środa, 19 czerwca 2013

Piękne Istoty


Od dawna polowałam na książkę, ale zdarzyło się coś bardzo dziwnego. Nigdzie jej nie ma. W bibliotece nie widać, na półkach u znajomych też, ebooka nie mam obecnie na czym czytać,a pieniędzy na książkę też brak. Co więc robię? Oglądam film. 

Postanowiłam, że jeśli wciśnie mnie w fotel i będę go oglądać z otwartą buzią ze zdziwienia to uzbieram pieniążki i pobiegnę do księgarni. No cóż... chyba jednak po dwóch godzinach mój entuzjazm odrobinkę zmalał... 

Pierwsze na co chcę zwrócić waszą uwagę to niesamowity klimat filmu. Tajemniczość, ciemność i dziwne iskry między bohaterami sprawiają, że aż chce się oglądać "Piękne Istoty". Kiedy zaczęłam seans zwróciłam uwagę na jego mroczność i narrację. Co prawda przez dłuższą chwilę nie miałam pojęcia o co chodzi, ale kiedy się odrobinkę zorientowałam zaczęłam czerpać garściami z całej tej otoczki. 

Mam to do siebie, że staram się nie oceniać aktorów, których widzę właściwie pierwszy raz. Chcę ich poznać, nacieszyć oko ich grą. Niestety główny bohater Ethan ( Alden Ehrenreich) był dość słaby. Zdziwiłam się, że nie "dostałam" na tacy jakiegoś ciacha, który jednym spojrzeniem, sprawiałby, że fanki rozpływałyby się jak skwarki na patelni. To nawet zabawne, że taką rolę dostał jak dla mnie dość przeciętny chłopak. Wydaję mi się, że najzwyczajniej w świecie stawiamy na jakość, a nie na prezencję. Cóż do tej jakości też bym się mogła przyczepić, bo średnio mi się podobała jego gra, ale fakt faktem czuć było chemię między nim, a Alice Englert, czyli Leną Duchannes.



To do tej pani. Hmm.. raz była naprawdę przekonująca i wyglądała dość zabójczo, żeby już za chwilę stać się ciepłą kluseczką, kolejną dziewczyną bez wyrazu, o której zapomną tuż po obejrzeniu filmu.  Dla mnie była po prostu zwyczajna, żadna rewelacja, ale źle też nie było. 

Moją uwagę za to zwrócili aktorzy grający drugoplanowe role. Nie mam porównania z książką(a szkoda!), ale cała rodzina Leny była naprawdę zabawna, pełna sprzeczności i w swej dziwności totalnie odrealniona. 

Nie narzekam na to, że akcja się wolno toczyła. Naturalne jest, że pierwsze części ciągną się jak flaki z olejem, wszak to dopiero wstęp. Końcówka i całe to przedstawienie klątwy wynagrodziło mi dość nudnawą godzinę, którą umilały tylko momentami interesujące i inteligentnie śmieszne dialogi. 



Tak mroczność i humor to zdecydowany plus. Wspominałam o tym, że pierwszy raz w życiu stwierdziłam, że sceny pocałunków głównych bohaterów były jakieś takie inne i fajnie się je oglądało? (dziwne spostrzeżenie, prawda?) 

Polecam "Piękne Istoty", bo to przyjemny film na wieczór. Po prostu film z serii "dobrze się bawmy". Sama nie wiem czy warto sięgnąć po książkę? Warto? 

Widzieliście film? Podobał się? Bardzo różni się od książki? Polecacie ją? 





  • Film: "Piękne Istoty" 2013 reż. Richard LaGravenese

12 komentarzy:

  1. Nie czytałam książki, ale wiele słyszałam o filmie. Z tego co pamiętam, sprawiał całkiem dobre wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie widziałam, ale mam ochotę. Cała historia standardowa niby, ale w nowej oprawie... no w sumie może sobie ściągnę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Filmu nie oglądałam, ale zwiastun wydawał się sympatyczny :) Jednak trochę za bardzo miałam skojarzenie ze Zmierzchem, więc szybko o nim zapomniałam. Ale chyba jednak dam mu szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne istoty niedawno oglądałam, podobały mi się, ale bez rewelacji :) Teraz wypożyczyłam książkę i nie obiecuję sobie po niej nic oprócz lekkiej rozrywki, ale zobaczymy, z czym to się je :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie myślałam o obejrzeniu tego filmu i stwierdziłam, że w najbliższym czasie odkryję jego fenomen. Książki nie czytałam, jednak mam nadzieję, że przez to nie będzie dla mnie niezrozumiały. Liczę na dobrą rozrywkę.

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie widziałam filmu, nie czytałam książki choć poluję na nią ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakoś nie jestem do końca przekonana, czy ten film, a tym bardziej książka są dla mnie. Ale pewnie, żeby się zorientować, na dniach go obejrzę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Filmu nie widziałam, książki też nie czytałam, ale nie powiem, żebym żałowała. Cała ta historia jakoś do mnie nie przemawia, trochę nie moja bajka ;P

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam w planach ten film, ale znając mnie i mój gust, na filmie się skończy i książki nie przeczytam. Ale najbardziej zachęciłaś mnie tą mrocznością, lubię takie klimaty :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Całkiem niezły film. Spodziewałam się czegoś gorszego. Wujek Leny był najlepszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Po przeczytaniu książki film mnie trochę rozczarował. Jako oddzielna produkcja jest dobry, jednak jako ekranizacja wypada dość blado. Do tego końcówka jest całkiem inna i znalazł się też spojler dotyczący drugiej części serii (na szczęście ten fragment był już wtedy za mną). Największą jego zaletą był zdecydowanie Macon. A jeśli chodzi o książkę, moim zdaniem nawet niezła, jednak zdecydowanie bardziej spodobała mi się druga część. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja nie oglądałam, ale może się skuszę, jak nie będę miała co robić:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.