piątek, 25 października 2013

I nagle wszystko się kończy” Krzysztof Bielecki


Zadziwiające, że są na świecie książki, które mogą sprawić, że cała moja wiedza o powieściopisarstwie, przepada po przeczytaniu pierwszych słów.

Bardzo trudno mi zakwalifikować i umieścić„I nagle wszystko się kończy” Krzysztofa Bieleckiego w jakimś zbiorze, w jakiś ramach. Wydaję mi się to odrobinę niebezpieczne, bo cała książka wykracza poza, właśnie.. poza co?

Sam autor na wstępie informuję czytelnika, że ta książka to powiem świeżości, a może raczej jazda bez trzymanki. Przyznam się szczerze, że byłam tak zaintrygowana tymi słowami, że musiałam dowiedzieć się, co tak naprawdę mnie czeka. I tutaj zaczynają się schody.

„I nagle wszystko się kończy” to zbiór opowiadań, ale nie jakiś byle jakich, o nie! W swoje łapki dostałam opowieści tak różne i tak odrealnione od rzeczywistości, że zaczynałam się bać o swoje zdrowie psychiczne. Naprawdę.. czytałam kolejne rozdziały z rozdziawianą buzią i zastanawiałam się co ze mną nie tak, że chcę brnąć w to dalej?

Odpowiedź znalazłam, gdy dotarłam do ostatnich słów i skończyłam moją lekturę. Zdałam sobie sprawę, że te opowieści mają głębszy sens. Ukazują ludzi i ich życie z innej perspektywy. W ten totalnie odrealniony sposób pokazują złożoną naturę ludzką.

Wydaję mi się, że najlepszym tego przykładem będzie opowiadanie pt. „Astronauta”. W zadziewający sposób przedstawiony jest w nim mechanizm ludzkich serc. Każdy z nas interesują się nową przybyłą osobą.. stara się z nią zapoznać, sprawić, że nas polubi.. z czasem jednak ta osoba nas wykorzystuje. Sami nie zauważamy jak zmienia nasz świat, światopogląd. W pewnym momencie sprawia, że zrobimy wszystko o co poprosi, bo jest nowa i ma w sobie ten magiczny magnetyzm....Najgorsze jest jednak to, że doprowadza nas to do zguby.

Zdaję sobie sprawę, że czytając moje streszczenie opowieści pomyśleliście, że nie mam w niej nic niezwykłego. Zapewniam was jednak, że sposób w jaki została napisana jest naprawdę dziwny. Musiałam się sporo namęczyć, żeby wyciągnąć z niej cały sens.
Opowiadania Bieleckiego mają to do siebie, że są strasznie dziwne, ale równocześnie strasznie ciekawe. Czytając je zastanawiałam się, czy gdyby podać mi ich sens na tacy były by tak interesujące?

Chociaż może właściwie w tych historiach nie ma w nich drugiego dna.. może ja sobie to wszystko wymyśliłam, żeby usprawiedliwić to, że przeczytałam tą książkę? Może tak naprawdę powinnam się martwić o zdrowie psychiczne autora i swoje?


Książka: „I nagle wszystko się kończy” Krzysztof Bielecki. str. 300 .Książka wydana własnym nakładem poprzez działalność w ramach Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości. Warszawa 2013.  

16 komentarzy:

  1. Intryguje mnie ta pozycja. Bardzo lubię opowiadania i żałuję, że nie skorzystałam z możliwości przeczytania tego zbioru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyta się ją naprawdę dziwnie, ale ma w sobie to coś :D

      Usuń
  2. Wczoraj też pisałam recenzję tej książki i miałam nie lada problem, jak ją właściwie ocenić. :p Mi podobała się średnio, ale fakt, ma w sobie mnóstwo... dziwactwa? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówiąc w prost troszkę miesza człowiekowi w głowie :D

      Usuń
  3. Ta cała dziwność książki jak napisałaś jest naprawdę zachęcająca, no i jeszcze okładka przyciąga

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam autora. Czytałam "Rekonstrukcję". Póki co nie mam w planach innych jego książek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaję mi się, że styl autora jest specyficzny więc rozumiem, dlaczego nie masz w planach innych książek :D

      Usuń
  5. Odległe od rzeczywistości? Czy dobrze przeczytałam? Uwielbiam wszystko co jest niecodziennie, wszystko to co się wyróżnia. Chętnie sięgne.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja pokręcona psychika sprawia, że to co dziwne, zwykle wydaje mi się niesamowicie interesujące i ciekawe, dlatego ten tytuł zdecydowanie zapadnie mi w pamięć. I do tego ta okładka... Nie powiem, oryginalnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja również nie przepadam za czytaniem opowiadań, więc po tę książkę na pewno nie sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.