niedziela, 7 lipca 2013

"Dziewczyna, która igrała z ogniem" Stieg Larsson


Kryminalna zagadka. Przeszłość i przyszłość bohaterów w prostej, ale zarazem kunsztownej formie.
To właśnie otrzymałam w drugim tomie serii Milenium

Tym razem będę mówić o samych plusach powieści. Pierwsza część średnio przypadła mi do gustu, bo oglądałam film i nie interesował mnie wątek kryminalny, a szkoda.

Tutaj było inaczej. Całkowicie. Bałam się, że 700 stron to lekka przesada, że będę się nudzić, że książka nie spełni moich oczekiwań, czy coś w tym guście. Muszę przyznać, że żadne z moich obaw się nie sprawdziły(na szczęście!).

Larsson stworzył świat, który z jednej strony jest bardzo podobny do naszej rzeczywistości, a z drugiej zupełnie nie pasuję do schematów i normalności. Przygody bohaterów czyta się z zapartym tchem, przepada się w ich zachowaniu i toku myślenia.

Po przeczytaniu „Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet” narzekałam, że dostałam suchych i szablonowych bohaterów. Za to „Dziewczyna, która igrała z ogniem” to multum emocji i tego drugiego dna, jak ja to nazywam. Śmiałam się czytając historię Lisbeth, że wykrakałam sobie opis jej życia i jej dzieciństwa. Nagle okazało się, że mogę w stu procentach zrozumieć tą młodą kobietę z własnym kodeksem moralnym.

Przyznam się szczerze, że reszta postaci jakoś ginie gdzieś między życiem Salander. Naprawdę jej opowieść, jej narracja jest najbardziej interesującą, bo przedstawia mi to co ja lubię najbardziej. Osobę z krwi i kości z tym czymś.

Mikael był strasznie denerwujący tak samo jak cała załoga „Milenium”. Muszę zauważyć, że wprowadzenie narracji z punktu widzenia trzech, czterech bohaterów wprowadzała mnie czasami w błąd i strasznie nudziła. Nie chciało mi się naprawdę czytać o rzeczach, które nie miały dla mnie znaczenia. Rozumiem, że to miała być rotacja akcji, ale przez przesady. Opis mieszkania policjantki, którą dopiero „poznałam” był niepotrzebny.

Co do tajemnicy i wątku kryminalnego. Wszystko było by dobrze, gdybym się od początku nie zorientowała, kto zabił. Naprawdę podanie niemal na tacy rozwiązanie było zabawne. Liczyłam na jakiś zaskakujący zwrot, ale niestety go nie otrzymałam. Wiedziałam od pierwszej wzmiance o jednym bohaterze, że to on. To było do przewidzenia, ale fakt, faktem kilka informacji, zwłaszcza z życia Lisbeth było zaskakujące.

„Dziewczyna, która igrała z ogniem” to powieść, którą czyta się naprawdę szybko. Mimo dziwnych opisów rzeczy, które ni jak mają się do fabuły, gładko przechodzi się z rozdziału do rozdziału. Ja mam to do siebie, że jak mnie coś wciągnie i chcę poznać odpowiedź to brnę dalej nie zważając na nic. W ten o to sposób połknęłam drugi tom serii Milenium w dwa dni i powiem szczerze, że byłam wykończona, kiedy skończyłam. Dla mnie była to naprawdę ciężka lektura, wielowątkowa i troszkę zagmatwana. Ciężko się ją czyta, ale warto. Naprawdę warto. Może powinnam ją sobie dawkować, żeby nie czuć takiego zmęczenia materiału, ale Larsson stworzył taki świat, że nie można przerwać nagle, bo coś.. nie .. tutaj trzeba dotrwać do końca i poznać odpowiedź.

Książka: "Dziewczyna, która igrała z ogniem" Stieg Larsson wyd.Czarna Owca 2011 str. 700 



22 komentarze:

  1. To raczej nie moje klimaty, ale polecę siostrze;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po obejrzeniu filmu (wersję Amerykańską, bo wcześniejszej nie widziałam), wiem że muszę tę trylogię przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obejrzenie filmu to był błąd. Wiem po sobie. Pierwsza część mnie przez to wynudziła. Za to druga zachwyciła :)

      Usuń
  3. Na szczęście w III tomie Larsson nie roztkliwiał się nad tymi suchymi opisami czy to zawartości lodówki czy czegoś innego - po prostu tego nie ma, mimo że styl nadal ma w sobie pewną oschłość i jest bardzo konkretny. Jeśli tak wciągnęła Cię druga część i czułaś się po niej zmęczona, to gwarantuję Ci, że po trzecim tomie zmęczenie będzie jeszcze większe, ale bardzo satysfakcjonujące - ja nie mogłam się oderwać przez cały dzień od tego tomiska, zresztą dzisiaj o nim u siebie pisałam. Więcej bohaterów, budowane na sobie spiski i pogmatwane śledzenie, duuużo emocji - czytaj jak najszybciej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam, że napisałaś u siebie o książce... wpadnę i przeczytam co o niej uważasz jak sama przebrnę przez III część, bo najzwyczajniej w świecie nie chcę się czegoś dowiedzieć.. przez przypadek :)

      Usuń
  4. Sama może kiedyś przeczytam, ale jak na razie planuję ją kupić mamie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam, nie oglądałam filmu i jakoś na razie nie ciągnie mnie do serii, ale rozumiem zachwyt nad nią i jej popularność. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale Cię rozumiem, bo to naprawdę książki, które wymagają "chcenia" bo inaczej się nie da ich czytać ;p

      Usuń
  6. Moim zdaniem cała trylogia jest godna polecenia i w ogóle nie czuć, że się czyta takie opasłe tomiska! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. 700 stron minęło nie wiem kiedy :D

      Usuń
  7. A mi pierwszy tom zupełnie nie przypadł go gustu, więc na nim zakonczyłam lekturę trylogii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drugi jest o niebo lepszy więc może warto powrócić? :)

      Usuń
  8. Mam wielką ochotę na ,,Milenium". Właśnie czytałam recenzję pierwszego tomu i coraz bardziej jestem utwierdzona w przekonaniu, że szybko muszę ją dorwać:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Do tej pory przeczytałam pierwszą część, ale widzę, że to kolejne są naprawdę warte uwagi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie osobiście pierwsza część znudziła i wymęczyła.

      Usuń
  10. Mam w planach tę serię :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.