sobota, 24 sierpnia 2013

„Dom jedwabny” Anthony Horowitz


Nie znałam wcześniej przygód Holmesa w wersji książkowej. Jakoś nigdy zbytnio mnie nie interesowały jego przygody. Fakt znałam kilka i gdzieś obiło mi się o uszy ich rozwiązanie, ale najzwyczajniej w świecie Sherlocka kojarzyłam tylko z ironicznego uśmiechu Roberta Downey Jr. i tego tonu głosu, kiedy mówił „Watsonie!”, podczas gdy Jude Law przewracał oczami. Naturalnie było jeszcze mnóstwo innych filmów, czy seriali opartych na przygodach detektywa. Powstało również mnóstwo książek, których autorzy wzorowali się na historiach stworzonych przez Doyle'a.Jednym z nich jest Anthony Horowitz, twórca Nowego Sherlocka Holmesa.


„Dom jedwabny” to książka, po którą sama bym nie sięgnęła. Udało mi się ją wygrać w konkursie u Agaty i tak zaczęła się moja przygoda z sympatycznym detektywem.

Od pierwszego zadania wiedziałam, że przepadłam. W stylu doktora Watsona jest coś co mnie strasznie zaciekawiło. Nie wiem jak on to zrobił, ale czułam się jak mieszkaniec dawnej Anglii, pijący kawę i czytający poranną gazetę, a w niej wszystko o Sherlocku. Dawno żadnemu autorowi nie udało się mnie zaciekawić praktycznie od pierwszej strony.

„Gdy wyeliminujesz to, co niemożliwe, wtedy to, co pozostanie, choćby było najbardziej nieprawdopodobne, musi być prawdą.”

Muszę jednak powiedzieć, że z czasem mój entuzjazm troszeczkę osłabł. Do fabuły, czy opowieści zaczęła wkradać się szara rzeczywistość i momentami miałam wrażenie, że za chwilę zasnę. W jednym miejscu nie było wcale opisów, by za chwilę zarzucić mnie taką ilością, że musiałam przerwać czytanie, bo mnie to nużyło.

Nie mam porównania do oryginału, bo jak wspominałam wcześniej nigdy mnie to nie kręciło. „Dom jedwabny” był ciekawy i całkiem dobrze się czytało, ale sama końcówka bardzo mnie rozczarowała. Nie wiem czy w każdej opowieści o Holmesie jest tak dziwny finał. Liczyłam na jakiś wielki skandal, wielkie bum, a dostałam raczej resztkami tej bomby, chociaż miałam wrażenie, że jestem w epicentrum.

„Zawsze uważałem, że żadna interpretacja ciągu zdarzeń nie jest możliwa, póki nie wykluczą jej wszystkie zgromadzone dowody, a nawet i wtedy nie należy zbyt szybko wyciągać ostatecznych wniosków."


Właściwie to nie wiem dla kogo jest książka Horwitz'a. Nie mogę powiedzieć, że dla fanów detektywa, bo ja nim nie jestem, a przeczytałam powieść od deski do deski i uważam, że nie zmarnowałam swojego czasu, może nie padłam na kolana i nie krzyczałam „więcej..więcej”, ale najzwyczajniej w świecie odpoczęłam przy lekturze „Domu jedwabnego”, a to w książkach cenię najbardziej.

  „Dom jedwabny” Anthony Horowitz wyd. Rebis 2011 str. 304

21 komentarzy:

  1. Ja jakoś nie jestem przekonana do tych "nowszych Sherlocków". Najlepszy i tak będzie znany klasyk:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam jeszcze okazji czytać oryginału więc nie mam porównania :(

      Usuń
  2. Bardzo bym chciała poznać jedną z histori Sherlocka :) Tylko nie wiem czy akurat tą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta jest całkiem przyjemna, chociaż końcówka mocno mnie rozczarowała.. :(

      Usuń
  3. W sumie, nigdy nic nie czytałam o tym detektywie, więc może być ciekawie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to też było pierwsze spotkanie z Holmesem i wydaję mi się, że całkiem udane. :D

      Usuń
  4. Ja znam Sherlocka tylko z jednego opowiadania... i z filmów!

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj, dodałem bloga do obserwowanych, zapraszam do mnie na imperium książek :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Och Sherlock ;)
    I mój drogi Robert Downey Jr :3
    Te "prawdziwe " historie zawsze były napisane w nietuzinkowy sposób ;)
    Zbliża się wrzesień i długie jesienne wieczory więc muszę się zaopatrzyć w jakieś książki o Sherlocku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie znam jeszcze oryginałów, ale mam nadzieję, że je nadrobię :D
      Co nie, że Downey jest świetny? :D

      Usuń
  7. Och, Sherlock i Watson mnie zachęcili. Przyjrzę się jej. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba najbardziej lubię Watsona, za to, że jest po prostu przeuroczy :D

      Usuń
  8. U mnie pierwszeństwo w planach czytelniczych będzie miał oryginał :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ja najpierw zaatakowałam właśnie tą część.. może kiedyś uda mi się przeczytać oryginał :D

      Usuń
  9. Ja wyjątkowo nie lubię Sherlocka Holmesa. Pamiętam, że mój tato stale go oglądał i mnie też do tego zmuszał i tak go sobie obrzydziłam, że nie chce mieć z tą postacią nic wspólnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tato zmuszał do oglądania Gwiezdnych Wojen, ale ja jakoś je pokochałam :D :P

      Usuń
  10. Cieszę się, że książka Ci się spodobała :) Ale patrz, jedna książka a jakie różne wrażenia :D Ja byłam zakończeniem zachwycona, ale z kolei potrzebowałam przeczytać mniej więcej połowę książki, żeby wciągnąć się w fabułę i ostatecznie stwierdzić, że jest dobra i warto było :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ile ludzi tyle opinii :D
      mnie końcówka strasznie rozczarowała spodziewałam się czegoś bardziej hmm.. drastycznego? a dostałam no to co dostałam :D

      Usuń
  11. Ach nie wiem co myśleć. ja Sherlocka bardzo lubię więc myślę, że gdybym miała okazję to bym się skusiła na przeczytanie tej książki ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.