niedziela, 8 grudnia 2013

"Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia"


Uległam namową wszystkich dziewczyn w okolicy i grzecznie wczoraj pobiegłam do kina. Od początku wiedziałam, ze nie będzie to dobrze wykorzystany czas. Najpierw wpadłam zdyszana na salę kinową z "makijażem" po śnieżycy.. możecie sobie wyobrazić minę tych wszystkich ludzi? A zwłaszcza moich przyjaciółek, które zalewając się łzami, ze śmiechu starały się doprowadzić mnie do porządku? 
Kiedy już względnie się ogarnęłam.. rozejrzałam się w około i wiecie co zauważyłam? Same rozhisteryzowane 13-nastolatki (nie nie mam nic przeciwko 13-nastolatkom, ależ skąd),które zaczęły rozmawiać na temat wyglądu postaci w poprzednich częściach, o tym jak bardzo tęsknili za Galem czy Peetą.. no bez przesady.. ale co niektórzy chyba nie zrozumieli idei filmu. Poddałam się, gdy zaczęły piszczeć podczas pocałunku Gale i  Katniss. Dodałam do tego jeszcze ten wkurzający dźwięk.. "szukania resztek coli w kubeczku, za pomocą rurki" i myślałam, że oszaleję...


Mojego złego humoru wcale też nie poprawił sam film. Przez pierwszą część miałam ochotę usnąć. Nic się nie działo.. wszystko ciągnęło się jak flaki z olejem... Katniss miała jakąś schizę, a biedy Peeta starał się ją zrozumieć. Naprawdę nie mam nic do ich relacji, ale byli wkurzający. 


Ciekawie zaczęło się dziać.. dopiero gdy ogłoszono, że w kolejnych igrzyskach będą brać udział zwycięzcy. Mimo, że wiedziałam co się będzie działo, to z wielkim niecierpliwieniem czekałam na rozwinięcie się akcji. 


Właściwie to się nie zawiodłam! Piękny Finnick (Sam Claflin) nietuzinkowa Johanna (Jena Malone) oraz genialne postacie z porzednich części min. prezydent Snow, Haymitsch czy Cinna sprawili, że dalsza część filmu była naprawdę interesująca. 


Sama arena była o wiele ciekawsza niż poprzednia. Więcej niebezpieczeństwa i jeszcze więcej akcji. Małpy, poparzenia spowodowane "magiczną mgłą" świetne. Naprawdę dopiero w chwili gdy Katniss nie zdążyła pożegnać się z rodziną i siłą została wprowadzona do pociągu "W pierścieniu ognia" nabiera smaczku. 


Końcówka ... genialna! Jestem przekonana, że wszyscy pójdą do kina obejrzeć "Kosogłosa" po tym jak twórczy filmu rozbudzili nasz apetyt musimy, chociaż właściwie zastanawiam się dlaczego Lawrence zdobyła Oskara? Tutaj wcale mnie nie powaliła na kolana swoją rolą.. ech chyba szukam dziury w całym. 


Polecam "W pierścieniu ognia" wszystkim fanom i wszystkich ludziom, ale błagam pamiętajcie o idei tej książki! Tutaj nie chodzi tylko o "big epick love"! 

  •  Film: "Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia" reż. Francis Lawrence 2013 
      

14 komentarzy:

  1. Pierwsza część znacznie bardziej mi się podobała niż ta. Chociaż "podobała" to niepasujące słowo do tej fabuły. Ale "Kosogłosa" obejrzę (aż dwie części, rozumiesz to!? bo ja nie...), bo twórcy filmu zainteresowali mnie tą końcówką.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ahaha :D, ja też wczoraj byłam na seansie, i na szczęście nie było żadnych rozhisteryzowanych nastolatek i na szczęście nikt nie piszczał. :P A film od samego początku mi się spodobał, a dalej było jeszcze lepiej i w ogóle, i w szczególe jestem zachwycona. :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. No właśnie mnie denerwują te wszystkie trzynastolatki, które w całej serii widzą tylko trójkącik miłosny... No bo przecież nie o to tu chodzi! Tyrania, bunt, powstania i walka o wolność - o tym są te książki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Trudno jest się z Tobą nie zgodzić. Film był naprawdę dobry, jednak wiele mu zabrakło do wspaniałości. Początek rzeczywiście ciągnie się niemiłosiernie, można się na nim porządnie wynudzić. Jeżeli natomiast chodzi o bohaterów - Finnick był wspaniały! Katniss wypadła trochę gorzej od niego. Peeta natomiast w ogóle mi się nie spodobał. Ogólnie rzecz biorąc nie było aż tak źle. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Współczuję towarzystwa w postaci piszczących nastolatek, bo wiem, że ich reakcje są bardziej denerwujące niż zabawne.
    Również uważam, że początek ciągnął się jak flaki z olejem. Spokojnie mogli usunąć parę scen.
    To, co działo się na arenie było rzeczywiście ciekawe, czego dużą zasługą są nowi aktorzy, którzy grają mniej sztucznie niż Jennifer. ;D Mam nadzieję, że ,,Kosogłosa" też jakoś urozmaicą, bo jeśli nie to początek znowu będzie lepszy niż środek nasenny.

    OdpowiedzUsuń
  6. Film genialny! Końcówka faktycznie fenomenalna, najbardziej chyba zaciekawiła osoby, które jeszcze nie czytały "Kosogłosa". Chyba w oczekiwaniu na następny film, jeszcze raz przeczytam całą trylogie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakoś nie kręcą mnie te filmy, ale być może z czystej ciekawości obejrzę chociaż pierwszą część Igrzysk. Jeżeli chodzi o Lawrence, nie wiem jak grała tutaj, ale w Poradniku był całkiem niezła :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Akurat ja nie patrzę na ten film jak na "big epic love" :P W sumie to jest to dla mnie wątek baaaaardzo poboczny, bo najmniej zwracałam na to uwagi. W każdym razie film jest niesamowity, wydarzenia na arenie...słów brak...

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka była niezła, ale filmu raczej nie zamierzam oglądać, tym bardziej, że spotykam się z wieloma negatywnymi recenzjami :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Film o wiele lepszy niż pierwsza część, przynajmniej moi zdaniem. Co do Jennifer... Według mnie gra nieźle, chociaż scena, gdy wyciągają ją z areny wypadła po prostu głupawo.
    Uwielbiam, kiedy ludzie po wyjściu z kina mówią tylko o Gale'u/Peetcie ;/

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie rozumiem fenomenu tej serii, więc nie skuszę się na film. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie oglądałam, a książkę czytałam tylko 1 część.

    OdpowiedzUsuń
  13. Filmu jeszcze nie widziałam i pewnie obejrzę go dopiero w domowym zaciszu :) Jednak co do akcji, to w książce też trochę potrwało zanim znaleźli się na arenie i z recenzji wnioskuję, że reżyser i scenarzysta chcieli dość wiernie oddać fabułę książki :) A relacje między Katniss a Peetą właśnie takie były: ona zagubiona we własnych rozterkach, a on próbujący to wszystko jakoś ogarnąć.
    Co do Oscara dla Jennifer polecam obejrzeć z nią inne filmy, poza Igrzyskami i Poradnikiem Pozytywnego Myślenia. Jest mega utalentowana i Oscar się jej należał, dziwi mnie tylko, że dostała go akurat za ten film, a nie przy pierwszej nominacji (za film "Do szpiku kości"), który był zdecydowanie bardziej "oscarowy".

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajna relacja :D najpierw muszę książki przeczytać, żeby później móc krytykować film do woli :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.