poniedziałek, 13 maja 2013

"Szczęściarz" Nicholas Sparks


Przyzwyczaiłam się do tego, że czytając książki Sparksa długo się zastanawiam jak on to robi? Jak sprawia, że pochłaniam je z taką szybkością z ciągłą myślą w głowie "Pięknie pisze o miłości".
Przeczytałam całkiem sporo książek Nicholasa i sięgnięcie po "Szczęściarza" wydawało mi się takie naturalne.Faktem jest to, że długo zwlekałam, ale po prostu na powieści tego pana muszę mieć odpowiedni humor, bo mimo, że są piękne to zazwyczaj towarzyszy im ten sam schemat, a mnie trafia, że życie nie jest takie kolorowe i nie ma happy endów. (Chociaż nie zawsze i w książkach były, ale skupmy się na "Szczęściarzu")


„(...) czasem rzeczy najzwyklejsze - kiedy się je dzieli z właściwymi osobami - bywają niezwykłe."

Nie będę się rozpisywać się nad tym, jak Sparks piszę, bo musiałabym poświęcić temu wiele, wiele miejsca. 
"Szczęściarz" był wciągający, napisany językiem lekkim, ale z nutką poetyckości(?!) coś w stylu.. proste słowa, ale dobrane w taki sposób, że czyta się z wielką przyjemnością...Akcja toczyła się dość gładko.. nie było chwili znużenia. Łatwo było się domyślić kolejnych wątków, bo autor ma to do siebie, że nie wprowadza nie potrzebnych bohaterów.. pojawia się w jednym rozdziale Viktor to wiadomo, że Viktor miał wpływ na czyjeś życie lub dopiero namiesza w książce. W tym wypadku szybko zorientowałam się o co chodzi, ale to nie zmienia faktu, że przyjemnie mi się czytało.. miałam cichą nadzieję, że mnie coś zaskoczy i fakt.. końcówka zaskoczyła. 


„Kiedy ktoś jest tak wyjątkowy, wiesz o tym prędzej, niż się spodziewasz. Poznajesz to instynktownie i masz pewność, że cokolwiek się stanie, już nigdy nie będzie nikogo takiego jak on.”

Przyzwyczaiłam się też do pewnych schematów w powieściach Nicholasa. Wątek miłosny.. oczywiście...śmierć...skomplikowane relacje rodzinne..w niektórych książkach wojna i pobyt mężczyzny w Iraku. Nie wiem co autor ma do Iraku, ale często czyni głównego bohatera żołnierzem. Mi się to wydaje średnie, bo czytając "Szczęściarza" miałam wrażenie, że wspomnienia Logana z wojny są jakieś takie dziwne. Zastanawiałam się czy to zabieg specjalny czy raczej słabo dopracowany wątek w książce  ja po prostu Iraku w "Szczęściarzu" nie kupuję, ale np. w "I wciąż ją kocham" było okey.



Bardzo lubię kiedy w książkach mamy do czynienia z narracją kilku bohaterów. Można rozeznać się w tym co się dzieje w ich głowach. Spogląda się na akcję z kilku perspektyw i ma się całkowity i jasny obraz wszystkiego. Naturalnie, że kobieta inaczej odczuwa wielką miłość, mężczyzna też.. a dodajmy to tego byłego męża... uczta dla zmysłów! 


„(...) miało być dobrze, jest jak zwykle.”

Logana polubiłam tak średnio. Wydawał mi się troszkę wyidealizowany  był całkowitym przeciwieństwem Keitha. Zostali dobrani na zasadzie kontrastu, ale jak dla mnie był przerysowany. Wielką symatię za to poczułam do Nany.. babci głównej bohaterki, ale to chyba mnie nie dziwi, bo to taki ciepły promyk w książce, dobra duszyczka. 

Beth..A raczej Elizabeth.. tej pani to zdecydowanie powinno poświęcić się więcej miejsca. Strasznie podobały mi się jej rozmowy z Loganem. Były pełne szczerości i czułam, że między tymi dwojga jest niesamowita chemia. Podziwiałam tą kobietę.. samotna matka..która radziła sobie całkiem dobrze. Straciła wszystko, a jednak potrafiła cieszyć się życiem, o ile można to tak nazwać. Niesamowicie kochała syna.. matczyna miłość, aż od niej biła. 


„Uczucia nie są czymś, co się zapala i gasi jak światło. Ale one przeminą z taką samą pewnością, z jaką dalej będzie padał deszcz.

Sparks ma to do siebie, że stwarza ciekawe postacie, takie totalnie ludzie, ale ma jeszcze jeden talent.. umieszcza akcję książki w takich miejscach i tak je opisuję, że zapragnęłam tam być. Tak zdecydowanie opisy w "Szczęściarzu" są niezłe. Lubię mieć jasną sytuację, gdzie, co i jak się dzieje. 




Tak sobie spoglądam na Filmwebie, na ekranizację i już widzę zasadniczą różnicę. Logan w książce miał długie włosy :) Filmu nie oglądałam, ale mam taki zamiar w najbliższym czasie. Zobaczymy jak sobie poradzili! 

Książkę polecam wszystkim, którzy lubią zarazem lekkie historie o miłości, ale równocześnie z głębszym sensem, poruszające dogłębnie i sprawiające  że kiedy dotrzemy do ostatniego zdania, zdamy sobie sprawę, że to wcale nie była historia miłosna. 


Książka: "Szczęściarz" N.Sparks.wyd. Albatros 2012 str.405


23 komentarze:

  1. Zapoznałam się już z trzema książkami Sparksa i jest on dla mnie trochę przewidywalny, aczkolwiek lubię czytać jego powieści jeżeli mam ochotę na coś lekkiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mam podobnie. Im więcej książek przeczytałam tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że są one strasznie banalne i łatwe do rozgryzienia :D

      Usuń
  2. Bardzo lubię twórczość Sparksa, ponieważ tak pięknie potrafi pisać o miłości, że, aż to boli. Ostatnio czytałam i oglądałam ,,Ostatnią piosenkę'' i muszę przyznać, że obie wersje szalenie mi się podobały. ,,Szczęściarza'' również bardzo chce poznać, ale nie mam teraz zbyt wiele czasu na czytanie, więc chyba jednak skuszę się na film, gdyż także zapowiada się całkiem obiecująco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film był moim zdaniem bardzo średni , ale co do książki jestem na tak

      Usuń
    2. Hmm.."Ostatnią piosenką" lubię. Nawet przekonałam się w niej do Miley. Boję się trochę "Szczęściarza", bo gra tam kolejna disneyowska gwiazda.. ale może Efron da radę? :D
      Zobaczę jak obejrzę! :D

      Usuń
    3. Ja go zobaczyłam wczoraj na tym filmie i wyłączyłam...

      Usuń
  3. Książki nie przeczytam, bo szczerze mówiąc, znudziła mi się ta schematyczność Sparksa. Ale filmy obejrzę z dużą przyjemnością. I za chwilkę chyba szczęściarza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak ja też mam ochotę na film :D

      Usuń
  4. Sparks to mistrz romantycznych historii :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja oglądałam film przedwczoraj i powiem, że nie jest taki zły. Nie mam jednak porównania, bo książki jeszcze nie czytałam, chociaż wyznaję zasadę: najpierw książka, potem film. Ale jakoś tak wyszło i najpierw obejrzałam film. :P

    Ps. Zapraszam do siebie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wyznaję tą zasadę i jakoś mi się udaje na razie jej nie łamać :D

      Usuń
  6. Też lubię twórczość Sparksa. Jego książki w pewnym momencie wydają się takie same, ale i tak czyta się je z tą samą przyjemnością:) ,,Szczęściarza" przeczytałam już dawno, teraz chcę obejrzeć film.

    OdpowiedzUsuń
  7. dorobek Sparksa jeszcze przede mną, ale widziałam sporo filmów zbudowanych na kanwie jego powieści i obawiam się, że styl tego autora będzie dla mnie zbyt melancholijny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak chyba masz rację.. czasami zdarza mi się wpaść właśnie w melancholijny nastrój po przeczytaniu jego książek. Ech.. właśnie tego słowa mi brakowało, gdy sklejałam moją recenzję :D

      Usuń
  8. "Szczęściarza" czytałam, była to pierwsza książka Sparksa, jaką przeczytałam. Później była "Jesienna miłość". ;) "Szczęściarz" średnio mi się podobał, a skoro filmu nie oglądałaś, to polecam, całkiem przyjemny był.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zaczęłam swoją przygodę od "Ostatniej piosenki" i byłam zachwycona.
      Wiem, wiem jak będę mieć tylko momencik to obejrzę D:

      Usuń
  9. Nie czytałam tej książki, co prawda nie jestem jakąś fanką historii miłosnych, ale po Sparksa czasem sięgam, więc i tę pozycję kiedyś pewnie przeczytam. : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci szczerze, że ja już nie wiem jakich książek jestem fanką D:

      Usuń
  10. Książkę posiadam i bardzo mi się podobała, a film również ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam jeszcze nic Sparksa. Ogólnie za romansami nie przepadam, ale podobno facet naprawdę świetnie pisze, więc chyba się skuszę. Chyba na pewno;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam Sparksa, ta książka bardzo mi się spodobała, film z resztą także;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.