piątek, 29 listopada 2013

"Łza" Lauren Kate



Niektóre książki mają to do siebie, że poruszają dziwną część mojej duszy. Sprawiają, że na chwilę zapominam o realnym świecie i zatracam się w świecie stworzonym przez autora. 

"Łza" to kolejna książka Lauren Kate, autorki dobrze znanej serii "Upadli", która bardzo różni się od czytanej niedawno przeze mnie powieści.

"Ale rzeczy, które kiedyś był śmieszne, stały się mroczne, a rzeczy, które były smutne, teraz wydawały się absurdalne[...]"

 Ciężko jest opisać bohaterkę, która straciła najbliższą sobie osobę. Ciężko jest pisać o uczuciach, jakie towarzyszą śmierci. Wydaję mi się, że każdy z nas podchodzi do tego indywidualnie. Diana-matka Eureki zginęła na moście, który został zmieciony z powierzchni ziemi za sprawą dziwnej fali. Od tej chwili życie młodej dziewczyny nigdy nie będzie takie samo. 

Przyzwyczaiłam się do kreowanego przez autorką stylu narracji. W książce otrzymujemy opowieść teoretycznie z jednej perspektywy, chociaż sam prolog przedstawia nam młodego chłopaka, który jak się później okażę... zakocha się w Eurece... wybaczcie, że spojleruje, ale czy ktoś spodziewał się innego wątku? Według mnie wprowadzenie dwóch narratorów to genialny zabieg! Sprawia, że powieść od razu zyskuje na wartości. 

"Nigdy, przenigdy nie płacz."

Nie chcę opowiadać wam o zakończeniu, bo dla mnie było ono wielkim, wręcz przeogromnym zaskoczenie. Już dawno nie spotkałam się z czymś co tak mnie zaskoczyło, chociaż muszę przyznać, że "Łza" specjalnie się nie wyróżnia na tle innych książek dla młodzieży. Fakt ma w sobie coś innego, opowiada inną historię i prowadzi do innego, lepszego świata, ale w rezultacie oparta jest na podobnym schemacie. 

Myślę, że jest to odpowiednia książka dla młodych dziewczyn (chociaż właściwie dla starszych również), które pragną na chwilę zapomnieć o otaczających ją świecie i najzwyczajniej w świecie odpocząć! 


Książka: "Łza" Lauren Kate wyd. Galeria Książki 2013 str. 409

***

Internet dawno wrócił, ale nadeszły próbne matury. Nadszedł również czas, w którym wątpię w sens prowadzenia bloga... z wielu powodów. Postaram się uporać z życiem w realu, by powrócić do was.. do czytania waszych blogów i do tworzenia nowych postów. Może również do czytania książek.. ale do tego potrzebny jest czas wolny... 

środa, 13 listopada 2013

„Delikatność” David Foenkinos


Delikatność to takie dziwne słowo. Chciałabym prymitywnie powiedzieć..takie delikatne..ale delikatny może być wiosenny podmuch wiatru, delikatne promienie letniego słońca, delikatne muśnięcie dłonią, delikatny pocałunek... delikatność w wyrażaniu uczuć i emocji.

Nathalie straciła poczucie delikatności. Jej świat zamienił się w szarą masę po śmierci męża. Każdy oddech przepełniony był cierpieniem i umęczeniem. Nowe dni nadchodziły, a ona trwała jakby w zapomnieniu. Do dnia w którym pocałowała Marcusa.

„Delikatność” Davida Foenkinosa to opowieść o odnajdywaniu siebie, to opowieść o nauce kochania i bycia ze sobą. To historia dwojga ludzi zagubionych gdzieś między pomieszczeniami biura, których pewnego dnia połączy coś niesamowitego.

"Łzy popłynęły po jej skroniach. Pocałował jej łzy. 
I z tych pocałunków zrodziły się inne łzy, tym razem jego własne." 

Książkę czytało mi się bardzo dziwnie. Nie spotkałam się jeszcze nigdy z taką formą. Każdy rozdział właściwej fabuły poprzedza mały rozdzialik, który ma za zadanie spowolnienie akcji..
W jednym momencie czytałam o tym, że Nathalie słuchała swojej ulubionej piosenki, a już za chwilę miałam pierwsze wersy utworu. To było bardzo dziwne doświadczenie. Czytanie o czymś co mnie właściwie nie interesowało i odrywało „od tego co ważne” było na początku irytującym doświadczeniem, ale im brnęłam dalej tym bardziej mi się to podobało. Mogłam dzięki temu smakować chwilę!

"...Chciał wyruszyć w nieznane. Nic nigdy nie jest do końca tragiczne. Wiedział, że między wyspą cierpienia wyspą zapomnienia i jeszcze bardziej odległą wysepką nadziei nieustannie kursują statki" 

Muszę się zgodzić z tym, że „Foeniknos pisze tak, jakby szeptał do kobiecego ucha. Delikatnie i z miłością”. Ta cieniutka książeczka zabrała mnie w głąb mojego serca, w miejsca, o których nie miałam wcześniej pojęcia. Odkryła we mnie wszystko to co najpiękniejsze.. wszystko to co wiem o miłości.. chociaż przyznaję się bez bicia, że zdałam sobie sprawę, że „Delikatność” tak na mnie zadziałała jak zaczęłam pisać tą recenzję...


Chciałabym powiedzieć wam tylko, że powieść ta była bardzo delikatna* i bardzo kobieca.... Polecam ją wszystkim romantyczką, ale ostrzegam nie jest to taka proste romansidło.. ba! To w ogóle nie jest romansidło to książka o miłości.. trudnej miłości... o miłości, która przychodzi do nas w najmniej oczekiwanym momencie i przynosi wiele radości.


*wybaczcie nadużywania słowa delikatność, ale inaczej „Delikatności” nie da się określić..!  

„Delikatność” David Foenkinos wyd. Znak 2012 str. 204


Ps. Mam małe problemy z internetem. Ten post udało się cichaczem przeszmuglować. Wszystko powinno się naprawić i działać około 26 listopada, a więc cierpliwości.. powrócę! 

niedziela, 10 listopada 2013

"Ja, diablica"Katarzyna Berenika Miszczuk




Jak sobie wyobrażacie własną śmierć? Myślicie czasami jak umrzecie? Zastanawiacie się jak wygląda życie po za grobowe? A może w nie nie wierzycie? Może nie istnieje dla was coś takiego jak "piekło" i "niebo"? 


„...diabły przestały już wydawać mi się szaleńcami posiadającymi boską moc. Teraz wydawały mi się wygłodniałymi seksualnie szaleńcami posiadającymi boską moc...”

Po wielkim bumie na książki o upadłych aniołach... na Ziemi.. przyszedł czas na upadłych aniołów w Piekle.. Szerszej publiczności znanych bardziej jako diabły. Już proszę przestać się głupkowato uśmiechać i myśleć, że to kolejna ckliwa historia dla sfrustrowanych nastolatek.. to naprawdę poziom wyżej.. strzelałabym, że bardziej dla studentek, albo matek... nie ważne.. wiecie o co mi chodzi, prawda? 


„- Gabriel, dlaczego akurat Gabriel? - Azazel mamrotał do siebie pod nosem. - Taki pozer! Kto chce zwiastować Zachariaszowi? Ja! Ja! Słyszałem, jak się wyrywał. A potem jeszcze się dopchał do zwiastowania Maryi. Durny karierowicz!”

Przyznaję się bez bicia, że gdybym kiedyś nie trafiła na recenzję całej Trylogii u Gosiarelli to pewnie bym się nie dała skusić na tą książkę. Wydawała mi się taka dziwnie nijaka.. i jakoś mało mnie "pociągała", ale że Dominika jest grzeczną dziewczynką i czyta to co inni chwalą(czasami niepotrzebnie) jak tylko zauważyła pierwszy tom w bibliotece dała mu szansę.. 

"Beleth był niesamowicie przystojny. Nie mogłam oderwać wzroku od jego klatki piersiowej. Zmierzwione włosy, tym razem nieułożone w misternego irokeza, opadały mu na czoło. - Skup się na tym, co mówię, a nie na tym, jak wyglądam - zagrzmiał, ale już spokojniej. W jego oczach zobaczyłam błysk rozbawienia. - Znowu podsłuchujesz moje myśli - mruknęłam zła, że mnie przejrzał. - Jak jesteś pijana, to w ogóle ich nie pilnujesz - stwierdził już spokojny i usiadł na brzegu łóżka, oddając mi poduszkę.”

I zauważam,że trafiłam idealnie! Miszczuk ma jakiś świetny styl, który mnie totalnie rozłożył na łopatki. Pochmurny listopad to miesiąc w którym najchętniej cały czas bym spała..Żeby żyć potrzebuję dużej dawki dobrego humoru, inaczej więdnę. "Ja, diablica" to powieść przepełniona śmiechem! 

Wiktoria, zwyczajna polska dziewczyna... umarła. Co do tego nie ma wątpliwości... Trafiła jednak do Piekła, gdzie teraz wszystko nabierze nowego sensu. Stała się diablicą z nieograniczoną mocą.. i niewielką willą w Los Diablos. U jej boku pojawi się niesamowity Beleth( kolejny "facet" na moją listę kocham Cię!), przesympatyczna Kleopatra i wielki, niosący zniszczenie Azazel(kolejny "facet na listę xD).

„- Czyli co dokładnie zrobimy? - zapytałam. Azazel podrapał się w zamyśleniu po brodzie. - Ja bym spróbował nabić ich na pale, przebić im serca, obciąć zakute łby, potem poszatkować, ciała spalić, a to, co pozostanie, ułożyć naprzeciwko rezydencji Lucyfera, tuż pod oknami jego sypialni, żeby zaraz po przebudzeniu zobaczył ich parszywe mordy ociekające posoką. Ale to tylko taka luźna propozycja... Nie można było o nim powiedzieć, że cierpiał na brak inwencji twórczej...”

Muszę przyznać, że powieść ta nie jest wybitnie ambitna. Nie jest porywająca, ale jest niesamowicie przyjemna.Porusza wiele wątków.. momentami faktycznie bywa banalna.. ale czytając ją śmiałam się do rozpuku...gorsząc przy tym panie w autobusie. 

Idealna książka na listopadowe wieczory. Idealna dla każdego.. można powiedzieć. Polecam gorąco.. a ja tymczasem lecę czytać kolejną część. 


„- Nigdy do niczego cię nie namawiałem - kontynuował i jeszcze raz powtórzył: - Mówiłem tylko, co ja bym zrobił. Równie dobrze mogłem powiedzieć ci, że... że... - zamyślił się - że na twoim miejscu przespałbym się z Belethem! Beleth dosłownie storpedował go wzrokiem. - Czego robić nie zamierzam, bo nie jest w moim typie - dopowiedział szybko Azazel. - No ja myślę, że nie zamierzasz... - warknął Beleth z odrazą. - Jak dla mnie, masz za małe cycki - oświadczył mu prosto z mostu Azazel..."

Znacie twórczość autorki? Znacie tą książkę i całą serię? 

Książka: "Ja, diablica"Katarzyna Berenika Miszczuk wyd. W.A.B 2010 str 414


PS. Serdecznie zapraszam na wywiad ze mną :D U Kulturka-maialis

piątek, 8 listopada 2013

Seriale...

Cóż.. jestem nieodpowiedzialna! Totalnie nie odpowiedzialna.. Nie uczę się... nie czytam książek. Nie chce mi się robić nic pożytecznego... no może prócz oglądania serialu... Hmm..zastanawiam się, że skoro zdaję maturę z historii i oglądam serial o Marii Stuart to chyba się czegoś uczę prawda?! Ach...zawsze znajdę jakieś usprawiedliwienie..!

Reign 


Cudowny! Odkryłam go wczoraj dzięki koleżance i obejrzałam naraz wszystkie trzy odcinki! Wciąga.. niesamowicie. Jak dla mnie wizualnie genialny. Dzisiaj skonfrontowałam wstępne informacje o Marii Stuart i muszę powiedzieć, że dość wierne w chwili obecnej odzwierciedlane są jej losy. Muszę.. muszę dodać o pięknym, cudownym... ogólnie chyba się w nim zakochałam..w Tobbym Ragbo  aktorze, który gra Franciszka! Do tego niesamowita rola Spranga(król Henry II) i Follows (królowa Katarzyna). Odorbinkę dziwne wydawało mi się wprowadzenie w tle muzyki współczesnej.. dziwnie się ogląda walkę, gdy towarzyszy jej utwór Pompei... ech :D Ale polecam gorąco! 

Dracula



Kolejnym moim małym odkryciem jest Dracula! Właściwie już całkiem sporo notek o serialu w blogosferze, ale muszę powiedzieć, że są do moich dość podobne. Większość zaczęła go oglądać ze względu na Myersa, który jest cudny! Zakochałam się w nim w Tudorach, jak i w Mieście Kości więc.. kiedy tylko zobaczyłam zwiastun Draculi wiedziałam, że to coś dla mnie. Godny polecenia, chociaż pierwszy odcinek średnio mnie zachwycił, ale jest nadzieja, bo się rozkręca! 


***Hmm.. nawiasem mówiąc dzisiaj są urodziny Brama Stokera, więc.. dziękujemy bardzo za niesamowitego Draculę i za jego historię! :D ***

Znacie któryś? Oglądacie? A może znacie któregoś z odtwórców ról z innych filmów? 

sobota, 2 listopada 2013

"Pod dwiema kosami czyli przedśmiertne zapiski Żywotnego Mariana" Danuta Noszczyńska


Nie czytałam jeszcze nigdy takiej książki! Zdecydowanie! Danuta Noszczyńska bardzo mnie zaskoczyła. Nie miałam wcześniej do czynienia z jej prozą, ale czuję, że już ją polubiłam. Autorka ma cudowny zmysł obserwacji i przekazywania informacji w niebanalny sposób. 

"Pod dwiema kosami czyli przedśmiertne zapiski Żywotnego Mariana"  to powieść w formie pamiętnika, w której schorowany, starszy pan opowiada historię swojego życia. W ironiczny sposób, chyba nawet nie świadomy przekazuję nam wiele prawd życiowych. Jego spojrzenie na świat mnie zadziwiło. 

Niebanalnie opisuję swoje życie. Ukazuję mentalność "zwykłego szarego Kowalskiego". Wyolbrzymia miłość do żony, przedstawia absurdy PRL-u, a do tego wszystkiego nie może się nadziwić, że świat się rozwija i pędzi do przodu. 

"O! Żeby to mój chłopak był, Jezu Miłosierny-wnosiłem podówczas złożone dłonie do nieba- nie Wuefemką by, ale junakiem po okolicy wojażował, i nie w pilotce, ale w hełmie lśniącym, na niebiesko lakierowanym" 

Trudno jest opisać tą powieść. Przepełniona jest humorem, ale również gorzkim śmiechem, momentami zahacza o groteskę, ale nie jest nią. To troszeczkę absurdalna próba opisania normalnego życia w nienormalny sposób. 

Chylę czoło przed autorką i namawiam do przeczytania jej powieści, ponieważ tylko w ten sposób zrozumiecie co mam na myśli...Naprawdę! Bardzo trudno jest opisać ... "przedśmiertne zapiski Mariana" 


Książka: "Pod dwiema kosami czyli przedśmiertne zapiski Żywotnego Mariana" Danuta Noszczyńska wyd. SOL 2011 str.318

piątek, 1 listopada 2013

" Miasto zagubionych dusz" Cassandra Clare



„Miłość nie jest moralna, czy niemoralna. Po prosu jest.” 

Długo musiałam się sama przekonywać, żeby sięgnąć po "Miasto zaginionych dusz". Całą serię zaczęłam czytać bardzo dawno temu...kiedy jeszcze autorka miała w planach stworzenie trylogii. Pierwsze części okazały się wielkim sukcesem i przypuszczam, że to skłoniło ją do napisania kolejnych książek. Byłam troszeczkę zawiedziona i rozczarowana, że na siłę Clare próbowała w "Mieście upadłych aniołów" "namówić" mnie do czytania dalszych losów Clary i Jace. Chciałam się poddać i zakończyć już moją przygodę z Nocnymi Łowcami, ale nie jestem zbyt twarda i lubię wiedzieć jak się wszystko kończy. 

„No, no - powiedział [Jace]. - Najgorsze wyczucie czasu od chwili, kiedy Napoleon uznał, że środek zimy to najlepsza pora na inwazję na Rosję.

Ku swojemu zdziwieniu nie zawiodłam się i spędziłam naprawdę miłe chwile z książką. Zapomniałam już, że potrafię przepaść w świecie stworzonym przez autorką. Zapomniałam, że potrafię czytać o walce z demonami godzinami. W głębi duszy musiałam przyznać, że strasznie brakowało mi Darów Anioła. 

„Chyba zawsze brakowało mi kawałka duszy i znalazłem go w tobie”

Pominę rozpisywanie się na temat powieści, bo dziwnością wydaję mi się, aby ktoś mógł po nią sięgnąć jeśli nie zna poprzednich części. Wydaję mi się, że to po prostu głupie i nieodpowiedzialne, ponieważ piąta część ma w sobie wszystko to co uwielbiam w całej tej serii, ale brakuję jej troszkę do pierwszych trzech. 

„- Zauważyłam, że faerie często mówią "może", kiedy chcą ukryć jakąś prawdę - stwierdziła Clary.[...] - Być może - powiedziała królowa z rozbawionym uśmiechem. - "Możliwe" to też dobre słowo - podsunął Alec. - Albo "kto wie" - dodała Izzy. - Nie widzę również nic złego w "prawdopodobnie" - stwierdził Simon. - Trochę przydługie, ale trafia w sedno.”

Gładka akcja, nietuzinkowe postacie , wątki miłosne, walki,  poczucie humoru  i rozterki bohaterów. Tego wszystkiego możecie spodziewać się w "Mieście zaginionych dusz" i jeśli zrezygnowaliście z czytania kontynuacji po słabym (według mnie) "Mieście upadłych aniołów" to dajcie się namówić... i cieszcie się niesamowitym Jacem! <3

„- Masz na myśli, że nie chodziłeś z Sebastianem na romantyczne randki, kiedy byłeś z dala ode mnie? -Próbowałem, ale niezależnie od tego ile wlałem w niego alkoholu, nie chciał mi się oddać.”


Książka: " Miasto zagubionych dusz" Cassandra Clare wyd. Mag 2012 str. 546