poniedziałek, 1 lipca 2013

„Woda dla słoni” Sara Gruen





Nie spodziewałam się, że życie w cyrku może dostarczać tylu ciekawych przeżyć. Słonie, lamy, wielbłądy, karły, klauny, tancerki i treserki. To wszystko znajdziemy w książce Greuen gdzie bohaterowie podróżują przez Amerykę pociągiem. .

Sama nie wiem na co liczyłam, a co właściwie dostałam?

Książkę według mnie całkowicie poprawną. Widać, że autorka miała pomysł na całą fabułę, którą można doskonale ocenić dopiero po przeczytaniu całości.

Cyrkowe opowieści są zawarte we wspomnieniach dziewięćdziesięcioletniego mężczyzna, który swoje ostatnie dni spędza w domu starców. Pod wpływem widoku namiotu cyrkowego, który znajduję się nieopodal, jego miejsca zamieszkanie, gdzieś między jawą, a snem pan Jankowski przypomina sobie swoją młodość.

„Wiek to okropny złodziej.Kiedy zaczynasz rozumieć, na czym polega życie,ono ścina cię z nóg i przygarbia ci plecy.”

Przyznam szczerze, że właściwie ta część „Wody dla słoni” miała dla mnie jakiś sens. Nie spotkałam się nigdy wcześniej z taką historią. Prawdę mówiąc nie przepadam za całym tym szumem wokół cyrku. Zawsze mi strasznie szkoda zwierząt i ludzi, którzy muszą ćwiczyć, by za marne grosze brać udział w przedstawieniu. Nie znoszę zapachu waty cukrowej i popcornu. Tłumu ludzi i krzyczących dzieci. Zdecydowanie cyrk nie jest dla mnie. Dlatego literackie przedstawienie tego miejsca wydawało mi się takie dziwne, ale w gruncie rzeczy bardzo dla mnie.

Opowieść Jacoba jest wielowątkowa. Nie mamy do czynienia z jedną suchą opowieścią, zamkniętą w jakiś ramach czy schemacie. Mężczyzna w swoich wspomnieniach śmiało przeskakuję z jeden historii do drugiej. Opowiada o swoim życiu przed cyrkiem, w trakcie całej przygody z Wujkiem Alem i na samym końcu o życiu tuż po z własną żoną.

Duże znaczenie w „Wodzie dla słoni” odgrywają zwierzęta. Niesamowita Rosie czy konie Marleny.Ku mojemu rozczarowaniu nie są one w stanie zająć miejsca miłości i uczuciu nienawiści Jacoba do niektórych osób.

„-Chodź no tu, Bobo - mówi sięgając po szympansa. Włochate ramiona i nogi jeszcze mocniej się we mnie wczepiają. -No już - mówię  starając się oderwać od siebie szympansie ramie. - Wrócę  - Bobo ani drgnie. - No już  Nic z tego. -No dobrze. Ostatni uścisk i już - mówię i przytulam twarz do ciemnego futra. Szympans pokazuje zęby w uśmiechu i całuje mnie w policzek. Następnie zeskakuje na ziemie,...

Bohaterowie sprawiają wrażenie lekko płytkich, a ich wątki są najzwyczajniej w świecie nie rozwinięte. Ogólnie rzecz ujmując cała ta historia jest poprawna, ale jakby czegoś w niej zabrakło. Teoretycznie czytelnik dostaje wszystko na tacy, ale praktycznie nic co by przykuło jego uwagę na dłużej.

Nie ma sensu rozpisywać się na „Wodą dla słoni”. Dla mnie jest to książka, która niczym nie zachwyca, ale równocześnie, nie sprawia, że ma się o niej złe zdanie. Powiedzenie, że jest nijaka może być lekko krzywdzące, ale prawdę mówiąc nie znajdę innego określenia. Czyta się ją błyskawicznie, a to za sprawą prostego, ale przyjemnego języka. Nie ma tutaj zbyt wielu zawiłości i historii, które trzeba dodatkowo przetrawić. Sara Gruen skupiła się przede wszystkim na miłości dwojga bohaterów i ich życiu w cyrku. Nic więcej tutaj nie dodam, bo nie ma czego.

Za kilka dni postaram się obejrzeć film i podzielić się z wami moimi emocjami po jego obejrzeniu.
Jakoś sobie nie wyobrażam ekranizacji. I szczerze po przeczytaniu książki jestem niezadowolona z obrazu Polaków, jaki tam zastałam. Mam wrażenie, że autorka kierowała się stereotypami, a nie faktami. A szkoda.

Książka: „Woda dla słoni” Sara Gruen wyd. Rebis str. 402


14 komentarzy:

  1. Podobała mi się ta książka :) Filmu jestem ciekawa, nie miałam jeszcze okazji oglądać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obejrzałam film i muszę przyznać, że uśmiałam się jak Pattinson i inni mówili po polsku. Ogólnie średnio mi się podobał ;p

      Usuń
  2. A ja z kolei jestem bardzo zainteresowana motywem cyrku w literaturze i filmie, więc w tej książce ten aspekt bardzo mi się podobał. Co zapamiętałam szczególnie, to liczne przekleństwa występujące w Wodzie dla słoni, które bardzo mnie raziły. Ogólnie książka raczej mi się nie podobała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekleństwa? Chyba jakoś nie zwróciłam na nie aż takiej uwagi. Fakt troszkę ich było, ale czytałam gorsze książki.

      Usuń
  3. Książki nie czytałam i nie zamierzam. Ale obejrzałam film, który mnie wzruszył i zdenerwował. Zwłaszcza, gdy byłam świadkiem, jak źle traktowało się zwierzęta. Wrrr... Ogólnie pomysł całkiem dobry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł rzeczywiście fajny! Powiem, że film średnio się różni od książki. Zabrali trochę bohaterów, pozmieniali kolejność wydarzeń, ale odbiór całości jest indentyczny.

      Usuń
  4. Byłam ciekawa tej książki, teraz jednak nie jestem do niej przekonana. Podobnie jak ty nie lubię cyrków i szkoda mi zwierząt, które muszą w przedstawieniach uczestniczyć. Skoro "Woda dla słoni" to nijaka powieść to nie będę nią zadręczać głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obejrzyj film. Wiem, wiem, że to świętokradztw, ale naprawdę dużo nie stracisz ;p

      Usuń
  5. Może i ja ją kiedyś przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. eM jakoś nie może się przekonać, żeby przeczytać albo obejrzeć "Wodę dla słoni".
    eM wini Pattinsona za to. A raczej jego twarz.
    Cyrk jest obojętny eM, bo eM woli wesołe miasteczka. A raczej samochodziki w nich <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eM ma chyba rację. eM zdecydowanie ją ma! Bo Pattinson był dziwny, a jak śmiesznie mówi po polsku. Ładnie się uśmiechał.. tyle zauważyłam.

      A co do cyrku. eM znowu ma rację .. wesołe miasteczka są fajniejsze, ale nie samochodziki tylko diabelski młyn <3

      Usuń
  7. Kiedyś chciałam przeczytać, ale skoro nic w niej nie ma fascynująącego to chyba sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może film? :D Bo to naprawdę dobra historia! Tylko wykonanie mi się średnio podobało.

      Usuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.