niedziela, 4 listopada 2012

Wieczór pełen myśli

Słodki listopad...

"Co może wyniknąć z trzydziestodniowego romansu?Bardzo wiele... 
Sara (Charlize Theron) jest uwodzicielką, której romanse nigdy nie trwają dłużej niż miesiąc. W czasie tych 30 dni stara się pomóc każdemu partnerowi i uczynić z niego wrażliwszego człowieka. Choć utrzymuje kontakt z niektórymi byłymi kochankami, nigdy nie łamie swojej "miesięcznej" zasady. Pewnego dnia zbieg okoliczności sprawia, że kandydatem na listopadowego partnera zostaje pracoholik Nelson (Keanu Reeves), który całe swoje życie podporządkował karierze..."



Czasami siadamy przed telewizorem z nadzieję na to, że obejrzymy film, który jakoś na nas wpłynie. Oglądamy początkowo dzieło z sceptyczniej perspektywy ale nagle zapominamy o wszystkich swoich uprzedzeniach i wchodzimy z buciorami w życie bohaterów. 

Należę zdecydowanie do tych ckliwych kobiet, które nawet najgorsze badziestwo podane w odpowiednim momencie i z odpowiednim humorem polubią. 

Melodramaty mają to do siebie, że zawsze na mnie działają. Zdecydowanie często nie chodzi mi o samą treść filmu, ale na moje spojrzenie na dany problem po obejrzeniu filmu.

Nie wiem czy powinnam się wypowiadać na ten temat i czy w ogóle warto zawracać wam głowę takim filmem? Nie wiem .. trudno mi określić. Czasami po prostu nie rozumiem tego co robię i tego co mi się podoba. Część mnie krzyczy, że to kiepski film.. ale druga część mnie mówi.. że spędziłam miło kilka chwil. Pomyślałam i przemyślałam. Już tak te moje romantyczne wnętrze.. niespełnionej kobietki ma. 

Nie oczywiście nigdy nie płaczę na takich filmach. No co wy .. nigdy nie spędzam czasu z gorącą herbatką opatulona w koc. No co wy! Nigdy później po obejrzeniu takiego nic nie wnoszącego filmu nie siedzę i nie myślę.. no co wy ..

Ale to nie moja wina, że jesienne wieczory są takie smutne i ciemne. Czasami mam wrażenie, że jestem jedyną osobą na świecie, która kocha dobijać się takimi filmami. Właściwie niczym szczególnym, ale właściwie czymś co daję wiarę w miłość. 

Powinnam dać już sobie spokój z tym ciągłym powtarzaniem.. o tej wierze w miłość. Zaczynam się tym męczyć, ale to nie moja wina, że tyle filmów i książek sprowadza mnie do jednego punktu.'

Tak chyba powinnam opowiedzieć o filmie prawda? Ale nic szczególnego nie powiem. Nawet sama nie wiem czym się odróżnia w świecie podobnych produkcji? Tak zdecydowanie kilka słów o "Słodkim listopadzie" tylko było pratekstem, żeby się smutna D. wygadała. Teraz się tak zastanowię po co? 

Nie wiem ...

Oglądaliście ten film ? A może macie jakieś inne produkcje, które niedawno wywołały w was takie dziwne uczucia? Ja mam sporo takich propozycji na długie wieczory i jestem pewna, że jeszcze o nich opowiem. 


Film: "Słodki listopad" reż.Pat O'Connor  


11 komentarzy:

  1. Obejrzałam ten film kilka lat temu i pamiętam, że czułam się dogłębnie poruszona jego treścią. Chociaż historia może być uważana za mało ambitną, wręcz powiedziałabym że lekko naciąganą... Jednak do dziś jest to jeden z tych filmów, przy których oczy same napełniają mi się łzami i rozklejam się jak małe dziecko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądałam ten film i beczałam jak młoda owieczka. Mam tendencje do nadmiernego wzruszania się, nawet w momentach temu nie służących. "Słodki listopad" oglądała dawno temu, ale rozwalił mnie na amen ten film, mało tego uwielbiam Charlize Theron i Keanu Reeves, może właśnie z tego powodu, czułam dodatkowy emocjonalny podkładzik.

    Kilka dni temu oglądałam "Medium" w reżyserii Clinta Eastwooda. Film jest rewelacyjny, niesamowicie wzruszający, konieczne jest opakowanie chusteczek higienicznych, bo morze łez gwarantowane. Bardzo polecam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oglądałam, uwielbiam. Pyszny, intensywny, nostalgiczny obraz miłości, szkoła życia i akceptacja śmierci.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oglądałam ten film parę lat temu ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tego filmu akurat nie widziałam, ale czasami obejrzę coś w tym stylu. Muszę mieć jednak odpowiedni natrój, na filmach dość często się wzruszam, więc paczka chusteczek jest konieczna.

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie już chyba jesteśmy masochistyczne my kobiety, że czasem po prostu musimy obejrzeć tego typu film i nic na to nie poradzimy. Ja sobie ostatnio zaserwowałam dwie części Bridget Jones. Pierwsza jest całkiem niezła, jak na taką romantyczną komedyjkę, druga niestety jest już nieśmieszną porażką. "Słodki listopad" chętnie obejrzę, gdy najdzie mnie ochota na tego typu film :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oglądałam!!! To takie piękne!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie oglądałam, nawet nigdy o tym filmie nie czytałam. A płakać to mi się właśnie z reguły zdarza na filmach, na których mało kto płacze.Nie wiem, coś chyba ze mną nie tak... xD

    OdpowiedzUsuń
  9. Szczerze, to kojarzę ten film, ale chyba musiałabym odświeżyć go sobie, żeby się wypowiedzieć. ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.