niedziela, 11 sierpnia 2013

„Przez burze ognia” Veronica Rossi




Coś ostatnio mi nie idzie czytanie. Naprawdę. Strasznie długo zabieram się za daną książkę. Kalkuluję czy warto. Czy to właśnie ta chwila? Czy warto zaczynać coś, co wydaję mi się mało interesujące? Później za to kiedy zaczynam czytać, okazuje się, że znowu nie miałam racji i nie powinnam tyle zwlekać.

Książka Rossi to kolejna powieść, trafiająca w mój gust. Jest lekka, szybko się ją czyta, nie jest zbytnio oklepana, nie wymaga rozruchu zbyt wielu szarych komórek. Nic tylko brać i czytać.

„Dla tych, których kochamy, potrafimy być najokrutniejsi."

Początek może wydawać nieco dziwny, ale z czasem każdy czytelnik przepadnie w świecie, stworzonym przez Rossi. Aria i Perry sprawili, że brnęłam przez kolejne strony z zapartym tchem. Co prawda nie czułam wielkiego oczarowania, jak to zazwyczaj bywa, ale źle się nie bawiłam.Akcja lekko płynie. Jedne wątki zaczynają zbliżać się ku końcowi, by zrobić miejsce nowym i to sprawia, że czytając tą powieść się nie nudziłam. Plusem jest również podział książki na rozdziały, w których zmienia się narracja. Raz świat widzimy oczami Arii, a raz Perry'ego.

„Przez burzę ognia” jest może odrobinę schematyczna, może przypomina niektóre książki(chociaż nie potrafię wymienić ich tytułów, a co coś znaczy), bohaterowie nie są skomplikowani, a ich historia jest niby pełna dramaturgii, ale prawda jest taka, że wszystko musi się dobrze skończyć. Wiem, że to przytłaczające, ale trzeba się przyzwyczaić do tego, że współcześni autorzy, książek dla młodzieży nie kończą ich źle, Rossi to nie Martin, że zabije wszystkich głównych bohaterów, żeby czytelnik kochał jego, a nie jego wykreowane postacie, Rossi to kolejna autorka, która stwarza tasiemiec, kolejną serię o miłości, o antyutopii, o świecie, który człowiek zatracił i o ludziach, którzy chcą być lepsi.

„- A ile według ciebie mam lat? - Nie znam się na skamielinach, ale dałabym ci pięćdziesiąt, może sześćdziesiąt tysięcy. - Mam osiemnaście lat.”

Może się wam wydawać, że neguję całą tą powieść, ale tak nie jest. Była ona dla mnie po prostu miła. Nie wiem, czy będę o niej pamiętać za rok, czy za dwa. Wiem, że sięgnę po drugą część, bo wszystko było poprawne i mi się podobało. Wiele rzeczy jest naprawdę nowych i godnych uwagi, ale prawda jest taka, że „Przez burzę ognia” jak dla mnie niczym szczególnym się nie wyróżnia i nie powaliła mnie na kolana. Po prostu mnie zaciekawiła na tyle, że dotrwałam do końca i chcę więcej, ale jeśli nie dostanę w swoje łapki kolejnej części nie będę płakać.

„- Ale gdzie tu równowaga. Perry prawie nic nie mówi, ale i tak wie, co czują inni. To nie fair. - Właśnie dlatego tyle milczy. Nie ufa słowom. Wiele razy mówił mi, jak często ludzie kłamią. Po co słuchać nieszczerych słów, kiedy wystarczy mu jeden oddech, by dotrzeć do prawdy? - Bo ludzie to więcej niż emocje. Mają myśli i powody, by dostępować tak, jak postępują"


Książka jest dla każdego, kto lubi te klimaty. No wiecie, antyutopię, cukierkową idealną miłość, bohaterów z pozoru z historią, ale przecież uczucie wszystko zmienia, powieść, której akcja i tajemnica będzie się ciągnąć przez co najmniej dwa kolejne tomy, aż do znudzenia.


Książka: „Przez burze ognia” Veronica Rossi wyd.Otwarte 2013 str.362
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Dominika wyjechała na wymarzone wakacje. Wróci prawdopodobnie za tydzień. Recenzja ukazała się automatycznie, bo ja pewnie teraz siedzę w pociągu, albo ciągnę walizkę do taksówki. Nieważne. Średnio jestem zadowolona z tego co napisałam o „Przez burzę ognia”, bo to fajna książka, ale jakoś nie potrafię wyciągnąć z niej nic lepszego. Chyba muszę zmienić gatunek, jaki czytam. Mam nadzieję, że przez te kilka dni odpocznę i przybędę z nową energią. Tymczasem do napisania!


16 komentarzy:

  1. A moim zdaniem Martin właśnie wyróżnia się na tle innych autorów. On nie boi się wprowadzić nowych lub uśmiercić starych głównych bohaterów. To mi się podoba. Mdłych, romantycznych i przesłodzonych historyjek jest wiele. Sztuką jest wymyślenie czegoś oryginalnego i podbicie tym serc czytelników na całym świecie. Ja "Przez burzy ognia" mówię nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przecież właśnie to napisałam, że Rossi to nie Martin, który zabije głównych bohaterów.. :D
      Też go za to uwielbiam! I strasznie mi się to podoba, bo nigdy nie wiadomo czego można się po nim spodziewać :;p

      Usuń
  2. Mi się tam Twoja recenzja podoba. Też właśnie myślę, że Rossi stworzyła kolejny tasiemiec. Książkę zaczęłam ale właśnie wydała mi się dziwna i dałam sobie z nią spokój.

    Miłego wypoczynku :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem jeszcze czy na książkę się zdecyduje, ale bardzo mi się Twoja recenzja podoba.

    pozdrawiam:0

    OdpowiedzUsuń
  4. Skoro ta ksiązka jest taka schematyczna, przypominająca inne dzieła, a całość kończy sie happy end'em, to dla mnie czytanie "Przez burze ognie" byłoby stratą czasu i wielką udręką. Nie mam zamiaru czytać tej ksiażki.

    OdpowiedzUsuń
  5. No nie wiem... Nie jestem pewna czy to na pewno moje klimaty. Udanej podróży. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka jest również w moim guście. Historia mnie porwała i niesamowicie zauroczyła <3
    Gosiarella życzy Dominice niesamowitych i "przygodowych" wakacji! Niech sobie dziewczyna odpocznie i nie zmienia drastycznie gatunku ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi się podobała, aczkolwiek już za bardzo nie pamiętam o czym była, a czytałam ją krótko po premierze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka stoi na półce i czeka na swoją kolej. Ale niedługo się za nią zabieram i już nie mogę się doczekać.

    OdpowiedzUsuń
  9. W sumie chętnie przeczytam. Ciągnie mnie czasami do takich cukierkowych historyjek :) wypoczywaj i wracaj szybko z naładowanymi akumulatorami! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Cały czas czeka na półce ta książka i zawsze brakuje mi na nią czasu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Chętnie bym ją przeczytała, jeśli będę miała okazję, jednak nie będę się za nią jakoś specjalnie oglądać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zostałaś przeze mnie nominowana do Versatile Blog - szczegóły u mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam niedawno tę książkę i bardzo przypadła mi do gustu. W tym gatunku nie zważam na cukierkową miłość, bo to bardzo schematyczne, cały czas się powtarza. Zdawać by się mogło, że ten gatunek już tak ma. ;) Tu było sporo akcji i pomysł wydał mi się oryginalny ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Widziałam zwiastun tej książki i szalenie mi się spodobał, dlatego, jak tylko trafi się okazja, to zapewne ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Najpierw chciałam to przeczytać, potem się rozmyśliłam i sama już nie wiem, co robić :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.