wstyd przyznać, jeszcze nie czytałam. Trochę się jej bałam, szczerze mówiąc, ale swoją recenzją sprawiłaś, że jest teraz dla mnie bardziej "ludzka", więc już nie będę dłużej zwlekać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przestań jaki to wstyd! Dla mnie ona też długi wydawała się za ambitna, dopiero kiedy do niej "dorosłam" mogłam z czystym sercem czytać

      Usuń
  2. Ja także znam na pamięć pierwsze zdanie Anny Kareniny (które swoją drogą jest chyba jednym z najczęściej cytowanych w literaturze zdań otwierających powieść) choć sama książka jeszcze przede mną.
    Muszę ją w końcu upolować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zdanie ma dla mnie tyle mocy, że aż trudno mi to wytłumaczyć :)

      Usuń
  3. Czeka mnie wyjście do kina, nie mogę usiedzieć w miejscu na tę myśl :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam i również bardzo podobała mi się ta powieść :) Cieszę się również z nowej ekranizacji :) Wreszcie Karenin będzie przedstawiony jako facet z jajami :D dla mnie jego postać była rewelacyjna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też go lubię. Mimo wszystko to on najbardziej cierpiał w tej historii. Co jak co ale to nie on zdradził żonę.. można by długo rozmawiać na temat zachowań i kreacji bohaterów :)

      Usuń
  5. Uwielbiam "Annę Kareinę". Pamiętam, że kiedy tylko przeczytałam tę książkę. prawie się nie popłakałam. Szkoda że w dzisiejszych czasach taka historia jest niemożliwa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj cicho.. warto wierzyć, że prawdziwa miłość istnieje, może nie taka, że zawsze jakaś :)

      Usuń
  6. Kocham miłością absolutną tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Już od dawna chcę przeczytać, spróbuję się za nią zabrać w najbliższej wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ostatnio jak byłam w księgarni to moje oczy ujrzały właśnie tę powieść. Momentalnie poczułam jakiś magnetyzm, który sprawia, że mam ochotę otworzyć tę książkę tu i teraz i po prostu zacząć czytać. Było mi naprawdę ciężko zrezygnować, żeby odłożyć ją na półkę i wyjść z księgarni. Do tej pory tego żałuję.. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo na mnie działa w bibliotece. Dlatego właśnie ją uwielbiam, za to jak na mnie działa :)

      Usuń
  9. Bardzo chcę przeczytać! Do kina też pójdę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wstyd przyznać, ale nie czytałam ani nie oglądałam, chociaż po twojej recenzji czuję, że muszę jak najszybciej nadrobić. Tyle książek, tak mało czasu... :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę przyznać, że nie zachwyciła mnie ta książka, chociaż lubię klasykę. Film jednak chciałabym obejrzeć.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.