poniedziałek, 3 marca 2014

"Piękny kraj" Allan Averill



Czy istnieje raj? Czy ktoś był w Edenie? Czy ktoś z nas poszukiwał "pięknego kraju?Wydaję mi się, że w sercu każdego jest gdzieś miejsce na taki mały raj, ale czasami to miejsce staje się realne... Tak stało się z Takiem. Mężczyzną, który chciał popełnić samobójstwo, a odkrył coś niesamowitego... Stał się podróżnikiem w czasie. 
„Wehikuł czasu – to byłby cud…”
Allan Averill napisał książkę opartą na nowym pomyśle. Na pomyśle świeżym i wydaje się ambitnym. Jednak im dalej brnęłam w tą powieść... miałam wrażenie, że nie różni się niczym od tych do niej podobnych. Typowy gatunek science fiction... 

Dwoje bohaterów... oczywiście on i ona. Zakochują się w sobie, a w międzyczasie muszą uratować świat. Są źli i dobrzy ludzi. Ci źli mają broń, ewentualnie krwiożercze ptaki, a ci dobrzy... właściwie tylko siebie i magiczną walizeczkę. 
„-Życie jest samolubne – mówi. – Drapieżca pożera ofiarę, wirus niszczy gospodarza. Żądza przetrwania jest gwałtowna i zarazem dziwna, a sukces mogą odnieść wyłącznie ci kompletnie pozbawieni serca. Pytasz o resztę świata? Pieprzę resztę świata, Judith.”
Za mało w "Pięknym kraju" jak dla mnie wszystkiego. Nie powiem, że nie podobała mi się ta opowieść, ale nie mogę też powiedzieć, że jestem nią zachwycona. Mam wrażenie, że zniknie z mojej pamięci za kilka miesięcy. Będę pamiętać, ze czytałam książkę o bohaterach ratujących świat... ale szczegóły gdzieś mi umkną.

Książka dla ludzi, którzy lubią schematy. Dla osób, które uwielbiają mało wymagające science fiction. Zdecydowanie nie dla mnie. 

Książka: "Piękny kraj"  Allan Averill wyd. Akurat str. 337

4 komentarze:

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.