piątek, 23 listopada 2012

Porzuceni


„Więc posłuchajcie mojej rady: cokolwiek by się działo... nie mrugajcie.”


"Współczesna dziewczyna porwana w mityczne zaświaty w jednej z najbardziej oczekiwanych powieści roku ulubionej autorki wszystkich dziewczyn świata.
Meg Cabot:
Mit o Persefonie fascynował mnie już w liceum. Każdy z nas ma czasem poczucie, że jest inny, że nie pasuje do otoczenia. Marzysz, żeby spotkać kogoś wyjątkowego, kto zabierze cię do miejsca, do którego naprawdę przynależysz. O tym właśnie jest ta książka – o rzeczach tak niepokojących i magnetyzujących, jak pierwsza miłość.
Odkąd powróciła z Hadesu pojawia się przy niej on. Zawsze wtedy, gdy się go najmniej spodziewa i gdy go najbardziej potrzebuje. To tylko halucynacje – przekonują psychiatrzy. – Miałaś wypadek. Przeszłaś śmierć kliniczną. Cudem powróciłaś do życia.

Ale siedemnastoletnia Pierce im nie wierzy. Odkąd omal nie utonęła, czuje się dziwnie… jakby nie należała do tego świata. Może teraz, po przeprowadzce do nowego miasta, będzie inaczej. Nowa szkoła, nowy początek. I może wreszcie przestanie się bać.

Ale on znajduje ją i tu. Czego chce? Jaką tajemnicę kryją jego oczy - mroczne i piękne jak diament, który jej podarował? Czy chce ją przed czymś ostrzec i przekonać, że bezpieczna będzie tylko wtedy, gdy powróci z nim do jego podziemnego świata? Czy Diament Persefony przyniesie Pierce los mitycznej bogini czy miłość - potężniejszą niż śmierć…"



Wystarczyła jedna bezsenna noc, żebym połknęła w całości "Porzuconych". Dlaczego sięgnęłam po tą książkę? Nie wiem, po prostu spojrzała na mnie w bibliotece, ja sobie przypomniałam o ostatniej książce autorki jaką miałam okazję czytać i pomyślałam czemu nie dać szansy "Porzuconym"? Tym bardziej, że jestem wielką fanką mitologii.

„Wieczność to bardzo długo. Więc jeśli już trzeba ją z kimś spędzić, to ja chyba wolałbym z kimś niemożliwym... ale interesującym.”

Na samym wstępie muszę zaznaczyć, że nie jest to lektura dość ambitna. Raczej zwykła lekka powieść na takie jesienne dni,  na jeden wieczór.  Muszę zaznaczyć, że pomysł był całkiem fajny. Wykonanie średnie. Czegoś brakowało.  Kiedy skończyłam czytać czułam wielki niedosyt.  Chociaż właściwie nie spodziewałam się wielkiej rewelacji, ale może czegoś więcej. 

"porzuceni " to taka tradycyjna książka tego typu. Niczym się nie wyróżnia (może oprócz tematyki?). Została napisana, żeby bawić, zabić czas, pozwolić czytelnikowi przenieś się w inne miejsca, pozwolić mu zapomnieć o rzeczywistości. Doskonale spełnia swoje zadanie. 

Co do bohaterów? Trudno określić czy ich się lubi? Czasami bardzie irytowała mnie Pierce, za to John to typowy zły facet, więc fascynował od pierwszej chwili gdy się pojawił.  Wydawać by się mogło, że wszystko jest idealne, ale naprawdę książka przedstawia również zachowania nastolatków w grupie. Pokazuję jak strasznie boimy się(tak jeszcze mogę chyba nazywać się nastolatką?) inności, ludzi, którzy coś przeżyli, byli o krok od śmierci, są inny, od wszystkich z którymi się zadają. Pierce ma problemy, ale tak naprawdę część ich po prostu jej winą ludzi z jakimi miała wcześniej do czynienia. 

„Wybaczenie pozwala przestać rozpamiętywać sprawę  co nie zawsze jest zdrowe. Ale jeśli zapominamy, nie uczymy się na błędach. A to może być zabójcze.”

Trudno mi opowiadać o książce, nie zdradzając tego co się w niej działo. Prawda jest taka, że żeby dobrze odebrać "Porzuconych" trzeba zapoznać się z historią głównych bohaterów. Nie wiem dlaczego, ale przez chwilę porównywałam "Porzuconych" do "Spętanych przez bogów", ale jedyne podobieństwo to to, że książki poruszają temat mitologii.

Książka miła i przyjemna. Nie wymagająca zbyt dużego zaangażowania. Książka stworzona po ty by przy niej odpocząć. Świetnie bawiłam się czytając "Porzuconych" więc na pewno rozejrzę się za pozostałymi częściami serii. 

Muszę też wspomnieć o pięknej szacie graficznej książki, która tylko zachęcała by przewrócić kartkę. Wydawnictwo wykonało naprawdę kawał dobrej roboty!

Znacie "Porzuconych" ? Macie ochotę poznać historię Johna? 

Książka: "Porzuceni" Meg Cabot wyd. Amber. 





4 komentarze:

  1. Meg Cabot kojarzy mi się tylko z "Pamiętnikiem księżniczki" :) "Porzuceni" to z pewnością inny typ literatury, ale niestety nie sądzę, żebym znalazła w książce coś dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie, lubię lekkie lektury!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nabrałam ogromnej ochoty na poznanie treści tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książkę mam w planach. Zwłaszcza, że uwielbiam twórczość tej autorki :) Grzechem więc byłoby się z tą pozycją nie zapoznać :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.