piątek, 22 lutego 2013

Mroczny sekret Libba Bray



Bardzo rzadko zdarza mi się czytać książkę (a raczej e-booka w tym przypadku, za który bardzo dziękuję Karkam, właścicielce bloga Czytopolis, który jest dla mnie swego rodzaju skarbnicą książek bardzo ambitnych i bardzo nie w moim stylu, ale równocześnie dla mnie. Po za tym panuję tam tak miła atmosfera, a Karkam jest tak uroczą osobą, że nie można tam nie zajrzeć!) 

Ale już dobrze wracamy do książki, której przeczytanie było dla mnie istną mordęgą! 
Już od samego początku, od pierwszych słów czułam w kościach, że coś mi nie pasuje.. język.. właściwie bardzo poprawny i wręcz normalny, ale mnie odrzucał, właściwie bez powodu.

Akcja odgrywa się w XIX wiecznej Anglii, jak i na samym początku w Indiach. Kto czyta czasami mój blog dobrze wie, że uwielbiam czasy wiktoriańskie, ale tutaj czegoś mi zabrakło. Czytając komentarze przed rozpoczęciem książki, widziałam, że wszystkim się podobał sposób, w jaki autorka przenosi nas w czasie. Miał być to barwny i poruszający obraz, ale jak dla mnie był to wręcz dziwnie karykaturalny świat. Nie zrozumcie mnie źle o nie.. po prostu wiktoriańska w wykonaniu pani Bray za nic nie przypomina mi wiktoriańskiej Anglii, jaką znam i lubię. 

"Mroczny sekret" miał być powieścią tajemniczą sprawiającą, że czytelnik zakocha się od pierwszych słów. Niestety klimat książki był dla mnie po prostu naciągany. Nic mi się nie składało, przez większość czasu zastanawiałam się kiedy pojawi się jakaś dobra tajemnica? Przecież od samego początku można podać rozwiązanie na tacy. 

Bardzo denerwowało mnie zachowanie głównej bohaterki- Gemmy. Typowa postać "buntowniczki" przechodząca wielką zmianę. Początkowo dziewczyna nie może się odnaleźć w Akademii Spence. Ciągle pamięta wydarzenia z Indii( gdzie nawiasem mówiąc wkurzała mnie jeszcze bardziej!) 
Ku radości może innych, a mojej udręce poznaje wpływowe, popularne koleżanki idealne, doskonałe, bardzo zaprzyjaźnione, każda inna, ale razem tworzą świetną paczkę. 
Jak tylko to przeczytałam zastanowiłam się czy nie można kiedyś stworzyć przyjaźni takiej jak w normalnym życiu? Muszę dodać, że dziewczyny nie przypominają dam z okresu wiktoriańskiego, są raczej współczesnymi kobietkami w pięknych sukniach. To odrobinę denerwujące, że tak bardzo widzi się, że tylko tło jest "stare", ale charaktery jak najbardziej współczesne i nieadekwatne to tamtych czasów.

Na całe szczęście w tej części nie pojawia się jakiś wielki, spektakularny wątek miłosny! Autorka postanowiła skupić się na bohaterkach i ich sekretach za co jestem jej chyba wdzięczna. 

Skusiłam się na książkę z kilku powodów. Moja ulubiona tematyka, moje ulubione czasy, piękna okładka, tajemnica i przeczucie, że czeka mnie coś nowego. Niestety zawiodłam się, a "Mroczny sekret" mogę zaliczyć do jednej z najdziwniejszych książek, jakie przeczytałam i mimo pozytywnych komentarzy, nie podbiła mojego serducha. Zapominam o niej jak najszybciej i zabieram się za czytanie książek, które mam nadzieję wniosą więcej ciepła i radości. 


______________________________________________________________________

Nie umiem pisać negatywnych recenzji. To chyba moja pierwsza na blogu. Łatwiej chwalić zdecydowanie. 
Miałam sobie darować dodawanie dzisiaj postu, ale jakoś tak "moje złe słowo" o książce idealnie współgra z moim dzisiejszym mega sarkastycznym humorem i mgłą i śniegiem za oknem. Potrzebuję Słońca, bo zaczynam być wielką zołzą, bez powodu i bez większego ale.

Miłego weekendu, który ja mam zamiar wykorzystać po prostu na odpoczynek i czytanie. Muszę wyrzucić z siebie tą złość i tego sarkastycznego potwora z serca. 

Kochani przypominam jeszcze o Akcji!


9 komentarzy:

  1. No w końcu ktoś podziela moją opinię co do tej książki! Wszyscy ciągle chwalą autorkę za tę trylogię i nie dostrzegają np. Wróżbiarzy, którzy są o niebo lepsi od tego gniota xd

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam jej nawet w planach. Twoja recenzja mnie do niej nie zachęca, więc prawdopodobnie jej nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkę czytałam dawno, ale bardzo miło ją wspominam, podobał mi się i klimat, i styl w jakim została napisana, chętnie poznałabym koleje części. Poza tym, ta właśnie powieść zachęciła mnie do przeczytania "Wróżbiarzy" :-)

    Mnie zdecydowanie gorzej pisze się recenzje książek, które zachwyciły mnie, ponieważ nie umiem odpowiednio wyrazić swoich emocji. Negatywne opinie łatwiej mi tworzyć, wykładam kawę na ławę i tyle :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam chrapkę na ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwsza negatywna opinia na temat tej powieści, z jaką się spotkałam. Jak na razie i tak nie miałam jej w planach i chyba mieć już nie będę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Twoja recenzja trochę mnie zdziwiła, bo na temat tej książki czytałam same pochlebne opinie. Jednak nie każdemu może się ona spodobać. Nie wiem czy w moim przypadku nie będzie podobnie jak z tobą.

    OdpowiedzUsuń
  7. Też bardzo lubię czasy wiktoriańskie i trochę mi żal tej książki, bo liczyłam na coś lepszego, ale skoro zabrakło odpowiedniego klimatu to chyba nie ma sensu poświęcać jej większej uwagi. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja tak na zmianę... To planuje przeczytać, to odkładam... Niedawno znowu wróciła na moją listę "do przeczytania" i chyba w końcu po nią sięgnę, żeby się przekonać na własnej skórze i przestać się miotać ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam chęci przeczytać książkę i sama ocenić jak to z nią jest:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.