sobota, 27 kwietnia 2013

"Dotyk Julii" Tahereh Mafi


Książki są balsamem dla mej duszy. Zatracam się w nich jak zakochani w sobie. Wsiąkam ich zawartość jak ubrania deszcz. Jestem nimi, a one mną. Czasami mam wrażenie, że tracę kontakt z rzeczywistością, że istnieję w innym wymiarze, gdzieś między światem jednego bohatera, a drugiego, czasami tylko wpadam z hukiem do realności i tak bardzo tego żałuję, że za chwilę już mnie nie ma.

„Śmiech jest oznaką życia.- Wzruszam ramionami, starając się, żeby to brzmiało obojętnie.- Do tej pory tak naprawdę nie żyłam.”

Dlaczego o tym wspominam? Bo właśnie zdałam sobie z tego sprawę. Trudno mi się odnaleźć w prawdziwym życiu...(może to tylko chwilowy "dołek")ale taka jest prawda. Ciągle żyję w świecie książek. Uczucia, relację bohaterów wydają mi się dzisiaj bardziej na miejscu niż wszystko co mnie otacza. Zaczynam każdą radość, każdy smutek topić w książkach(okey..czasami też w filmach, z dwojga złego lepiej w tym niż w jakich używkach, prawda?). Kiedy spoglądam na jakąś książkę to widzę.. moje stany emocjonalne jakie z nią się wiązały. 

I właśnie "Dotyk Julii" Mafi czytałam na przełomie wielkiej radości i smutku. Książka na samym początku była miłą przygodą, chłonęłam słowa jak oczarowana z uśmiechem na twarzy, by skończyć ją i zdać sobie sprawę, że tylko dzięki niej nie rozpadłam się na kawałki. "Dotyk Julii" to balsam dla mej duszy, nieskazitelne   dobro.

Julia to bezinteresowna i niezmiernie dobra dziewczyna. Cierpi za swoją inność, cierpi z wielu powodów, brak akceptacji, osamotnienie, ale najbardziej cierpi przez to kim jest. Jej dotyk.. ZABIJA!

Powiem szczerze, że od chwili kiedy tylko poznałam Julię polubiłam ją. Była więźniem, a tak naprawdę nadal wierzyła w świat i ludzi. Spoglądała przez okno i czekała na ptaka, na jakąś oznakę życia. Miło czyta się o bohaterach, którzy mimo wszystko chcą żyć. Pragną tylko akceptacji i odrobiny miłości.

„Nadzieja bierze mnie w ramiona i trzyma w swoich objęciach, ociera mi łzy i mówi, że dziś, jutro, za dwa dni wszystko będzie dobrze, a ja jestem na tyle szalona, że ośmielam się w to wierzyć

Niewiarygodne jak to się zawsze dziwnie składa, że wszechświat spełnia nasze życzenia. Julia poznaję Adama, który jakoś mnie od początku troszeczkę irytował. Lubię naprawdę takie miłosne historyjki, ale ta była totalnie banalna...Totalnie taka jaka mi była potrzebna, by wierzyć.. wierzyć w ludzi.

Ale gdzieś między kartami książki pojawia się postać.. "dorosłego.. dziecka", bo tylko tak mogę określić Warnera. I tutaj muszę przyznać, że autorka bardzo mnie zaskoczyła. Przedstawiła nam człowieka kochającego władzę, mającego władzę, ale za jaką cenę? Poznajemy zagubionego chłopaka, bo jak można określić 19-nastolatka? Jako dorosłego faceta, którym chce być? O nie.. on po prostu pragnie odrobiny miłości, jak każdy z nas. Strasznie było mi go szkoda, strasznie mu współczułam, bo nie wyobrażam sobie, że za rok mogłabym być kimś takim jak on!

„-Idź spać. -Idź do diabła. Zgrzyta zębami. Idzie do drzwi. -Jestem już w połowie drogi.”

Mam wrażenie, że zostawiłam kawałek  siebie w książce. Może po prostu momentami rozważania  myśli głównej bohaterki tak bardzo pasowały do mnie? A może po prostu chciałam przez chwilę zapomnieć o rzeczywistości? Bo mimo antyutopii, dalekiej przyszłości.. świata za X lat.. dobro zawsze zwycięża. Miłość i szlachetność.. zabawne, że mam wrażenie, że tylko w książkach.

„Nienawiść wygląda tak niepozornie, dopóki się nie uśmiechnie. Dopóki nie obróci się i nie skłamie, a jej usta i zęby nie nabiorą cech czegoś zbyt biernego, żeby zadać mu cios pięścią.”

Wiecie co mnie uderza w takich książkach? Wizja świata. Zastanawia mnie to, że jeszcze kilka lat temu.. w filmach, książkach pojawiał się świat niemal identyczny do obecnego. Rzeczywistość przegoniła wizję twórców. Co jeśli my dogonimy wizję świata z "Dotyku Julii", "Igrzysk śmierci" czy "W otchłani"? Co jeśli to nie fikcja, a zapowiedź przyszłości?

Książka: "Dotyk Julii" Tahereh Mafi


11 komentarzy:

  1. Myślę, że część wizji przyszłego świata może się pokrywać, ale wątpię by tak skrajne elementy. Wydaje mi się, że wszystko idzie bardziej w świat rządzony przez korporacje i koncerny, a nie post-apo.
    A co do książki to podobała mi się:)

    OdpowiedzUsuń
  2. W książkach ponoć znajdujemy to, co już tkwi w nas samych. Może dlatego "Dotyk Julii" był Twoją terapią, pomocną dłonią?
    Często banalne historie potrafią dodać nam otuchy. Dlatego często czytam książki, gdzie przewija się jakiś romans, albo gdzie są szczęśliwe zakończenia. W życiu nie zawsze tak jest... Dobrze, że chociaż tam.
    A Julii jestem ciekawa. Książka czeka na mojej półce, zapewne już w lipcu, ewentualnie sierpniu ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna książka! Co prawda czegoś w niej mi brakowało, ale ze zniecierpliwieniem czekam na następną część!

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam już kilka razy o tej książce, intryguje. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze wiedzieć, że nie jestem jedyną osobą, dla której książki są "sposobem na przetrwanie" ;) Słyszałam już o "Dotyku Julii", ale dopiero Twoja recenzja mnie do tej książki zachęciła :) Mnie przeraża wizja świata w np. "Igrzyskach śmierci" i mam tylko nadzieję, że nasza rzeczywistość obierze zupełnie inny kierunek...

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam tę książkę. Od dłuższego czasu czeka na mnie w moich zbiorach aż poświęcę jej swój wolny czas. Zatem z pewnością któregoś dnia ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. eM już kiedyś pisała, że według niej, wysyp książek dystopijnuch i antyutopijnych jest spowodowany, oprócz sukcesu Igrzysk, sytuacją polityczna, a szczególnie gospodarczą i ekonomiczna na świecie. No i społeczną, bo społeczeństwa przechodzą teraz naprawdę trudne dni.
    Niestety, zdaniem eM któryś z autorów będzie miał rację. Może nie teraz, ale kiedyś, za jakiś czas i zostanie uznany za Proroka, a jego książki zakazane, albo zmienione tak, żeby do buntu nie nakłaniały.
    A.książka całkiem niezła. Tylko trochę X Menami pachnie ;)
    A i tak w tym momencie eM czyta nowelę z tej serii, czyli Destroy Me z perspektywy Warnera ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo chcę przeczytać, czytałam o niej duużo pozytywnych recenzji:)

    OdpowiedzUsuń
  9. No mnie się książka tak nie podobała, ale jak wiadomo są różne gusta ;) Rozczarowała mnie niestety, a postaci jak dla mnie nie mają głębi, są mało wyraziste ;) Niemniej, recenzja super ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka arcydziełem nie jest ale bardzo miło ją wspominam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyznam się, że kiedy zobaczyłam okładkę i opis w internecie stwierdziłam, że MUSZĘ ją mieć u siebie na półce. W parę dni później czytałam z zapartym tchem i muszę napisać, że książka była cudowna! Nie mogę się doczekać drugiej części :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.