niedziela, 11 maja 2014

"Demony da Vinci"

Leonardo da Vinci to postać, której nie muszę chyba nikomu przedstawiać. Malarz, konstruktor, filozof, architekt- jednym słowem wielki człowiek renesansu. Jego życie można podzielić na kilka okresów. Tworzył dla rodu mediolańskiego (Sforza), ale także dla rodu florenckiego (Medyceuszy), niezwykle ważnym epizodem w jego życiu też jest pobyt w Rzymie i we Francji.

Jego najsłynniejsze dzieła to min. 

  • Mona Lisa (Luwr) 

  • Dama z łasiczką (Muzeum Czartoryskich w Krakowie) 


  • Ostatnia wieczerza (Mediolan)


Włoski malarz od pokoleń fascynuje twórców. Właśnie wokół jego postaci kręci się fabuła serialu "Demony da Vinci". 

Prawdę mówiąc nie wiem dlaczego zaczęłam go oglądać. Fabuła jest średnia. Leonardo to swego rodzaju mistrz... mistrz wszystkiego. To on uratował Florencję, to on uwiódł kochankę Wawrzyńca, to on tworzy cudowne obrazy, a do tego często i gęsto widzi dziwne rzeczy. (Zapewne mniejsze ilości haszyszu i opium by podziałały, ale ponoć nie od tego ma przewidzenia....) 


Dla mnie serial ten jest świetną powtórką historii. Dowiedziałam się kilkunastu nowych rzeczy o wielkich rodach włoskich, ale także przedstawione jest bardzo wiernie krwawe życie zwykłych ludzi, którzy w imię idei papieża, króla, cesarza, hrabiego itp. mogli stracić życie. 


Oczywiście trzeba wspomnieć o urodzie aktorów. Po raz kolejny upiększyli głównego bohatera (tak pierwszy i największy przypadek to Henryk XVIII w "Tudorach"). W "Demonach da Vinci" piękne są też stroje (nie tak "pseudostare" jak w REIGN), piękne widoki i budowle. Od strony wizualnej serial cieszy oko.

Podobni prawda? :D 


Jeśli macie chwilkę czasu polecam. To naprawdę dobry serial na zabicie nudy. Ja obejrzałam dopiero kilka odcinków, ale podejrzewam, że na tym się nie skończy.

Już niedługo ruszy strona Szepty Wyobraźni na Facebooku, gdzie będę się z wami dzielić jeszcze większą ilością rzeczy na które czasami brak miejsca i czasu na blogu! 




14 komentarzy:

  1. Oglądałam ze 2-3 odcinki, ale jakoś super mnie nie wciągnęło. Może jeszcze spróbuję, kiedy będę umierać z nudów i się przekonam (szczególnie może mnie przekonać Tom) :) Ja osobiście teraz katuję od samego początku "Kości" i dojechałam już do 8ego sezonu, więc chyba całkiem nieźle ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Kości" mnie ciekawiły na samym początku jak tylko serial pojawił się bodajże w Polsacie. Później strasznie mnie wynudził, więc gratuluję 8 sezonu!

      Usuń
  2. Kolejny serial byłby dla mnie zbyt wielkim obciążeniem, więc póki co sobie daruję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedy skończysz rozpoczęte to się skusisz? :D

      Usuń
  3. Rozbawiłaś mnie ostatnim porównaniem, które, moim zdaniem, całkiem nieźle świadczy o poziomie tego serialu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. hmm. musze Ci powiedzieć, że w takich własnie przypadkach uczestnictwo w blogosferze ma swoje plusy - dzięki Tobie dowiedziałam się o czymś z czym się na pewno zapoznam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też za to kocham blogosferę, nigdy nie wiadomo co się odkryje!

      Usuń
  5. Haha bardzo podobni :D
    W Regin mają przecudowne stroje przecież ! O tym serialu słyszałam ale jakoś mnie nie ciągnie do oglądania ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają fakt, ale te stroje są mało "Stare". Wątpię czy w czasach Marii Stuart był tiul i koronkowe suknie z dużymi dekoltami..?

      Usuń
  6. Moja mama to ogląda, ja czasem fragmenty razem z nią, ale w ogóle nie jestem na bieżąco, więc nie wiem, o co w nim właściwie chodzi :D

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja jakoś nie potrafiłam się wciągnąć w ten serial. Główny aktor mnie wkurza :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.