piątek, 5 lipca 2013

„Ciemniejsza strona Greya” i „Nowe oblicze Greya” E L James






Uległam czarowi Greya, albo raczej całej tej nagonce, która miała za zadanie poruszyć moim sercem czy umysłem. Po przeczytaniu „50 twarzy Greya” zarzekałam się, że nie dam szans kolejnym częścią. Jakże ja się myliłam. Powinnam bić się teraz w pierś i krzyczeć mea culpa!

Naprawdę strasznie mi głupio. Tylko, że nie wiem dlaczego? Dlatego, że poddałam się i przeczytałam kolejne tomy serii, czy może dlatego, że zarzekałam się, że nie sięgnę po więcej?

Wszystko zaczęło się bardzo niewinnie. Zaczęłam słuchać głosów ludzi, którzy mnie otaczali. Każda z dziewczyn jakiej wspomniałam, że Grey mnie nie zachwycił podawała mi multum powodów, żebym czytała dalej, bo przecież nie można oceniać człowieka po pierwszym spotkaniu.
Chyba dla świętego spokoju sięgnęłam po „Ciemniejszą stronę Greya” i tutaj skończę swoje usprawiedliwianie, bo wpadłam jak śliwka w kompot.

Rzeczywiście wszyscy Ci, którzy mówili, że kolejne części są lepsze mają troszkę racji. Druga była dość znośna, ponieważ nie potrafię powiedzieć, że była to dobra lektura, uznajmy, że znośna to doskonałe określenie.

„-(...)Przez ciebie czuję się...bezradny. -Nie!(...)Dlaczego? -Ponieważ jesteś jedyną mi znaną osobą, która jest w stanie mnie naprawdę zranić.”


Druga część stawia bardziej na psychikę bohaterów, a zwłaszcza na to co dzieję się w głowie Christiana. Nie będę oszukiwać, że nie ma tutaj scen erotycznych, bo są jak w każdej. Ogólnie rzecz ujmując ta książka jest całym wielkim doznaniem seksualnym Anny. Nie ma też chyba powodu, żeby zaprzeczać, że właśnie przez to większość z nas sięgnęło po książki. Po to, żeby sprawdzić o co tyle szumu! Ja sprawdziłam i jakoś średnio na jeża akurat ten aspekt książki przypadł mi do gustu. Ja nadal jestem tym lekko zniesmaczona, ponieważ rzadko kiedy czytam takie rzeczy. Nie mam jeszcze obeznania z literaturą erotyczną i najzwyczajniej w świecie nie mi oceniać czy to jest dobre czy złe. Może są osoby na świecie, które to lubią? Nie wiem.. ja najchętniej wycięłabym te sceny z książki, ale właściwie co by wtedy zostało?

Zostałby mały wątek Anastazji i Christiana. Jej niezrozumiała, bezwarunkowa pierwsza miłość i jego zaborcza, demoniczna strona, która ni jak ma się do dobroci i dżentelmeństwa z pierwszej części. Zdecydowanie wolę drugą część, bo jak kiedyś tam wspominałam rozgryzanie bohatera to dla mnie łakomy kąsek, a tutaj niemal trzeba pana Greya rozbierać z tajemnic.

Christian Grey to dla mnie naprawdę ciekawa postać. Z jednej strony sadysta lubiący ostrą zabawę z kobietami, ale z drugiej strony to chłopczyk nadal samotny i bardzo skrzywdzony w dzieciństwie.
Czy staram się usprawiedliwić tego mężczyznę? Możliwe... bo przecież nie była jakiś tam gwałcicielem czy zbrodniarzem. Kobiety się na to zgadzały i obie strony czerpały z tego przyjemność. Nie ma co tutaj zastanawiać się nad moralnością czy głupotą. Po prostu były to zabawy dorosłych ludzi. Tylko, że ze strony Greya był to raczej sposób na czerpania kontroli nad własnym życiem i wszystkim co mu podległe. Mur jakim się otaczał wydaję się jak najbardziej na miejscu. Każde skrzywdzone dziecko w dorosłym życiu stara się jakoś bronić i nie dopuścić do cierpienia.

Nie rozumiem za to zachowania głupiutkiej, młodej Anastazji. Dla mnie miała ona syndrom maltretowanej kobiety. Starała się robić wszystko,aby nie zdenerwować swojego pana i władcy, a kiedy nie daj Boże się to stało..ponosiła karę ze skruszoną miną. Czasami starała się buntować, ale w konsekwencji zawsze się poddawała, bo to tylko bardzo zakochana kobieta.

Nie ma co oceniać, co porównywać i co zaprzeczać „Ciemniejsza strona Greya” sprawia, że chce się przeczytać więcej i ku mojemu wielkiemu rozczarowaniu „Nowe oblicze Greya” jest jakąś pomyłką.

Druga część miała jeszcze jakiś sens. Słaby, bo słaby, ale coś sobą reprezentowała. Nie była to pusta opowieść o szczęśliwej miłości. Podczas gdy poprzednią część pożarłam niemal natychmiast to trzecią wymęczyłam i nawet talent James do pisania książki lekkim i dość przyjemny sposób mi nie pomógł.

„Nowe oblicze Greya” to przesłodzona i nierealna opowieść o miliarderze i jego biednej żonie. Boski miesiąc miodowy, sielankowe życie, drogie prezenty i wszechogarniające uczucie..
Co z tego, że czasami pojawiały się jakieś komplikacje? Czy co z tego, że naszą parę dopada szara rzeczywistość? Ich miłość jest tak ogromna, że nic sobie z tego nie robią.

„Myślę, że można się wściekać tak naprawdę tylko na tych, których się kocha." -E L James, 'Nowe oblicze Greya”

Gdy czytałam poprzednie części w jakiś dziwny sposób odpoczywałam od normalności. Byłe ona tak dziwnie nierealne, że po prostu w nie wpadałam, jak Alicja do norki. Trzecia część jest niby jeszcze bardziej odrealniona, ale aż tak bardzo, że nie da się tego czytać.

Po „Ciemniejszej stronie Greya” miałam nadzieję, że coś się poprawi, ale ku mojemu rozczarowaniu zatoczyło to wszystko koło i generalnie straciłam tylko czas. Chociaż czy ja wiem? Teraz mogę chociaż normalnie powiedzieć dlaczego cała ta seria mi nie przypadła do gustu i nikt nie może mi zarzucić, że nie dałam drugiej szansy państwu Grey.

Cała ta trylogia przyprawia mnie o ból głowy i jakieś takie dziwnie niepojęte uczucia. Jestem rozdarta, bo przecież nie czytało mi się tego źle, ale właściwie nie wiem co ja czytałam i w jakim celu? Chyba zwykła ludzka ciekawość zwyciężyła i ta chwila nienormalności i odrealnienia, bo trzeba przyznać, że przy książkach James w pewien sposób się głupieje i zapomina o bożym świecie.

Nie stwierdzam czy ją polecam czy nie, ponieważ nie wiem jak ją właściwie oceniać.. Już jej nie neguję tak jak „50 twarzy Greya” i przepraszam za moją nie konsekwentność, ale sięgnięcie po kolejne części to był szalony impuls, którego w sumie nie żałuję, bo te książki mają to do siebie, że jak zaczniesz czytać to musisz dotrwać do końca. Bez zastanawiania się czy to ma sens czy nie. Więc jeśli sięgniecie po nie to obawiam się, że przebrnięcie przez trzy części. No chyba, że macie niesamowicie silną własną wolę.

Książki: „Ciemniejsza strona Greya” i „Nowe oblicze Greya” E L James wyd.Sonia Draga  

26 komentarzy:

  1. 50 twarzy Greya było przeciętne, Ciemniejsza strona Greya to część dla mnie najlepsza, z deszczykiem sensacji i emocji, natomiast Nowe oblicze Greya może i jest przesłodzone i nierealne, ale ja lubię czasem poczytać takie bajeczki o pięknych i bogatych, także dla mnie była to przyjemna lektura.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po kiepskim początku stwierdziłam, ze to nie dla mnie, ale później dałam się namówić i właściwie było okey :d

      Usuń
  2. Nie czytałam żadnej książki z serii o Grey'u . I pomimo pozytywnej recenzji niestety nie jestem nimi zainteresowana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam się szczerze, że ja też długo nie miałam na nią ochoty, a tu nagle.. bum! :D

      Usuń
  3. Trylogię Grey'a przeczytałam, bo tak chciała Naczelna ;) Najlepiej wspominam drugą część, bo tam w końcu coś się działo, nie tylko - za przeproszeniem - pieprzenie :) A część trzecia... nierealna, cukierkowa.
    Ale jeśli komuś się podobało, to nie mam w planach się kłócić, każdy czyta to, co lubi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak zdecydowanie druga część była najlepsza. :)

      Usuń
  4. Ja również nie czytałam tej serii, jak na razie czekam na film! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jejku.. ja sobie nie wyobrażam filmu :O

      Usuń
    2. O jej! Ja się boję filmu :O :P

      Usuń
  5. Przeczytałam "50 twarzy" i "Ciemniejszą stronę". Z tych dwóch bardziej podobała mi się (jeśli można to tak ująć) ta pierwsza, bo była chyba bardziej dynamiczna, zadziorna, choć i tak szału nie było. Natomiast druga wydała mi się tak do bólu przesłodzona, że po trzecią część nawet nie miałam ochoty sięgać. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem szczerze, że ja bym nie dała rady tak przerwać serii i dałabym szansę trzeciej.

      Usuń
  6. Przez "50 twarzy Greya" jeszcze zdołałam przebrnąć, jednak głupota dwóch kolejnych części była wręcz przytłaczająca :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Grey raczej nie jest dla mnie. Jakoś nie mam zamiaru tracić czasu na coś co mi się z pewnością nie spodoba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt.. jest tyle książek, które warto przeczytać, a czasu tak mało ...

      Usuń
  8. Tak jak mówiłam, gdy zabraknie mi książki pod ręką dam drugą szansę tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przeczytałam tylko pierwszą część i jakoś nie palę się do kolejnych. Może kiedyś się zdecyduję, albo najdzie mnie ochota, ale na razie Grey mnie nie kręci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś. Jak cały ten szum ucichnie stwierdzisz, że trzeba spróbować? :D

      Usuń
  10. Treść merytoryczna tych książek sięga poniżej dna oceanu, ale szybko się je czyta i są świetnymi odmóżdżaczami. ;D Zakazana miłość i dialogi rodem ze ,,Zmierzchu", a do tego, co chwilę miłosne sceny, na które w normalnych powieściach trzeba czekać kilkanaście rozdziałów. Przeczytałam na razie dwie książki z tej serii. Właściwie mało z nich pamiętam, bo nie miałam jakiejś większej potrzeby zapamiętywania seksualnych zabaw, które w większości były dla mnie chore. II część była lepsza, bo się facet zmienił, a Ana zaczęła myśleć. Przede mną trzecia część i mam nadzieje, że znajdę w niej sceny prawdziwej miłości a nie zwierzęcego popędu. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie to ujęłaś, że po dłuższym czasie nie wie się tak naprawdę co się przeczytało. Wątki, treść i fabuła gdzieś zanikają.

      Usuń
  11. Już pisałam kiedyś o pierwszej części. Słyszałam też dużo o kolejnych, ale chyba mam w polu widzenia znacznie ciekawsze książki. Pozdrawiam i gratuluję wytrwałości przez trzy tomy ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Masz rację te książki pochłaniają bez reszty, tak naprawdę nie wiem dlaczego. Przyznam, że na początku książka mi się podobała, ale teraz jak minęło trochę czasu to zmieniłam mój pogląd.

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba mam podobnie. Chociaż do pierwszej części tak się nie dam przekonać.

      Usuń
  13. Ja z pewnością się na nie nie skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pierwszą część czytałam i o dziwo podobała mi się, ale po drugą raczej nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.