środa, 3 kwietnia 2013

Intruz Stephenie Meyer


Już nigdy więcej nie odłożę jakiejś książki, bo pierwsze sto stron mnie wymęczyło. Już nigdy nie pozwolę książce stracić w moich oczach przez słaby początek.

Dawno temu chciałam przeczytać "Intruza", ale jakoś mi nie wyszło. Zrezygnowałam i pogodziłam się z tym, że nie każda książka Meyer mnie zachwyci, aż do dzisiaj.
Nie będę oszukiwać, że nagle coś mnie tknęło. Po prostu w kinach pojawił się "Intruz", a ja zostałam namówiona przez koleżankę do przebrnięcia przez te straszne sto stron. Często wystarczy taki mały impuls i nagle okazuję się, że czytanie idzie błyskawicznie.

Trzeba przyznać, że Meyer ma talent do poruszania uczuciami czytelnika. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że tak bardzo wczuję się w świat Wagabundy i Melanie. Nie spodziewałam się, że tak bardzo je polubię, że nie będę spać, by tylko doczytać... ostatnie strony.

Początek rzeczywiście był męczący, ale wszystko zmieniło się, kiedy Wgabunda pojawiała się na pustyni i odnalazła brata i Jareda. Akcja zaczyna biec, a moje serce momentami przestaje bić.

Muszę zaznaczyć, że za bardzo nie podoba mi się rozwiązanie historii z Łowczynią. Liczyłam na jakieś spektakularne pościgi, wybuchy, strzelaniny, a tymczasem dostałam bardziej hmm.. pacyficzne rozwiązanie. 
Oczywiście wkurza mnie jeszcze skrócone imię Wagabundy! Wanda? Boże.....

Okładka troszkę mnie przeraża. Te oko mnie śledzi ... 


Za to Meyer zdecydowanie umie pisać o miłości. Boże.. jak ona to robi. Miałam wrażenia, że słowa opisujące uczucia bohaterów włażą mi gdzieś w głowę i jak ten INTRUZ krzyczą.. więcej.. czytaj.. czytaj. 

Powiem jedno. Nie warto zrazić się "słabym" i mozolnym początkiem.  Ja za długo zwlekałam, a teraz jestem oczarowana dosłownie wszystkim. Wielki pokłon w stronę autorki, która ma cudowny styl, bogaty język i wszystko to co czytelnik tak kocha.. niebanalna historia... 

A teraz wybieram się do kina i mimo, że Wagabunda jakoś mi tak średnio pasuję to mam ochotę schrupać męską część obsady. No może wkurza mnie Jamie jest dzieckiem? :O Mam nadzieję, że to jakaś pomyłka. Ale za to z Jaredem i Ianem mogłabym się spotkać. Oj.. za dużo tych uczuć za dużo... 



Czytaliście? Podobało się? Wybieracie się do kina? 

Książka: "Intruz" S.Meyer wyd. Dolnośląskie 2008 str.556

4 komentarze:

  1. Kiedyś miałam ochotę przeczytać,ale jakoś już mi to przeszło. Słyszałam, że jest już ekranizacja. Ciekawa jestem jakie będą opinie. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam, i raczej do kina też się nie wybiorę. Nie wiem, dlaczego, ale nie ciągnie mnie na ten film, jednak postaram się przeczytać książkę, bo z tego co widzę, ilość pozytywnych recenzji stale rośnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Do kina idę we wtorek i jestem bardzo ciekawa tego filmu. Książkę mam zamiar przeczytać, chociażby po to, by sprawdzić, czy Meyer potrafi napisać coś, co mnie zainteresuje, bo za "Zmierzchem" delikatnie mówiąc... nie przepadam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zamówiłam ją sobie akurat do zrecenzowania i jestem bardzo ciekawa jak mi się spodoba. Co do filmu, to zapowiedź jest świetna ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.