sobota, 18 maja 2013

"Lucian" Isabel Abedi



Zaczynam być sama na siebie zła. Ciągle czytam podobne książki i mimo,że po skończeniu kolejnej mówię "ta była ostatnia" za chwilę sięgam po podobną. Zaczynam być tym zmęczona, tak samo jak tym, że czerpię co raz mniejszą przyjemność z czytania. Wczoraj złapałam się na tym, że rozglądałam się po bibliotece w poszukiwaniu książki, która mogłaby się wydawać ciekawa i pełna sprzeczności, żebym miała o czym tu napisać. Troszkę błędne koło.. ale nie dam się. 

"Lucian" Isabel Abedi to kolejna książka z serii paranomal romance, tylko, że jakoś tak dobrze sklejona, że o tej miłości jest niewiele. Autorka skupiła się przede wszystkim na pokazaniu życia głównej bohaterki. Na jej relacjach rodzinnych, na jej przyjaźniach i niej samej. 

Przyznam, że książkę początkowo czytało mi się dość topornie. Strasznie długie opisy, rozterki Rebeki, jej irracjonalne poszukiwanie nieznajomego i denerwująca mnie najlepsza przyjaciółka z natrętnym przyjacielem.
Interesujące zaś były relacje rodzinne głównej bohaterki. Matka lesbijka, ojciec z żoną w Los Angeles. Naprawdę ciekawie czytało się o więzi łączącej dziewczynę z matką i jej partnerką, a później życie Beki w LA z macochą i ojcem. Rzeczywiście na to warto zwrócić uwagę! 

Co do wielkiego uczucia łączącego Rebekę i Luciana? Co do samego Luciana? To mogę powiedzieć tylko tyle, że nagle nie wiedziałam nic, żeby po chwili natłok informacji spadł na mnie jak grom z jasnego nieba. 
Za szybko, naraz, albo za wolno i zbyt długo(zależnie od punktu widzenia) czekało się na rozwiązanie. 

Muszę przyznać, że Lucian to nowa nadprzyrodzona postać w książkach. Z taką się jeszcze nie spotkałam, ale nie podobała mi się. Cała otoczka, cała historia wydawała mi się lekko niedopracowana, fakt pomysł niezły, ale wykonanie średnie.

„Są w życiu rzeczy, o które trzeba walczyć, ponieważ czas, jaki na nie zostaje, niekiedy jest krótszy, niż sądzimy.”

Nie zachwyciłam się "Lucianem", ale też nie rozczarowałam. Właściwie to nie mam zdania na temat tej powieści. Przeczytałam, ale na pewno jej nie zapamiętam i nic z niej nie wyciągnę. Mogłabym powiedzieć, że zmarnowałam dwa dni, ale z drugiej strony każda przeczytana książka to nie marnowanie czasu, a raczej jego zabijanie. 

Mówiąc w skrócie. Jeśli macie ochotę na kolejną książkę z serii "nowe istoty" z miłością w tle, ale nie wymagacie zbyt dużo to proszę śmiało, ale jeśli wolicie paranomal romance bardziej wciągający czy książki zupełnie inne.. odradzam..

Książka:"Lucian" Isabel Abedi wyd. Nasza Księgarnia 2011 str.528

10 komentarzy:

  1. Hmm... Spodziewałam się czegoś nieco innego, ale i tak sięgnę. Widziałam w bibliotece, niedługo po nią wrócę;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam na półce, ciekawa jestem, jakie wrażenie na mnie wywrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Posiadam ją już od dawna, ale jakoś mi nie po drodze. Chociaż może niebawem się zabiorę, bo czytałam takie ochy i achy, że aż mnie ciekawi, czy rzeczywiście taka wspaniała, czy może taka jak piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też tak czasem mam, że jak się uprę na jakiś gatunek to nie ma przebacz - nawet jeśli za każdym razem myślę, że to już ostatnia taka książka ;) O Lucianie słyszałam już wieki temu, ale raczej po niego nie sięgnę, kompletnie nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie przepadam za paranormalami, właściwie jedynym, który mi się podoba jest seria o wilkołakach z Mercy Falls. Skoro więc "Lucian" nie jest jakiś wybitny, to sobie zdecydowanie odpuszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi się książka średnio podobała...:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tę książkę raczej sobie podaruję:)Widziałam ją w bibliotece, ale jakoś mnie nie zachęciła.
    Zapraszam Cię na konkurs: http://ciszaczasija.blogspot.com/2013/05/konkurs.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Chciałam przeczytać tę książkę, ale różne opinie widuję, na razie sobie chyba ją daruję. : )

    OdpowiedzUsuń
  9. Widziałam ją już kiedyś i jestem nią strasznie zaciekawiona! Na pewno sięgnę, gdy tylko znajdę czas :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ~ Bardzo dziękuje za komentarz u mnie ;) Cieszę się, że obrazek się podoba ^^ Co prawda, to prawda. Ambitne plany mam, co z tego wyjdzie to się okaże, bo niestety często tylko u mnie na planowaniu się kończy ;) I ja często cierpię na słomiany zapał ;)
    Pozdrawiam ciepło ;*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.