czwartek, 1 sierpnia 2013

"Sekret Juli" Tahereh Mafi


Są książki, których czytanie wprowadza mnie w dziwny nastrój. W coś między niedowierzaniem, a wielką radością. Serie zaś są najgorsze, bo nie mogę nigdy doczekać się kolejnej części, nie mogę zapanować nad pokusą sięgnięcia po opis dalszych losów bohaterów i tak w cudowny sposób nie śpię całą noc, żeby tylko przeczytać co będzie dalej....

Prawdę mówiąc „Dotyk Julii” zrobił na mnie średnie wrażenie. Już tak mam, że po przeczytaniu powieści piszę recenzję, ale kiedy ochłonę spoglądam na nią trzeźwym okiem i wiem, że właśnie wtedy czuję to co czuć powinnam.

 „-Nie możesz udawać, że jesteś nie do zdobycia, mała- Unosi brew- Nawet nie mogę cię dotknąć. W tych okolicznościach „nie do zdobycia” to zupełnie nowa kategoria. Wiesz, o co mi chodzi.
-Boże- poruszam bezgłośnie ustami, kręcąc głową- Jesteś szalony.
Pada na kolana.
-Szaleję z miłości do ciebie!
-KENJI! „

Nim sięgnęłam po „Sekret Julii” musiałam przypomnieć sobie poprzednią książkę, co jest dość dziwne, bo zazwyczaj dobrze wiem co było wcześniej. To dało mi do myślenia... zastanawiałam się gdzie jest problem.. we mnie czy w całej tej serii? Nie znalazłam odpowiedzi, bo przepadłam w drugiej części książki o przygodach Julii.


Muszę to powiedzieć. Muszę powiedzieć, że Punkt Omega momentami przypominał mi ośrodek szkoleniowy z X-mena! :D Nie wiem dlaczego? A może wiem... tam też znajdowali się ludzie z wielką mocą i czymś czego nie ma zwykły śmiertelnik.

 „Sekret Julii” początkowo nie przypadł mi do gustu. Ciągnął się jak flaki z olejem. Julia się nad sobą użalała... Adam chodził jakiś przybity i tylko Kenji strasznie mnie bawił i sprawiał, że brnęłam dalej. Jednak w pewnym momencie coś się zmieniło... nagle nie potrafiłam oderwać się od książki i z zapartym tchem śledziłam losy bohaterów.

Nie będę ukrywać, że wszystko to za sprawą Warnera. Skubany. Ciągnie mnie w książce do niego, prawie jak w „Pamiętnikach wampirów” do Damona. Zły i dobry brat. Coś w tym guście.
Już w recenzji pierwszej części byłam za tym dziewiętnastolatkiem, ale tutaj, tutaj to ja jestem tylko za nim...(okey.. może jeszcze troszkę za Kenji). Autorka maksymalnie skupiła się na Warnerze. Na tym jaki jest.. na tym co czuje i na tym jak działa na Julię. Odniosłam wrażenie, że „Sekret Julii” powinien nazywać się raczej „Nowy Warner” :D Mogłabym się godzinami rozwodzić nad tym chłopakiem, nad tym jak bardzo przypadł mi do gustu i nad tym jak bardzo było mi go szkoda.

„-Jestem bez serca-mówi. Jego słowa są zimne, puste, skierowane gdzieś do wewnątrz- Jestem sukinsynem, bezlitosną kanalią bez serca. Nie dbam o uczucia innych. Nie obchodzą mnie ich lęki, ich przyszłość. Nie obchodzi mnie, czego chcą, czy mają rodziny czy nie, i nie żałuję, nigdy nie żałowałem niczego, co zrobiłem.[...]
-Przecież mnie przepraszałeś- mówię- Wczoraj mnie przepraszałeś...
-Ty to co innego-przerywa mi- Ty się nie liczysz. „

Całość wypada dość ciekawie. Co prawda ja się jakoś nie szczególnie skupiałam na świecie stworzonym przez Mafi. Walka.. wojna... dobro, zło-to wszystko mi gdzieś umknęło, bo moje myśli ciągle krążyły wokół psychiki bohaterów. To według mnie było ciekawsze niż całe to tło. Chociaż nie mówię, że nowy świat...świat Tahereh Mafi jest zły, o nie!

„Sekret Julii” polecam każdemu, bez wyjątku. Za to, że autorka sprawia, że spojrzenie na świat i na ludzi już nigdy nie będzie takie samo. Miłość zmienia człowieka, miłość sprawia, że nawet największy drań zmienia się w człowieka, a ten kto traci ukochaną będzie walczył do końca i znajdzie sposób by z nią być.

„Otula moją twarz, tak jakby była z puchu. Stoi tak i patrzy, jakby nie mogł uwierzyć, że złapał ptaka, który zawsze tak rozpaczliwie chciał odlecieć. Delikatnie drżą mu dłonie, ledwie wyczuwam to na skórze. Nie ma już chłopaka z pistoletem i szkieletami w szafie. Te ręce nigdy nie trzymały broni. Te ręce nigdy nie zadawały śmierci. Te ręce są doskonałe, dobre i czułe.[...]
-Proszę
Mówi:
-Proszę, nie strzelaj do mnie za to.
I całuje mnie.” 

Miałam dodać ten post za kilka dni, ale nie spałam całą noc, bo tak mnie wciągał więc chcę poznać wasze zdanie! 


Książka: "Sekret Juli" Tahereh Mafi wyd.Otwarte 2013 str.440 

Nawiasem mówiąc jest książka Destroy Me. Nie wie może ktoś gdzie mogę znaleźć chociaż by ebooka po polsku? Bo z moim angielskim nie idzie mi jej czytanie :( 

24 komentarze:

  1. Bardzo dobra kontynuacja :) Czekam na kolejną część z niecierpliwością ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba też, bo się skończyło tak, że żal by było nie poznać kontynuacji..

      Usuń
  2. Jeszcze nie miałam okazji przeczytać pierwszej części, ale mam nadzieję, że wkrótce to nadrobię ; D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam ani pierwszej częsci, ani tej, ale ma na nie ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jeszcze męczę "Dotyk Julii". Tak, niestety męczę. Ale może pod koniec coś się rozkręci i książka ogólnie wypadnie lepiej? W każdym razie narobiłaś mi ochoty na drugi tom :) Warnera już zdążyłam polubić, chociaż nie prezentuje się zbyt dobrze na początku pierwszego tomu. Ale jego nowe oblicze? Zdecydowanie muszę je poznać :D No, i pierwszy cytat... Tak, zdecydowanie dam jej szansę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też trochę męczyłam "Dotyk Julii" i sam początek "Sekretu Julii" też, ale było warto. A pierwszy cytat to słowa Kenjiego, który pojawia się już w pierwszej części i zaraz koło Warnera to chyba moja ulubiona postać :D

      Usuń
  5. Głośno jest o tej serii, a ja wciąż nie mam na nią czasu :(
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz jak to czasami z tymi głośnymi seriami.. niewarte są naszej uwagi.. Ale tutaj jest inaczej. A co do czasu ... wiem coś o tym.. dobrze, że mam wakacje :D

      Usuń
  6. czytałam pierwszą część, tą też w najbliższym czasie przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że przeczytasz, bo serie mają to do siebie, że trzeba przeczytać kolejną część ;/ :D

      Usuń
  7. Pierwsza część w prawdzie nie powaliła mnie na kolana, jednak po "Sekret Julii" i tak zamierzam sięgnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo rozśmieszył mnie fragment Twojej recenzji, a mianowicie, że „Sekret Julii” powinien mieć tytuł „Nowy Warner”, zgadzam się z Tobą :D Książkę uważam za cudowną, nie mogę doczekać się kontynuacji :)

    Pozdrawiam.
    Kinga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale taka prawda! Autorka bardziej skupiła się według mnie na Warnerze, a nie na Julii. Chociaż w sumie jej losy i jego strasznie się mieszały więc... :D

      Usuń
  9. Nie mogę się doczekać, aż ta książka wpadnie w moje ręce. Czytałam pierwszą cześć i byłam zachwycona. Wszyscy tak zachęcają, że strasznie mi się marzy ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie to świetna kontynuacja :D
      Nawet mogę się skusić na stwierdzenie, że "Sekret Julii" jest lepszy niż "Dotyk Julii" :D

      Usuń
  10. "X-mena" lubię, ale książek tego typu póki co nie czytam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie doskonale wiem, że takich książek nie czytasz i to w sumie mi nawet odpowiada, bo wchodzą na twój blog odnajduję książki zupełnie nie w moim stylu, ale takie, które bym przeczytała. To poszerza moje horyzonty. :D

      Usuń
  11. muszę się rozejrzeć z pierwszą częścią, chociaż szczerze mówiąc nie mam pojęcia, kiedy znajdę dla niej czas :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.