piątek, 7 marca 2014

"Francuska oberża" Julia Stagg


Są dni kiedy nie chce się nam nic. W szkole czy pracy czas płynie tak jakoś zbyt wolno,a w domu brak energii i siły. Co warto w takiej chwili zrobić? 

Zacząć czytać książkę. Książka musi być... bardzo lekka (nie nie mówię o ilości stron, czemu tak myślisz, hę?)  i niewymagająca. Powinniśmy gładko i szybko czytać kolejne strony. Najlepiej jeszcze, żeby akcja książki działa się w jakiś fajnym kraju... Może być Francja. Bohaterowie powinni być nietuzinkowi, ale równocześnie podobni do nas. Nie może zabraknąć czarnych charakterów, "babć- miłych sąsiadek" i miłości. Powinniśmy dodać jeszcze szczyptę jedzenia i zapachów, a otrzymamy idealną książkę na takie dni.... 
"-Mnie tam smakował jej cassoulet-zaprotestował słabo. 
-Jej cossoulet? Był dobry? - zapytała niewinnie
- Pyszny.Nic nie przebije domowych potraw!
Lorna szybko poszła do kuchni i wróciła z wielką puszką.
-Prezent dla ciebie -postawiła konserwowy cassoulet przed Christianem- Madame Loubert zostawiła to....." 
"Francuska oberża" taka właśnie jest. Dokładnie. Teoretycznie bazuję na tym co zawsze, a w praktyce jest w niej coś innego i ciekawego. Przyznam się szczerze, że trudno mi skupić się na akcji książki, bo jest ona wielowątkowa, a każda historia bohatera wprowadza coś do całości. 
Okładka mówi, że to opowieść o parze Anglików, którym zamarzyła się oberża we Francji (helloł.. kto o tym nie marzy?). Faktycznie tak jest, ale moja uwagę bardziej przykuli mieszkańcy niewielkiej wioski. Z jednej strony typowi Francuzi z taką specyficzną cechą ludzi z małych wiosek. Wiedzą o sobie wszystko i wszystko chcą wiedzieć. Jak nie trudno się domyślić nowi mieszkańcy co nie lada atrakcja. 
"Śmiała się i śmiała do rozpuku. W pewnej chwili przestała, żeby złapać oddech. Jacques również rozbawiony znalazł się obok niej. Jak za dawnych czasów. Od wieków nie czuła się tak dobrze"
Julia Stagg stworzyła książkę ciekawą i może nie porywającą, ale godną polecenia. Oczywiście nie możecie się spodziewać górnolotnej literatury, ale za to otrzymacie powieść przepełnioną zapachem Francji i obliczem Francuzów. Ich mentalnością i tym co najbardziej w nich lubię... szykiem! 
Tak wyraźnie we "Francuskiej oberży" czuć klimat tego państwa i tego czego nie da się opisać, jeśli się nie odwiedziło małych miejscowości (Paryż, czy inne duże miasto odpada... tam są "nowobogaccy" właściwie niczym nie różnią się od nas...)

Więc jeśli macie chwilę... i marzy się wam wieczór, bardzo relaksacyjny wieczór to polecam! Dawka dobrego humoru i ciepła gwarantowana. 

Książka: "Francuska oberża" Jaulia Stagg wyd.Świat Książki str. 254-

12 komentarzy:

  1. Zastanawiałam się ostatnio nad tą książką w bibliotece. Odłożyłam ją na półkę i teraz żałuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło się ją czyta. Takie lekkie odmóżdżenie. :D

      Usuń
  2. Słyszałam o tej książce kilka miesięcy temu. Dobrze, że mi o niej przypomniałaś to zajrzę do biblioteki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wcale nie pomyślałam o ilości stron!
    Nie przepadam za takimi książkami z babciami/sąsiadkami/kulinariami... ciepłą Toskanią i romantyczną miłością. Mogę obejrzeć taki film, książki czytać nie chcę. Wolę zdecydowanie cięższą tematykę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie masz rację, że wolisz oglądać filmy. Mają jeszcze więcej klimatu, który lekko rysuję się nad kartami powieści :D

      Usuń
  4. W sumie, chętnie się skuszę na taką powieść wypełnioną zapachem Francji. Mam nadzieję, że przypadnie mi do gustu.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Nawet przez chwilę w to nie wątpiłam :D

      Usuń
  6. Świetna okładka! A co do książki - brzmi ciekawie, a czy taka będzie, to może kiedyś sprawdzę. Czasami takie ciepłe i zabawne historie trafiają w mój gust, a czasami niestety nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta troszeczkę przypomina nowy odcinek dobrego i lubianego serialu. Myślę, że się polubicie :D

      Usuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.