piątek, 1 lutego 2013

Rachunek sumienia- styczniowo-lutowy

Narzekam, usprawiedliwiam się jakby to miało jakiś sens.
Chyba każdy zauważył, że ostatnie miesiące, zwłaszcza styczeń był dla mnie dziwny. Zupełnie nie miałam czasu na nic, a może miałam czas, ale jakoś tak wszystko było ciekawsze od książek? 
Sama nie wiem. Czasami tak mam, że spoglądam na te moje "dzieciaki" i szlak mnie trafia, bo nie chcę mi się ich czytać. 

Nie mam ochoty na czytanie. Nie wiem jak to wytłumaczyć, jak się usprawiedliwić, po prostu nie mogę się skupić na tym co czytam. Od tygodnia przerzucam kartki książki "Północ i południe" Elizabeth Gaskell, jak głupia starając się coś przeczytać. 
Właściwie liczyłam na to, że w ferie coś zdziałam, że będę mieć tyle wolnego czasu, że poświęcę go tylko książką i blogowi. Boże.. jak się pomyliłam. Cały dzień śpię, a kiedy się budzę, albo włączę sobie jakiś film, albo zacznę oglądać seriale.. np. 90210, albo Once upon a time, albo kiedy już nabiorę ochotę na czytanie coś się zaczyna dziać i muszę rzucić lekturę w kąt. 
Dodatkowo mam najbardziej paskudny humor w historii paskudnego humoru! Nie mam zielonego pojęcia czy to wina pogody, czy ludzi, czy po prostu mojego skomplikowanego charakteru, że nie potrafię przeżyć jednego dnia bez kłótni. 

Jeszcze im dłużej wpatruję się w pustki na blogu to robię się bardziej podenerwowana. 

Powinnam odpoczywać w ferie, zająć się tym co lubię, ale nic mi nie idzie. Ani czytanie, ani nauka francuskiego, zero rękodzieła, zero nart.. zera wszystkiego. Czuję jaką wszechogarniającą pustkę. Nie żebym narzekała prawda, ale chyba oduczyłam się normalnego funkcjonowania. 

Nic nie obiecuję już. Nie mówię, że się poprawię czy coś, bo sama nie wiem jak bym miała to osiągnąć. 
Najgorsze jest to, że moim sposobem na taki humor jest kupowanie książek, więc jestem właścicielką wielu nowych perełek, ale co z tego, jak nie chcę mi się ich czytać. 

Proszę o wyrozumiałość i cierpliwość. 

A czy wy macie czasami taki zastój? Takiego wielkiego niechcemisia w kącie, który was ogranicza? A może tak jak ja wpatrujecie się w ścianę i zupełnie nic nie robicie, równocześnie czując jak głowa, z natłoku myśli za raz wam eksploduję? 


Nawiasem mówiąc jeśli trafiłeś na ten post, ale na blogu dzieją się dziwne rzeczy, to wiedz, że znowu coś zmieniam. Kiedyś musi być idealnie. 

11 komentarzy:

  1. Sama mam zamiar obejrzeć pierwszy odcinek "Once upon a time". A co do stycznia... też trochę zaniedbałam bloga i mam nadzieję się poprawić ;-) Strasznie podoba mi się to zdjęcie... :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostrzegam, że się uzależnisz jeśli zaczniesz oglądać!

      Usuń
  2. Mnie też doskwiera nieustanny brak czasu i podobne wyrzuty sumienia. Ale nic to, poprawimy się! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musimy się poprawić.. nie ma innego wyjścia :)

      Usuń
  3. O tak, znam brak czasu. I to, że mi się nie chce też. Ten problem dopada mnie zwłaszcza na blogu z opowiadaniem, na recenzjach jakoś się trzymam z terminami. Na razie... Co do szablonu to niestety, nie pomogę, bo z ogarnianiem grafiki to u mnie... kiepsko. Pozdrawiam i życzę chęci do czytania : )

    OdpowiedzUsuń
  4. Ach..co do szablonu to już nie aktualne, przez chwilę tak mi się wydaję.
    Znalazłam natchnienie i stworzyłam to co widać wyżej, oby na razie wystarczyło :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Idealnie nie jest nigdy, pamiętaj :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na brak czasu również cierpię, ale z moim czytaniem nie jest aż tak źle. Chociaż zawsze mogło być lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Też miałam kilka razy taki czytelniczy zastój i nie potrafiłam się zmusić do czytania. W takim przypadku trzeba jedynie poczekać, aż sama ochota przyjdzie :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba znam ten stan, kiedy człowiek nie potrafi zebrać się i czegoś przeczytać. Czasami sama przeżywam taki "czytelniczy kryzys" ;) Pozostaje mi życzyć Ci udanego lutego ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Też tak czasem mam, a ostatnio żadna książka mnie jakoś szczególnie nie zachwyca. Nie wiem czy to przez książki, czy raczej to ja nie mam nastroju... ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.