niedziela, 15 września 2013

"Nad Niemnem" Eliza Orzeszkowa



Ciężko jest coś napisać o książce przez większość czytelników znienawidzonej. Osobiście ja sama nie byłam do niej przekonana. Czytam całkiem sporo i lubię to robić, ale kiedy przychodzi czas na lektury różnie już bywa. 

„Gdybyś był głupcem, nie dbałbyś o nic i do końca hulałbyś sobie wesoło, a ponieważ, choć późno, do rozumu przyszedłeś, zrozumiałeś, coś zmarnotrawił i stracił!"

"Nad Niemnem" nie było dla mnie drogą przez mękę. Nie męczyłam się zbytnio czytając okropnie długie opisy, odnalazłam w nich pociechę i zrozumiałam, że na tym opiera się ta powieść, na pięknie przyrody, ale nie tylko. Dzieło Orzeszkowej to swego rodzaju podróż do dawnej Polski, do świata zmienionego przez powstanie, do ludzi, którzy starają się żyć normalnie, równocześnie nie zapominając o przeszłości. 

Czytając historię Justyny i Janka przez chwilę czułam się jakbym miała przed nosem opowieść z książek Austen. Nie wyczuwałam mega wielkiej różnicy między tymi klasykami. Wiem, że nie niektórzy za chwilę posądzą mnie o przesadę, ale wydaję mi się, że fani stylu Gaskell, Austen czy sióstr Bronte nie powinni być bardzo zawiedzeni piórem Orzeszkowej. Powieści tych kobiet są dla mnie bardzo porównywalne. 

„Bo prawdą jest, że ideały młodości grubym piaskiem wielu następnych wypadków przysypane przemieniają się w szczypawki, które przy lada poruszeniu kąsają w serce.”

"Nad Niemnem" to powieść społeczna. Opowiada o życiu ludzi, o ich uczuciach i rozterkach u początku nowej epoki. To często rozmowa między Romantyzmem, a Pozytywizmem. Widoczny jest konflikt pokoleniowy, ale również swego rodzaju krok ku lepszemu, krok ku zmianie myślenie Polaków. 

Mam wrażenie, że sama książka nie jest zła. My młodzi boimy się raczej jej legendy. Opowieści o niej.. o tym jaka to jest nudna i długa i bezsensowna. Nikt mi nie powiedział, że dowiem się czegoś o dawnych czasach, że polubię bohaterów.. nikt. (no może tylko polonistka, ale kto by jej tam wierzył).

Śmiało mogę powiedzieć, że "Nad Niemnem" to dobra książka, ale takie powieści trzeba lubić po prostu. 

Książka: "Nad Niemnem" Eliza Orzeszkowa  wyd. Greg str.367

22 komentarze:

  1. Podziwiam ! Ja w liceum przebrnęłam przez pierwszą część i powiedziałam dość zbyt długim opisom przyrody. 20 stron paplania o drzewach i polach a 2 strony akcji to nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli mam być szczera to czasami troszeczkę "przeskakiwałam" przez te opisy, ale nie omijałam ich całkowicie, bo dla mnie to właśnie one tworzyły klimat książki :D

      Usuń
  2. Jestem ciekawa jak odbiorę tę książkę.
    Na razie nie będę jej czytać, poczekam aż będzie moją lekturą. :)
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też zaczęłam ją czytać, bo była moją lekturą, tak sama z siebie to chyba bym nie zaczęła ;p

      Usuń
  3. Są gorsze lektury ;) "Nad Niemnem" potrafi jeszcze człowieka zająć i przykuć uwagę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja właśnie nie lubię pozytywistycznych powieści. Ale doceniam fragmenty mówiące o powstaniu. Dobra książka, ale dla koneserów. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Echem? Jestem koneserem? :D
      A tak serio.. to dla mnie to była całkiem przyjemna lektura :D

      Usuń
  5. To w takim razie ja jestem dziwna, bo tą lekturę uwielbiam. I z chęcią zaczytywałam się w opisach, choć w innych książkach czasem mnie irytują :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nie jesteś dziwna! Ja też ją polubiłam :D

      Usuń
  6. Zawsze mnie denerwowało to biadolenie, jakie te lektury straszne. Niektóre z lektur należą do moich ulubionych książek:) A na tą jeszcze trochę poczekam, ale kiedyś będzie na nią czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są lektury przez które nie przebrnęłam, ale są i takie które lubię i miło wspominam :D

      Usuń
  7. Jeszcze przede mną, więc czy ten styl przypadnie mi do gustu się jeszcze okaże :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnie z tym może być. Moje koleżanki, uznały, że to najgorsza książka na świecie.. więc?

      Usuń
  8. Tej lektury nie czytałam i tego nie nadrobię:)

    OdpowiedzUsuń
  9. sztandarowa lektura szkolna, ale jakimś cudem moja polonistka nie kazała nam jej czytać ;) opisów przyrody mam dość po Sienkiewiczu, więc tu też pewnie bym zębami zgrzytała.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem ciekawa czy mnie by ta ksiazka się spodbała. Jestem gotowa zaryzykować :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam fragmenty, ale podobała mi się:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię książki, ale lektur raczej nie, chociaż jestem na rozszerzonym polskim. Po prostu lubię powieści, które mają w sobie to coś, które są przepełnione akcją. W lekturach często tego brakuje...

    OdpowiedzUsuń
  13. Zgadzam się, takie lektury trzeba lubić. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Coś w tym jest, że boimy się legendy, jaka wokół tej książki urosła. Przyznaję bez bicia, że też dałam się na nią złapać - przeczytałam 40 stron, a potem stwierdziłam, że nie dam rady i przerzuciłam się na streszczenie... ale kiedyś do niej wrócę :))

    OdpowiedzUsuń
  15. No to jestem zachęcona - "Nad Niemnem" stoi na półce od kilku lat i się kurzy.
    Dla mnie podobną książką (taką, wokół której narosła jakaś złowroga legenda) są "Chłopi". Nasłuchałam sie tyle o tym, jaka to okromna książka, a kiedy zaczęłam czytać, nie mogłam się oderwać :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.