środa, 26 lutego 2014

"Czas Żniw" Samantha Shannon

Za oknem świeci słońce. Zdecydowanie czuć w powietrzy wiosnę. To zabawne mieć ferie, marzyć o śmiganiu na desce, a tym czasem  mogę tylko jeździe na rowerze lub rolkach. Co się dzieje z tym światem? Któż to widział, że w zimie mamy wiosnę, a w wolne się uczę? 

Czyżby nasza rzeczywistość zmierzała ku destrukcji? Czy naszą planetę niedługo opanują nadprzyrodzone osoby i niesamowite zjawiska? Czuję, w kościach, że wyobraźnia moich ukochanych pisarzy, zaczyna przenikać do małej społeczności. 

Wczoraj nie mogłam zasnąć. Miałam wrażenie, że ktoś podgląda nie tylko moje sny, ale i wspomnienia. Niesamowite uczucie, tak jakby ktoś siłą starał się wedrzeć do mojej głowy. Chyba niepotrzebnie wypiłam wczoraj tyle szałwii. Mówił wam ktoś, że jest bardzo niedobra?

Spacerując ulicami, które tak dobrze znam odnoszę wrażenie, że coś się zmienia. Szum.. panuje dziwny szum, tak jakby ktoś siedział w moim umyśle. Czasami gdy za szybko przekręcę głowę widzę wokół postaci dziwne kolory. Czasami pomarańczowe, czasami fioletowe, to bardzo dziwne, ale najdziwniejsze jest to, że idąc po ciemnych schodach do swojego pokoju wyczuwam COŚ. Wiem.. chyba oszalałam, ale naprawdę mam wrażenie, że potrafię dotknąć i wyczuć ducha.Nie nie takiego jak "W uwierz w duchu". O nie! Ten mój duch na mnie napiera. Mam wrażenie, że kręci się po mojej głowie.. i nie tylko po głowie. Wchodzi w moje sny. A może to nie sny. To coś takiego, czego nie da się opisać. To mój wewnętrzny obraz. Coś jak przenośne "Słoneczki" van Gogha.. naprawdę. Tylko, że słonecznik są bardzo głęboko. Na zewnątrz jest jakby brama. Wielka i ogromna. Czasami dziwna postać przez nią przechodzi. Bardzo mnie to boli, ale wiem, że nie mogę jej powstrzymać. 

Znam ją. Widziałam ją niedawno. To Paige. Tak to ona. Ale Boże gdzie ja się znalazłam? 
Chyba rozumiem. Wiem.. oczywiście. Jak mogłam być tak głupia! Przecież Samantha mówiła, że coś takiego się stanie, że cały świat..., że cały świat będzie pełny.. pełny czego właściwie? Boże.. gdzie jak podziałam tą książkę! Gdzie jest ta cholerna książka, w której powinnam znaleźć chociaż część odpowiedzi. 
.........
Szukam....
Nadal jej nie mam........
Przecież ją przeczytałam........
Znalazłam......
Czytam............
Boże...............
Musicie poznać prawdę o świecie...........
Musicie...........
Opowiem wam.....


Samantha Shannon jest ode mnie starsza tylko o cztery lata. Właściwie dopiero po przeczytaniu jej magicznej książki zrozumiałam dlaczego wybrała studia literaturoznawcze na uniwersytecie Oksfordzkim. Rozumiem też dlaczego napisała o Oksfordzie. Rzeczywiście musi mieć szósty zmysł skoro poznała najskrytszą tajemnice, a może tak naprawdę pochodzi z Międzyświatów? Tylko, że chyba powinna być nieżywa w takim razie? Nie wiem.. nie wiem, ale zdecydowanie jej księga pomogła mi to wszystko zrozumieć.....
"Czas żniw" to niezwykła opowieść. Przyszłość ... a może teraźniejszość? Nieważne.. pierwszy raz od bardzo dawna po oderwaniu się od książki mam takie coś, że nie miałam już od bardzo dawna. Dajcie mi kolejną część już teraz, natychmiast... błaaagam!

Wszystko zaczyna się kryminalnym podziemiu Sajonu Londyn. W świecie rządzącym się innymi prawami. W świecie, w którym istnieją duchy i jasnowidze, ale nie tylko tacy, których można spotkać na bazarku z kryształową kulą, są również tacy, których trudno sklasyfikować. 
Czasami zdarza się, że Ci najzdolniejsi (lub ci nieuważni, którzy dali się złapać) zostają przetransportowani do tajemniczej kolonii karnej- Oksford, którą rządzi potężna rasa Refaitów. 
Skupmy się na tych "magicznych intruzach nie z tej ziemi". Ich świat jest okropny. Oni są okropni. To troszkę takie super nowoczesne wampiry. Karmią się nie tylko ludzką krwią, ale i aurą człowieka. Czymś co jest niepowtarzalne i czymś co właśnie sprowadza na ludzi nieszczęście(albo szczęście.. no wiecie zależy od punktu widzenia). Przypominają złych "Marsjan" no dobrze żartuję, ale ja ich sobie wyobrażał trochę jak połączenie Stwórców z Prometeusza z Damonem i może troszkę z .. właściwie to już  z nikim. 



W świecie rządzącym przez Refaitów znajdzie się Paige. Ależ to zdolna bestia. Nie dość, że jest "śniącym wędrowcem" to jeszcze udało się jej stać się podopieczną samego Naczelnika. Kurcze.. kolejny bohater, w którym powoli się zakochuję... to zaczyna być niebezpieczne. 
Trudno opisać "Czas żniw". Bardzo trudno streścić to co się w tej magicznej księdze dzieje. To coś nowego.  Czasami miałam wrażenie, że to świat niczym z Harryego Pottera- serio.. już dawno mnie jakaś nowa rzeczywistość tak nie wciągnęła jak to.. śmiało Shannon przybij sobie piątkę z Rowling.. albo nie lepiej z Tolkienem.. o tak, chociaż nieee.. język twojej książki jest o wiele łatwiejszy w odbiorze niż MISTRZA. 
Pewnie robicie wielkie oczy jak czytacie to co napisałam. Wiem trochę bardzo mnie poniosło, ale naprawdę dawno już tak nie przepadłam. Świetny debiut. Nie da się tego opisać. Trzeba to przeczytać! 
PS. Czy tylko mi się obecnie tytuł powieści kojarzy z THE ORGINALS? :D 

.................

O kurczę! Coś za mnie mówi... coś mnie opętało... Boże.. ten świat naprawdę wydaję się dziwny...
Chyba pójdę.. pójdę.. porozmawiać z Samanthą.. może może .. gdzieś ją znajdę.. może opowie mi co będzie się dziać dalej... Boże przecież to jakaś wielka inwazja... inwazja na ludzkość! 

Książka: "Czas Żniw" Samantha Shannon wyd SQN 2013 str. 513



8 komentarzy:

  1. Z niecierpliwością czekam na kolejną część, która podobno ma się ukazać w październiku. Nie mogę się doczekać!

    OdpowiedzUsuń
  2. Początkowo nie byłam do tej książki przekonana, ale teraz mam na nią wielką ochotę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam podobnie, ale nie żałuję, że po nią sięgnęłam :D

      Usuń
  3. To jednak chyba nie moje klimaty - nie czytam fantastyki :( Przynajmniej na razie...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.