środa, 1 maja 2013

"Pięćdziesiąt twarzy Graya" E L James


Momencik. Muszę zebrać myśli, wziąć głęboki oddech jeden, dwa, trzy..Nie to nic nie dało. Totalnie nic. Zastanawiam się jak pierwszy raz powiedzonko "Ciekawość to pierwszy stopień do piekła" działa. Już nigdy więcej nie pozwolę mojemu cichemu głosikowi "przeczytają ją"  dojść do głosu. Zrobię generalny strajk! Zagłodzę się na śmierć! Może wtedy się opamiętam? 

Słyszałam naprawdę wiele o tej książce. Sporo pozytywnych opinii, zwłaszcza wśród znajomych, w blogosferze to już bywało różnie, ale zdawałam sobie sprawę, że są gusta i guściki. Postanowiłam przeczytać i... 

„.... o święty Barnabo ....”

Tak. Właśnie posłużyłam się cytatem, który Ana używała podczas najdziwniejszych zabawa z panem Greyem. Sama nie wiem co mam napisać. Muszę tłumaczyć o czym jest ta powieść? Muszę zaznaczać, że jest przepełniona erotyką i jak dla mnie czymś w rodzaju chorego fanatyzmu seksem? Muszę? Czy ktoś nie słyszałam o "fenomenalnej" powieści James? Obawiam się, że nie. 

I tutaj się zastanawiam na czym polega fenomen tej książki? Dlaczego ludzie się tak nią zachwycają? Czy coś wprowadza ciekawego do naszego życia? Uczy czegoś? Daje do myślenia? Daje zdecydowanie, ale raczej moje myśli mkną ku stwierdzeniu, że ludziom po prostu brakuje uczuć... zmysłowości, seksu. Czy naprawdę nasz świat aż tak się stacza, że takie powieści mają trzy części i ludzie to kupują? Uszczypnijcie mnie bo nie wierzę.

Zdarzało mi się czytać książki, w których było sporo erotyki, ale tutaj to ona się aż wylewa. I muszę przyznać, że nie czytało mi się tego dobrze, a wręcz to było obrzydliwie dziwne. Nie wiem, ja nie mam nic przeciwko takim scenom, ale tutaj to już był książkowy pornol. Naprawdę, łatwiej chyba było sobie włączyć taki film, może mniej by mnie to odrzucało? Nie wiem nie widziałam w tych opisach nic zmysłowego, nic ciekawego i dobrego.. nic co miało by dla mnie jakieś znaczenie. Rozumiem, że pan Gray uwielbia różne dziwne zabawki i raczej się to nie zmieni, ale mnie osobiści to przeraża. Przeraża mnie, że na świecie może być taka osoba i że to może komuś sprawiać przyjemność. I czytanie o tym i robienie tego... 

„Jest bardzo cienka granica między przyjemnością, a bólem. To dwie strony tej samej monety, jedna nie istnieje bez drugiej.”

Jestem zdecydowanie na nie. Chociaż muszę zauważyć, że polubiłam sceny, w których Ana i Christian byli ze sobą "normalnie". Kiedy rozmawiali, wymieniali się poglądami, kiedy Ana używała swojej "niewyparzonej buźki", kiedy pan Grey był odrobinę szarmancki i jakby okazywał uczucia wobec młodej dziewczyny. 
Dobrze czytało mi się również maile głównych bohaterów. Rzeczywiście wprowadzenie ich do książki nadało odrobinkę smaczku. 

Muszę przyznać, że gdyby te sceny erotyczne były rzadziej  odrobinę może ich mniej, zaś dużo więcej "normalnych" relacji między bohaterami to może nawet bym się skłoniła ku przeczytaniu drugiej części, bo przyznaję, że ten koniec zostawił niedosyt, ale jak za chwilę pomyślę, że znowu, będę musiała czytać to co oni robili i jak robili i czuć takie eeeee.. w środku.. to, to odpuszczam i zajmę się czytaniem książek, które mniej mnie wkurzają! 

Zabawne.. dopiero kiedy wrzuciłam zdjęcia okładki książki do tego posta zorientowałam się, że przedstawia to krawat.. chyba TEN KRAWAT! Ach.. no i po co ja was zachęcam? Takimi słówkami.. po co? U mnie właśnie się tak zaczęło. Rozmawiali o książce w taki sposób, że nie byłam w stanie przejść obok niej obojętnie.. ale za to teraz się zastanawiam jak można ją polubić? Jak można uważać, że to jakieś... arcydzieło(?!) Hmm.. może ja się nie znam? 

Nie mogłam się powstrzymać i dodaję ten post od razu po przeczytaniu, bo muszę poznać waszą opinię na temat tej książki.. jesteście za czy wręcz przeciwnie?

Książka: "Pięćdziesiąt twarzy Greya" E L James wyd. Sonia Draga 2012 str 605


13 komentarzy:

  1. Długo broniłam się przed trylogią, bo było wokół niej za dużo szumu no i te wszystkie negatywne recenzje. Ale przeczytałam, najpierw 50 twarzy Greya, wkurzało mnie wiele rzeczy, ale koniec sprawił, że byłam ciekawa co będzie dalej i muszę powiedzieć, że moim zdaniem druga i trzecia część były całkiem niezłe. Jasne, nie jest to literatura wysokich lotów, raczej mocno przeciętna, ale zarówno Ciemniejsza strona Greya jak i Nowe oblicze Greya są całkiem przyjemnymi lekturami, wątek obyczajowy, unormalizowanie że tak to nazwę stosunków Any z Greyem no i wątek kryminalny sprawiły, że nie uważam czasu poświęconego tym książkom za stracony. Zrelaksowałam się, odmóżdżyłam, odpoczęłam i naładowałam baterie na lektury z wyższej półki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem szczerze, że z czasem nabrałam dużej ochoty na kolejne części. Może dlatego, że wszyscy mówią mi, że warto? Że jest lepiej? Sama nie wiem.

      Usuń
  2. Ha! Ale i tak mało "zjechałaś" tę książkę. To, że były takie sceny i takie i takie to najmniejszy problem. Najgorsze było to, że nie ma w tej książce żadnej fabuły, bohaterowie są nijacy i tacy schematyczni. Poza tym ta irytująca wewnętrzna bogini i te hasła wykrzykiwane przez Anę... To irytowało najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie umiem za bardzo "jechać" książek. Muszę się tego nauczyć! :D

      Usuń
  3. Wręcz przeciwnie. Ja też pisałam swoją recenzję tuż po przeczytaniu, ale i po ochłonięciu nie napisałabym o niej ani jednej pozytywnej rzeczy. Dno literackie, fabularne i językowe, o :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Trochę mnie to dziwi, że chociaż pornografia, generalnie erotyka, są wciąż u nas tematami tabu, o książkach będących ich literackich uosobieniem mówi się z takim zachwytem i tak o nich głośno - kurcze, niedługo mniej ludzi będzie kojarzyło Dostojewskiego niż Jamesa... Nie rozumiem fenomenu "Pięćdziesięciu..." i też nie wiem, czemu ludzie to kupują, jakoś ja nie mogę się przekonać do książek tego typu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak generalnie to temat tabu, ale nie wiem czy tak po prostu nie jest lepiej, bo jeśli każda książka miała by tak wyglądać to chyba bym oszalała! :D

      Usuń
  5. Przeczytałam chyba dwie strony w księgarni (te, gdzie Ana dostaje umowę) i... o NIE! Jak można po przeczytaniu takiej umowy powiedzieć "zgadzam się"?! Ta dziewczyna jest głupsza i bardziej irytująca niż Bella ze "Zmierzchu". O zgrozo!
    Chociaż... znając mnie pewnie kiedyś z ciekawości przeczytam.
    Ale podobnie jak Ciebie, przeraża mnie, że komuś może się coś takiego podobać. Że to się sprzedaje. Że ktoś wgl wpadł na pomysł napisania czegoś takiego...
    Eh, świat jest dziwny ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt. Książka jest dziwna, ale jak napisałam wyżej po 23 dniach chyba nabrałam ochoty na kolejne części. To dziwne.. ale właśnie chyba na tym polega fenomen tej książki, że mimo wszystko chce się wiedzieć co dalej :D

      Usuń
  6. Zdecydowane: Nie!
    Sukces tej książki nie polega na tym, że ona wciąga. Sukces to kampania reklamowa, która sięgnęła szczytu i przebiegłość badaczy rynku, którzy trafili w coś takiego jak dołek księgarski (wszyscy mogą czytać, wszyscy mogą wydawać, wszyscy mogą pisać i w gruncie rzeczy nie wiadomo co czytać i kupować. Grey spełnił potrzebę ludzi, którzy nie wiedzieli co czytać i co kupować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach.. te kampanie! Jeszcze troszkę i sprzedadzą nam kota w worku, a my tak go kupimy, bo wszyscy go mają...:P

      Usuń
  7. Zgadzam się z Tobą! Przed książką broniłam się rękami i nogami, jednak jeden impuls spowodował, że po nią sięgnęłam. Przebrnęłam tylko przez pół książki i miałam dosyć. Też nie rozumiem dlaczego taki szał jest na tę pozycję bo jak dla mnie to totalna katastrofa....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście.. ale już mi przeszła złość i zobaczymy jak to będzie dalej ;p

      Usuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.