sobota, 26 kwietnia 2014

"Angelfall. Penryn i Świat Po" Susan Ea


Znowu dałam się nabrać w każdym możliwym tego słowa znaczeniu. Zaczęłam czytać pierwszą część z lekką nutą obawy. Ku mojemu zdziwieniu bardzo szybko rozwiała się gdzieś w mroku, ale wróciła ze zdwojoną jak nie potrojoną siłą w "Angelfall. Penryn i Świat Po.". 

Nie chcę nawet rozpisywać się nad tym co mi się nie podobało. Świat stworzony przez autorkę wcale mnie nie zainteresował. Czytałam z wielkim obrzydzeniem o kolejnych "eksperymentach na ludziach". Pojawiające się skorpiony miały w sobie coś tak ohydnego, że za każdym razem czułam jak ciarki przechodzą po moim ciele. 

"Wy, ludzie, jesteście tak kruchymi istotami.(...) Niby wszystko jest w porządku, ale w każdej chwili możecie bezpowrotnie odejść."

Penryn stała się ciepłą kluską, która czasami miała minimalne odchyły od normy, ale w zasadzie nie przypominała dziewczyny z pierwszej części. Aniołowie i ich zachowanie stało się aż nadto groteskowe, nie miało w sobie nic strasznego, a nasz główny bohater.. nasz cudowny Raffe? 

Cóż miał jakiś syndrom.. "chcę skrzydła i już". W magiczny sposób, całkowicie odrealniony przedostawał się do gniazda, gdzie niby panoszył się w przebraniu, ale oczywiście nikt go nie zauważył. Jego towarzysze zostali zdegradowaniu do hołoty, swego rodzaju mafii, która pragnie tylko alkoholu i panienek.

"Nie została stworzona do samotności -Podobnie jak chyba żadne z nas."

Ruch oporu.. cóż mało mu było do tych wszystkich ruchów, jakie znamy z innych książek. Nie mieli jak dla mnie nic właściwie z odważnych i ciekawych ludzi. Ot zgraja ludzi, którzy dostają broń i potrafią pochować niemal żywcem swoich współtowarzyszy. 

"Angelfall..." zaczynało nabierać ciekawego kształtu, gdy Penryn i Raffe się spotkali. Nie liczyłam chyba na super romans, bo ich historia rozwija się raczej powoli, ale miałam nadzieję, że oboje wyciągną książkę z otchłani.. cóż.. nie stało się tak. Peige stała się przyczyną mojego obrzydzenia i zniechęcenia. Stała się ich wybawieniem, będąc równocześnie przywódcą .... w pewnym sensie roju. No ... kurcze.. myślałam, że wyrzucę książkę do kosza. 

"Prędzej czy później zawsze nas porzucają. Niezależnie od tego, jak bardzo ich kochamy albo jak wiele dla nich robimy. Nigdy nie spełnimy oczekiwań."

Do tego wszystkiego dobijała mnie historia z mieczem. Ta jego dusza.. jego historie. Po prostu ... beznadzieja. 

Bardzo bardzo mi się podobała książka Susan Ea. Wiem, że może porywam się z motyką na Księżyc to pisząc... może za chwilę dowiem się, że jestem zła itd, ale nie podobała mi się ta część i koniec!

Książka: "Angelfall. Penryn i Świat Po" Susan Ea wyd.Filia Poznań 2014


8 komentarzy:

  1. Czytałam jak na razie tylko jedną pozytywną recenzję na temat drugiego tomu, Twoja jest negatywna, ale mi to nie przeszkadza, bo i tak jeszcze nie czytałam tej serii. Jeśli pierwszy tom mi się spodoba to pewnie i tak sięgnę po drugi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za to nie czytałam ani jednej negatywnej dlatego też trochę się obawiałam, że tak ją "Zjechałam", ale cóż.. zdania nie zmienię.

      Usuń
  2. Czytałam pierwszy tom więc i drugi wypada :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam pierwszego tomu, ale mam ochotę na tę serię. Muszę tylko poszukać w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ja się w bibliotece nie doczekałam, ale na szczęście mam koleżanki ":D

      Usuń
  4. Zabieram się za obie części na dniach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie druga część troszeczkę rozczarowała ;/

      Usuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.