środa, 18 grudnia 2013

Świąteczne pożegnanie ...


To moje życie. Tyle. Blog zostaje "zawieszony" do odwołania. Nie mam naprawdę siły, ani weny by pisać coś z sensem. Widać to doskonale w poprzednim poście. Recenzuję książki z przymusu.. Nie widzę w tym już nic przyjemnego, a każda wykradziona chwila dla bloga jest dla mnie tak cenna, że szkoda mi ją na niego poświęcać. Postaram się odezwać wkrótce, ale niczego nie obiecuję.


Chciałabym wam jednak złożyć najserdeczniejsze życzenia. Chciałabym życzyć wam wszystkiego dobrego, samych pomyślnych dni.. wieczorów z książką w dłoniach, worka interesujących powieści, czasu byście mogli korzystać z życia , dużo zdrowia i uśmiechu, a w Sylwestra szampańskiej zabawy i szczęśliwego kolejnego roku.. oby był lepszy niż ten upływający.


Do napisania! :D 

wtorek, 17 grudnia 2013

"Ja, anielica" Katarzyna Berenika Miszczuk


Nie chcę się długo rozpisywać nad tą książką. Strasznie się zawiodłam. Już dawno czytanie kolejnej części jakiejś serii nie doprowadziło mnie do takiego zwątpienia. 

Dalsze losy Wiktorii, Piotrka, Kleopatry i sympatycznych diabłów- Belatha i Azazela nie były już tak ciekawe i wciągające jak sam początek. "Ja, anielica" to opowieść o "życiu" w niebie.. zdegradowanych istot, Kolejne "niesamowite" przygody i plan zagłady świata tym razem w wykonaniu anioła. 

„Na dodatek przejawiał tę samą denerwującą cechę, którą miał każdy czarny charakter w hollywoodzkich filmach. Zamiast przejść do rzeczy i zastrzelić głównego bohatera, musiał mówić tak długo o swoich planach, aż ktoś go zdąży obezwładnić. On po prostu nie potrafił się streszczać”

Niestety w tej części tego nie kupuję. Przeszkadzał mi dziwny język jakim posługiwała się autorka. Nie wiem czy styl był podobny w pierwszej części czy nie, ale tutaj brzmiał bardzo sztucznie, a może po prostu fabuła i akcja była dla mnie zbyt słaba i czepiam się szczegółów? Kto wie, kto wie? 

„Momentami wyglądało to dość makabrycznie. Najwyraźniej ludzie, którzy chowali tych zmarłych uznali, że ułożenie co jakiś czas czaszek w kształt krzyża albo serduszka będzie dobrym pomysłem. Ja jednak miałam co do tego pewne wątpliwości.”

W "Ja, diablica" postacie miały niepowtarzalny klimat, coś w ich sposobie bycia przyciągało, a tutaj? Miałam wrażenie, że pani Katarzyna spłyciła wszystkich. Fakt, faktem, że główna bohaterka ciągle powtarza, że się zmieniła, ale ja tego nie zauważyłam. 

„Gabriel uśmiechnął się wesoło, jakby poczuł z tego powodu ulgę. Zapewne poczuł. Z kolei Szatan... on wyglądał, jakby miał się rozpłakać.”

Książka dla mnie słaba. Niczym się nie wyróżniająca, chociaż.. końcówka tak ciekawa, że chyba jednak sięgnę po kolejną część. Tutaj trzeba przyznać autorce, że wie jak zakończyć powieść, żeby rozbudzić apetyt, ale z drugiej strony boję się trochę, że znowu się rozczaruję i stracę tylko czas na ostatnią część serii. 

Książka : "Ja, anielica" Katarzyna Berenika Miszczuk Wydawnictwo W.A.B 2011

piątek, 13 grudnia 2013

Romantyczna pigułka na zły humor! Część I

Nie ma nic gorszego niż długie i nie ukrywajmy smutne, samotne wieczory. Czasami nie pomaga ciepły koc, nie ma się ochoty na czytanie książek, a przyjaciele gdzieś się ulotnili lub jak w moim przypadku ma się tak zły humor, że kontakt z ludźmi źle się kończy.

W takiej chwili najlepsze co przychodzi mi do głowy to romantyczne filmy lub filmy po prostu z miłością w tle. Dzisiaj wybrałam dla was kilka takich, które widziałam niedawno lub po prostu są to dla mnie must have na zły humor.

Są dwa filmy które uwielbiam. Nie mogę się bez nich obejść w życiu, ba moje życie bez nich byłoby zupełnie bez sensu(eh.. napisałam, że tylko dwa... kurcze tak naprawę jest ich tysiące, ale ta notka nigdy by się nie skończyła). O jakich perełkach mówię?



Zgadniecie co to za filmy?  :D Dodam, że pierwszy z nich do obejrzenia już w niedzielę na TVP 1.

Kolejny, który bardzo lubię i leci DZISIAJ koło 21 na TVP 1 to...

PEARL HARBOR


Film świetny pod wieloma względami... genialne walki w powietrzu! Niebanalna historia miłosna w czasie II wojny światowej i całkiem przyzwoicie grający aktorzy!

Jane Eyre(2011)


Fakt, że widziałam lepsze wersje "Jane Eyre", ale ta nie jest najgorsza. Wszystko chyba za sprawą niebanalnej i ponadczasowej opowieści, bo któż nie chce wierzyć w miłość guwernantki i szlachcica? 
Ciekawa rola aktorki o polskich korzeniach Mii Wasikowskiej, znanej min. z "Alicji w krainie czarów"

Zakochana Jane(2007)

Moją kolejną propozycją na chłodne wieczory jest "Zakochana Jane". Film to swego rodzaju autobiografia samej Jane Austen. Dla mnie największym plusem jest gra aktorska.. naprawdę miło się to ogląda!

Miłość i inne używki

A to dla mnie kompletna niespodzianka! Totalnie beznadziejny początek.. słabo zapowiadająca się produkcja, a później niesamowita Anna Hathaway, grająca dziewczynę chorą na Parkinsona i nie mogłam oderwać się od telewizora! 



Wiecie o jakich filmach wspomniałam na początku? Znacie swoją romantyczną pigułkę? A może robicie coś innego gdy macie kiepski humor?

Tym postem zaczynam nowy cykl, bo jak się okazuję jestem całkiem obeznana w filmach i serialach.. dzisiaj tak spokojnie i pomieszanie, ale spodziewajcie się czegoś innego już za tydzień!



niedziela, 8 grudnia 2013

"Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia"


Uległam namową wszystkich dziewczyn w okolicy i grzecznie wczoraj pobiegłam do kina. Od początku wiedziałam, ze nie będzie to dobrze wykorzystany czas. Najpierw wpadłam zdyszana na salę kinową z "makijażem" po śnieżycy.. możecie sobie wyobrazić minę tych wszystkich ludzi? A zwłaszcza moich przyjaciółek, które zalewając się łzami, ze śmiechu starały się doprowadzić mnie do porządku? 
Kiedy już względnie się ogarnęłam.. rozejrzałam się w około i wiecie co zauważyłam? Same rozhisteryzowane 13-nastolatki (nie nie mam nic przeciwko 13-nastolatkom, ależ skąd),które zaczęły rozmawiać na temat wyglądu postaci w poprzednich częściach, o tym jak bardzo tęsknili za Galem czy Peetą.. no bez przesady.. ale co niektórzy chyba nie zrozumieli idei filmu. Poddałam się, gdy zaczęły piszczeć podczas pocałunku Gale i  Katniss. Dodałam do tego jeszcze ten wkurzający dźwięk.. "szukania resztek coli w kubeczku, za pomocą rurki" i myślałam, że oszaleję...


Mojego złego humoru wcale też nie poprawił sam film. Przez pierwszą część miałam ochotę usnąć. Nic się nie działo.. wszystko ciągnęło się jak flaki z olejem... Katniss miała jakąś schizę, a biedy Peeta starał się ją zrozumieć. Naprawdę nie mam nic do ich relacji, ale byli wkurzający. 


Ciekawie zaczęło się dziać.. dopiero gdy ogłoszono, że w kolejnych igrzyskach będą brać udział zwycięzcy. Mimo, że wiedziałam co się będzie działo, to z wielkim niecierpliwieniem czekałam na rozwinięcie się akcji. 


Właściwie to się nie zawiodłam! Piękny Finnick (Sam Claflin) nietuzinkowa Johanna (Jena Malone) oraz genialne postacie z porzednich części min. prezydent Snow, Haymitsch czy Cinna sprawili, że dalsza część filmu była naprawdę interesująca. 


Sama arena była o wiele ciekawsza niż poprzednia. Więcej niebezpieczeństwa i jeszcze więcej akcji. Małpy, poparzenia spowodowane "magiczną mgłą" świetne. Naprawdę dopiero w chwili gdy Katniss nie zdążyła pożegnać się z rodziną i siłą została wprowadzona do pociągu "W pierścieniu ognia" nabiera smaczku. 


Końcówka ... genialna! Jestem przekonana, że wszyscy pójdą do kina obejrzeć "Kosogłosa" po tym jak twórczy filmu rozbudzili nasz apetyt musimy, chociaż właściwie zastanawiam się dlaczego Lawrence zdobyła Oskara? Tutaj wcale mnie nie powaliła na kolana swoją rolą.. ech chyba szukam dziury w całym. 


Polecam "W pierścieniu ognia" wszystkim fanom i wszystkich ludziom, ale błagam pamiętajcie o idei tej książki! Tutaj nie chodzi tylko o "big epick love"! 

  •  Film: "Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia" reż. Francis Lawrence 2013 
      

sobota, 7 grudnia 2013

"Ostatnia spowiedź" Tom I i II Nina Reichter


Są książki, które wydają się nie dla nas. Są powieści, o którym myślimy "kolejny tasiemiec dla rozhisteryzowanych panienek". Później jednak okazuję się, że wszystko co o nich tliło się w naszym mózgu jest bezsensowne i głupie, bo po prostu nagle pochłania się w tempie natychmiastowym, niczym odkurzać z Teletubisiów dwa tomy książki i marzy się o większej ilości.. uczty czytelniczej. 


„Spokój to pewność, że pochwycisz moją rękę, gdy wyciągnę ją do ciebie.”

Muszę przyznać, że historia Ally i Bradina jest okropnie banalna i jeszcze bardziej cukierkowa. To opowieść o współczesnym Kopciuszku zakochanym w gwieździe rocka. Każde kolejne zdanie Niny Reichter było przepełnione słodyczą i uczuciem...ale każda kolejna "melodramatyczna" historia, sprawiała, że miałam ochotę wyrzucić "Ostatnią spowiedź" przez okno, ponieważ niszczyła mój piękny świat, jaki powstawał w mojej głowie podczas czytania  


„Miłość, która nigdy się nie powtórzy, bo nie ma najmniejszej szansy na powtórzenie rzeczy tworzących zupełność.”

W obu tomach nie było niedociągnięć, które by mnie raziły. Nic mnie nie męczyło, nic mnie nie nie niepokoiło. Tradycyjny.. boski trójkąt i po raz kolejny bardziej kibicowałam bratu Bradina- Tomowi. Znowu rozczarowujące zakończenie, ale czy aby na pewno? 


„Bo jesteśmy jedyni. Wyjątkowi i niepowtarzalni. Niezmienni i niewzruszeni, trwamy w tym, co nazywają wiarą, a co pozostaje jedynie strzępkiem ludzkich nadziei, że kochasz mnie tylko trochę mniej… bo nikt nie mógłby kochać tak, jak ja Ciebie."

Nie chyba jednak nie. Nam kobietką potrzebne są banalne historie. Opowieści tak beznadziejnie niemożliwe, że aż chce nam się śmiać. Potrzebne jest no to w co wierzyliśmy, gdy byłyśmy małe.. w księcia na białym koniu, w złą czarownicę i miłość.. miłość nie z tego świata. Właśnie dlatego współcześni autorzy sięgają po te banały,  by najzwyczajniej w świecie spełnić nasze marzenia. Nastolatkom dać nadzieję na wielką, nieokiełznaną miłosną przygodę, a wszystkich "starszym" panią... przypomnieć, jak to było.., a może jak to jest.. tylko tyle, że nasz książę zamienia się w "dużego" chłopca, który już nie patrzy tak na nas czule... zapomina o komplementach w ciągu szalonego dnia... o chłopcu, który nie porzuci swojej pracy, nie da nam pieniędzy na zakupy w najdroższym butiku, nie przebędzie 400 km by powiedzieć, że nas kocha, bo po co?Skoro jest telefon i Skype.. nie ważne.. takie książki pokazuję, że jednak jest nadzieja, że istnieje ten ideał, ale wiecie co wam powiem? Chrzanić takiego Bradina.. chrzanić rockmena... chrzanić to jeśli gdzieś za wami w fotelu siedzi PAN, który kocha was szczerą miłości. Uwierzcie, że nie ma nic piękniejszego niż wasze uczucie!! 

„Zaufanie to cząstka duszy, którą oddajesz komuś w nadziei, że nadal pozostanie Twoja.


Książki: "Ostatnia spowiedź" Tom I i II Nina Reichter wyd. Novae Res, 2012 i 2013


piątek, 6 grudnia 2013

Mikołaj...zaginął.. ! Zaginął w śnieżycy!

Wieje... bardzo mocno wieje. Sypie śniegiem.. bardzo mocno sypie śniegiem. Grzeją mnie ciepłe kapcie.. oj bardzo mocno grzeją. Piję cieplutką herbatkę.. kolejną nawiasem mówiąc. 


Wieczór nadchodzi, a ja jedyne na co mam ochotę to rozluźnienie się. Marzy mi się jeszcze sympatyczny, puszysty staruszek z brodą i w czerwonym wdzianku, ale chyba dzisiaj ma jakieś opóźnienie. Wcale mu się nie dziwię straszna zamieć za oknem, może pomylił komin? 



Miłego i cieplutkiego wieczorku, bo wiecie co tak naprawdę w Mikołajkach jest najważniejsze? Najważniejsze to bycie razem i bycie po prostu szczęśliwym z najbliższymi....


A ja po prostu dam mojemu M. troszkę czasu, bo mam bardzo bardzo fajne życzenie... 



Tymczasem polecam na zimne noce i wieczory... nowy odcinek "Reign", albo tak w klimacie dzisiejszego dnia "Listy do M"! Świetna komedia.. dawno mnie tak miło Stuhr nie zaskoczył... ba dawno mnie tak polski film nie zaskoczył. 

Co przyniósł wam Mikołaj? Jakieś nowe książki? Jakie? A może co coś zupełnie innego?