niedziela, 24 lutego 2013

Maruda?! Chwalipięta?!

Dzień dobry wszystkim!
W ten piękny, mroźny i zasypany niedzielny dzień. Dzisiaj powinno pojawić się na blogu małe podsumowanie Walentynkowej Akcji, ale niestety nie mam za bardzo siły i czasu, więc przeniosę to na inny dzień, bo wolę zrobić coś dobrze, a nie tylko na odpiernicz.

Chciałam tylko powiedzieć, że czytam książki, a to jak na mnie ostatnio coś bardzo dziwnego.



Od paru dni moje myśli znajdują się w świecie filozofii. Już kiedyś wspominałam, że przeczytałam "Świat Zofii" Gaardera, ale wtedy chyba byłam zbyt niedojrzała żeby wszystko dobrze zrozumieć. Obecnie zagłębiam się w kursie filozofii z wiedzą jaką już mam(chociaż by ze szkoły) i czuję, że moja przygoda jest o wiele ciekawsza niż za pierwszym razem.
Spodziewajcie się bardzo natchnionej recenzji już  wkrótce.









Aby zachować równowagę moją uwagę poświęciłam również książce pani Taylor "Dni krwi i światła gwiazd". Muszę powiedzieć, że jak na razie jestem zadowolona, bo druga część jest równie dobra jak poprzednia.








Do tego wszystkiego postanowiłam spiąć poślady i zabrać się za książkę, którą poleciła mi kiedyś moja katechetka, bo dobrze wie jak bardzo interesuję mnie Kościół i ogólnie religia(nie tylko chrześcijaństwo). Od dawna książka leży wypożyczona, ale jakoś dopiero kilka dni temu zaczęłam czytać.







Dodatkowo czytam sobie jeszcze "Dziady", ale to tak z przymusu więc chyba nie będę nawet się na ich temat rozpisywać,bo z całym szacunkiem, ale Adaś to chyba się czegoś najarał. Przepraszam wiem, że to klasyk itd. ale mnie przerasta.

W między czasie poświęca swoją uwagę filmom, serialom i piosenkom, właściwie to mam czas, ale w sumie go nie mam. Więc nie wiem kiedy pojawią się recenzje. Plan jest.. gorzej z wykonaniem.

Tymczasem życzę wszystkim 


A ja popędzę pobawić się z moim słodkim kotkiem, którego ostatnio zaniedbuję.. Jak można mówić, że koty nie są słodkie? 




A wy macie jakieś super czytelnicze plany? Coś na co czekacie, a może coś przez co nie możecie przebrnąć? A i macie może jakieś zwierzątko? Jak ma na imię? 

2 komentarze:

  1. Masz lektury bardzo ambitne, u mnie w najbliższych planach jest "Drood". Zbieram się do tej powieści już od dłuższego czasu, ale że niezła z niej cegła to i czasu na nią potrzebuję, ale mam nadzieję, że przy najbliższym weekendzie takowy się znajdzie :-)
    Niestety nie mam kotka, nad czym ubolewam, ale za to mam dwa psy: rudego kundelka Lolka i Tolę podpalaną suczkę ze schroniska. W tej chwili łobuziaki słodko drzemią sobie na leżance :-)
    Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaciekawiła mnie książka "Dni krwi i światła gwiazd". Czekam więc na jej recenzje.
    To prawda, że koty są cudne. Sama mam 3 takie słodziaki, ale psotne, że szok.
    Ja dziś leniuchuje, robię przerwę od czytania, bo oczy trochę bolą.
    Udanego wieczoru życzę!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.