środa, 30 kwietnia 2014

"Mistrz i Małgorzata" Michaił Bułhakow

\

Może jednak i szkoła na sam koniec zostawi po sobie dobre wspomnienie? Dobre wspomnienie, cień książki, która wydawała się opasłym tomiskiem, a okazała się w ostateczności dziełem na skalę.. na skalę właściwie żadną, bo brak dla niej jakiś określeń zwyczajnie brak. 

Trudno jakoś określić ten klasyk. Nie na darmo "Mistrz i Małgorzata" znalazła się na liście najlepszych arcydzieł świata. Dzieło życia Bułahowa to skomplikowana opowieść z wieloma, wieloma wątkami i elementami, która ciężko wytłumaczyć nie zdradzając najważniejszych rzeczy i sekretów powieści. 
"– Kotom nie wolno! Z kotami nie wolno! Psik! Wyłaź, bo zawołam milicjanta! Ani konduktorki, ani pasażerów nie zdziwiło to, co było najdziwniejsze – nie to więc, że kot pakuje się do tramwaju, to byłoby jeszcze pół biedy, ale to, że zamierza zapłacić za bilet!"
Powieść w powieści, szkatułkowa budowa utworu, mieszanie się elementów realistycznych z fantastycznymi sprawia, że każda strona.. każde kolejne słowo jest pochłanianie z nutą podziwu i zaskoczenia. 

Jesteśmy wielkimi szczęściarzami, bo "Mistrza i Małgorzatę" czytamy w całości. Nic nam nie umknie, nic nie zostało zatajone przez cenzurę. To przykre, ale Bułahkow przez wiele lat zmagał się z władzami ZSRR. Sam napisał list do Stalina. Nie rozumiał jak z uwielbianego człowieka kultury, na którego sztuki przychodził dyktator nagle stał się nikim, a jego dzieła nigdy nie miały być wydane pod jego nazwiskiem. Zrozpaczony nie raz spalił swoje rękopisy. Nie trudno się więc domyślić w powieści wątków autobiograficznych. Śmiało można powiązać tytułowego bohatera z autorem. 
"Rękopisy nie płoną."
Realistyczny obraz zaś Moskwy przypomina czasy współczesne Michaiłowi. Artyści byli na usługach władzy. Kultura zachodu mimo,że fascynowała mieszkańców Związku Radzieckiego, musiała być wymazana z ich świadomości. Wszystko co obce było złe. Stąd też częste donosy, czy ukrywanie dolarów w dziwnych miejscach. 

Ku radości czytelnika i ludzi nad wszystkim czuwa nie Bóg, ale Diabeł- Woland, wraz ze swoją świtą. Przecudnym kotem Behemotem,Azazellem i demoniczną służącą. To on staje się pierwiastkiem dobra w tym strasznym świecie. To on sieje dobroć i pomaga niewinnym... chociażby Małgorzacie, która prezentuje jak dla mnie silną, niezależną kobietę. 
"– To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...) – Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus."
Całość, by nie było tak prosto, dopełnia opowieść o Poncjuszu Piłacie i Chrystusie. Skazanie i śmierć Syna Bożego nie jest jednak najważniejsze. Bułhakow skupia się na Precuratorze Judei. I właśnie chyba to czyni ten wątek tak ciekawym.

Nie spodziewałam się, że ta książka wywołała we mnie takie uczucia. Nie wiedziałam, że spędzę całe popołudnie by ją przeczytać. Nie miałam pojęcia, że stanie się wielkim zbiorem cytatów. Któż mógł się spodziewać, że tak mnie wciągnie i zaciekawi ostatnia lektura w liceum!

"Któż to ci powiedział, że nie ma już na świecie prawdziwej, wiernej, wiecznej miłości? A niechże wyrwą temu kłamcy jego plugawy język!"

***
Moi mili! Jakoś mi nie idzie czytanie książek z ostatniego bardzo skromnego stosiku (aż dwie powieści) coś mnie nie zaciekawiły. Mam nadzieję, że przeczytam je w przyszłości, a tymczasem czytajcie i komentujcie wszystkie inne recenzję które się pojawiają. Zapowiadam też chwilowe zwolnienie tępa.. wszyscy wiecie dlaczego, nie będę się powtarzać... Uff.. 3 lata w 4 dni? Niemożliwe staje się możliwym. Ściskam gorąco! 

Książka:  "Mistrz i Małgorzata" Michaił Bułhakow wyd. Muza Warszawa 2011 str.542

13 komentarzy:

  1. Bardzo chciałabym przeczytać tę książkę, ale na razie boję się jej, więc poczekam. Ale widzę same pozytywne opinie, mam więc nadzieję, że się nie zawiodę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam lekkie obawy przed rozpoczęciem lektury.. ale okazały się bezpodstawne, bo co świetna książka!

      Usuń
  2. Kocham, wielbię, uwielbiam i czytałam już chyba... ze 20 razy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tyle razy chyba nie dałabym rady jej przeczytać więc podziwiam, podziwiam!

      Usuń
  3. W liceum bardzo mi się podobała, na studiach już ta magia jakoś minęła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często tak jest z książkami, że najpierw fascynują, a później no cóż...

      Usuń
  4. Uwielbiam "Mistrza i Małgorzatę" - z Twoją recenzją zgadzam się prawie w całości, wykluczając jedynie słowa, że jest to lektura skomplikowana i nie taka prosta. Jeśli chodzi o klasykę, jest to jedna z łatwiejszych i przyjemniejszych w swej konstrukcji powieści.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoretycznie jest łatwa do zrozumienia, ale ma w sobie... coś takiego, że trudno się momentami połapać. Trudno określić tą książkę bez znajomości sytuacji w Rosji czy też bez wątków autobiograficznych autora.. te konteksty chyba sprawiają największą trudność, chociaż to jest plusem całej powieści.. zdecydowanie!

      Usuń
  5. Bardzo ciekawi mnie ta książka, jednak na razie poczekam, aż będę trochę bliżej jej omawiania w szkole. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak czekałam i się doczekałam... :D

      Usuń
  6. W każdej chwili bna szczescie moge pożyczyć ja od brata i przeczytac :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jedna z moich ulubionych lektur :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.