piątek, 18 kwietnia 2014

"Anglelfall"Susan Ee


"Uważajcie, aniołowie bardziej szatanom niż ludziom są bliscy" Stanisław Lec.

Kiedyś gdy usłyszałam ten cytat szukałam w nim drugiego dna. Myślałam, że może odnosić się do ludzi, do istot, które potrafią ranić,ale też kochać. Z czasem kiedy zaczynałam dorastać i rozumieć mechanizm religii powątpiewałam czy mój dawny tok myślenie nie był błędny? Okazuję się, że nie tylko ja zdałam sobie sprawę, że anioł może być istotą złą w swojej naturze. 

Susan Ee właśnie na tym pomyśle oparła całą swoją książkę. Książkę do której podeszłam dość sceptycznie i właściwie nie wiem dlaczego dopiero teraz po nią sięgnęłam? 

Żałuję, że nie zapoznałam się z "Angelfall" wcześniej. Dostałam powieść, która jest zupełnie inna. Wieje w niej wiatr oryginalności, chociaż i kilka schematów się powtarza, ale bądźmy szczerzy, gdyby cała była jedną wielką nowością bardzo mała liczba czytelników by ją pochłonęła. 
" Czy rozczulanie się nad sobą rzeczywiście poprawia ludziom samopoczucie? - Nie rozczulam się nad sobą. - Oczywiście, że nie. Taka dziewczyna jak ty? Podróżująca w towarzystwie takiego półboskiego wojownika jak ja? Nad czym miałabyś się rozczulać?"
Penryn jest z pozoru zwykłą dziewczyną, ma tylko ogarniętą szaleństwem matkę, niepełnosprawną siostrę, od dziecka chodziła na zajęcia z samoobrony i potrafi świetnie rzucać kuchennymi nożami we wrogów. Właściwie niema w niej nic niezwykłego... niezwykłe jest raczej to w jakich czasach przyszło jej żyć. 

Prawdę mówiąc ja sobie nigdy nie wyobrażam czasów Apokalipsy, a co dopiero czasów Poapokaliptycznych. W mózgu człowieka jest takie coś co sprawia, że nasze myśli zaczynają odpływać w nieznane, gdy zaczynamy głowić się nad rzeczami, których nie jesteśmy w stanie ogarnąć, o rzeczach, które bardzo nas stresują. Podejrzewam, że właśnie to zadziałało. 
Penryn?! Z kim rozmawiasz?! - pyta matka niemal oszalałym tonem. - Z moim osobistym demonem, mamo. Nie martw się. To jakiś słabeusz. Może i słabeusz, ale oboje wiemy, że mógłby mnie w każdej chwili zabić. Tyle że ja nie zamierzam dać mu satysfakcji i pokazać, że się boję. - Och! - stwierdza niespodziewanie spokojnym głosem matka, jakby moja odpowiedź wszystko jej wyjaśniła. - Rozumiem. Tylko go nie lekceważ. I nie składaj obietnic, których nie możesz dotrzymać."
Zaufałam całkowicie zmysłowi Susan i pozwoliłam by prowadziła mnie po świecie zniszczonym przez Anioły. Nie analizowałam, nie wnikałam czytałam. Bo przecież jeśli są książki w których świat niszczą ludzie, czarownicy, demony, wampiry, wilkołaki to dlaczego nie mogą go zniszczyć aniołowie. Nie ulegajmy stereotypom. 

Teraz nadszedł czas na schemacik. Niestety od początku można się go było spodziewać, a mianowicie miłości, a raczej zalążka uczucia "Córy człowieczej" i "ziemskiego najeźdźcy". Tradycyjnie pan Anioł ma cechy złego chłopca. Ma cięty język, wygląda nieziemsko. Schemat, ale bądźmy szczerzy wypadało stworzyć taką istotę, żeby wszystkie dziewczyny na świecie krzyczały " RAFFE! RAFFE"! 

" Jak ci na imię? - pyta przywódca. (...) - Przyjaciele nazywają mnie Gniew - odpowiada poza kolejnością Raffe. - A wrogowie mówią do mnie Błagam Miej Litość. A tobie jak na imię, wojaku?"

Książka jest cieniutka. Pochłonęłam ją w dwa wieczory. Mogę śmiało wam ją polecić za jej oryginalność i z pozoru banalną historię, ale coś czuję, że rozkręci się kolejnych częściach. 

Książka: "Anglelfall"Susan Ee wyd. Filia 2013 str.309

10 komentarzy:

  1. Lubię książki, które są cienkie, bo szybciej znam zakończenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to właśnie ich najgorsza cecha... Uwielbiam wgłębiać się w świat bohaterów, a przy małej objętości strasznie szybko muszę się z nimi pożegnać.

      Usuń
  2. Bardzo chcę ją przeczytać, i mam nadzieję, że niedługo mi się to uda ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieję, bo warto. Świetnie się ją czyta!

      Usuń
  3. Raczej nie dla mnie... : )

    Pozdrawiam, Antah

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby wszystko było dla wszystkich było by bardzo nudno ;d

      Usuń
  4. A ja nie mam nic przeciwko tej historii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Złe Anioły są inne.. i bardzo ciekawe... dlatego się właściwie nie dziwię :D

      Usuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.