piątek, 28 lutego 2014

Filmy w pigułce #3

NOW IS GOOD 

Opowieść jakich pełno. Ona chora.. on zdrowy. Pozostało jej tylko kilka miesięcy życia.
Chce je przeżyć najlepiej jak potrafi. Schematycznie? Banalnie? Możliwe... ale równocześnie bardzo pięknie i wzruszająco. Dla wszystkich kobiet (chociaż może i mężczyzn) z czułymi serduszkami, które potrzebują odrobinę ciepła, miłości i wiary. Wiary w miłość. Chociaż końcówka mocno rozczarowująca.. warto poświęcić moment życia na ten film. Świetna rola Dakoty i Paddy Considine (ojca dziewczynki)

The Wolf of Wall Street

Rola życia Leo. Zdecydowanie... cudowny! Właściwie tyle by wystarczyło, dlaczego? Z prostego powodu "Wilk...." to film przede wszystkim DiCaprio. Jedynym minusem całości było to, że tyle trwa. Produkcja składa się z kilkudziesięciu genialnych sekwencji i scen, ale scen zbyt długich i czasami nużących. Mam wielką nadzieję, że Leonardo zdobędzie Oscara! Chociaż ponoć "Dallas Buyers Club" i McConaughey mogą mu zaszkodzić. (powiem w najbliższym czasie, bo i to mam w planach obejrzeć..)

About time

Film o miłości i podróżach w czasie. Bardzo popularny i bardzo przez wszystkich chwalony. Dla mnie okazał się porażką roku! Nie przypadła mi do gustu gra aktorska, akcja o ile jakaś była to mało interesująca, a wszystkie wątki jakieś takie rozlazłe. Fakt, że film zmusił mnie do refleksji nad życiem, drugim człowiekiem i miłością, ale to troszkę za mało, żeby zaliczyć się do moich nawet nie ulubionych produkcji, ale chociaż ledwo lubianych. 


A wy co oglądaliście w lutym? Daliście się ponieść romantycznemu nastrojowi czy raczej nie? 

19 komentarzy:

  1. Żadnego z nich nie ogladałam, ale wszystkie mam w planach :-) Szczególnie "Now is good"- czytałam w tamtym roku cudowną książkę o takiej tematyce.

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałam ,,Wilka..." i ,,Czas na miłość". Pierwszy podobał mi się bardzo, również jestem zachwycona grą DiCaprio i w przyszłym roku zbojkotuję galę, jeśli Leo nie dostanie w marcu Oscara. ;D
    Film ,,Czas na miłość" też mnie trochę rozczarował. Bardzo lubię Rachel McAdams, motyw podróży w czasie, ale nie tak sobie tę historię wyobrażałam. Przez większość filmu się niestety nudziłam....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale czy czasami "Wilk..." nie jest nominowany w tym roku?

      Usuń
  3. Pierwszy film mam zamiar juz od dawna obejrzec, ale wiecznie mam cos innego na głowie..
    http://krwawiecichozyjac14.blogspot.com/
    Moj nowy blog! Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to.. tysiące innych obowiązków..

      Usuń
  4. Widziałam tylko "Wilka..." I rozczarował mnie swą długością, wiele dałoby mu skrócenie do max dwóch godzin, niemniej DiCaprio świetny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się troszkę za bardzo ciągnął...

      Usuń
  5. Pierwszy i drugi oglądałam, a trzeci planuję obejrzeć. "Wilk z Wall Street" mi się podobał :) Natomiast "Now is good" średnio - wolę książkę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę? O nie wiedziałam, że jest książka!

      Usuń
  6. Widziałam ,,Now is good" i ,,About time". Pierwszy z nich ma co prawda popularną swego czasu tematykę o chorobie młodej osoby i niby wiadomo, co się może stać, ale i tak mnie wzruszył. About time obejrzałam, ale jakoś wielkiego szału nie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak niby wiadomo, ale tak się płacze...

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Szkoda.. polecam przede wszystkim "Wilka...."

      Usuń
  8. Mam w planach "Now is good". Koleżanka twierdziła, że przy "Wilku..." dość mocno się wynudziła, a sama jakoś nieszczególnie interesowałam się tym filmem. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Wilk..." może nudzić, ale warto.. naprawdę!

      Usuń
  9. Najpierw przyznam skruszona, że miałam do Ciebie wstąpić i nadrobić zaległości już od pierwszego posta po powrocie, ale byłam ostatnio tak zakręcona, że ciągle nie miałam czasu. Witamy z powrotem!

    Widziałam tylko pierwszy film i całkiem miło go wspominam. Za kolejne dwa planuję się niebawem zabrać, szczególnie za "Wilka...". :) A w lutym jakoś nie udało mi się nic romantycznego obejrzeć. Do najbardziej udanych filmowych spotkań zaliczam "Kamerdynera" i "Amelię" - trochę romantyczną.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze.. zapomniałam, że mam obejrzeć "Kamerdynera" o.O
      Cieszę się, że chociaż teraz zajrzałaś :] Brakowało mi bloga

      Usuń
    2. Polecam! Świetny film!:)

      Usuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.