środa, 28 maja 2014

To mnie... wkurza.




Nie miało być tego posta. Pewnie na dniach go usunę. Dlaczego? Bo w całej swojej okazałości pokazuję moją słabość. Nieudolną próbę wyboru przyszłości, nieudolną próbę wyboru idealnego kierunku studiów. Przeraża mnie codziennie ta myśl, że muszę podjąć decyzję, która może okazać się wcale nie słuszna. Ciągle z każdej strony słyszę opinię, że źle wybieram. Bo przecież po dziennikarstwie nie ma roboty. Bo przecież gospodarka przestrzenna czy też zarządzanie i inżynieria produkcji to coś fajnego, ale nie dla humanistki...Przecież ciężko sobie poradzić jeśli średnio się potrafi matematykę, a fizyka może nie wystarczyć. Szlak mnie trafia... Bo wszystkie opinie ludzi, wątpliwości otoczenia zaczynają dopadać i mnie...!

Ta dziwna  rozbrajająca siła we mnie. Głos, który każe mi wybrać coś co lubię, a nie coś co się opłaca. Ale równocześnie.. to dziwne inne coś co krzyczy jak głupie, że nie chcę przez całe życie martwić się o pracę. To jak wciskanie dwóch guzików równocześnie i zastanawianie się dlaczego coś nie działa. To szukanie rozwiązania po omacku, bez instrukcji...

Jak to było u was? Wiedzieliście? Wahaliście się? A może rzuciliście wszystko w cholerę? :D


9 komentarzy:

  1. Hej. :) Dobrze wiem, co czujesz, bo też przez to przechodziłam. Po maturze nadal byłam w kropce. Po namyśle zdecydowałam się na filologię rosyjską - bo jako tłumacz mogę mieć dobrą pracę itp itd... Po pół roku rzuciłam studia, byłam w fatalnym stanie psychicznym. Jednak na rusycystyce poznałam koleżankę, która jako 2gi kierunek robiła filologię polską - i na to poszłam następnie. Okazało się, że to był strzal w dziesiątkę, teraz kończę pierwszy rok i nie wiem, jak przeżyję wakacje bez zajęć. :D A równolegle robię zaocznie szkołę policealną - technika weterynarii. Spełniam się w obu pasjach i każdego dnia czuję wdzięczność, że mogę to robić.

    Mam nadzieję, że to uświadomi Ci, że nie warto słuchać innych. Mój kuzyn jest po budownictwie - mu się udało dostać pracę, ale wielu jego znajomych z tymi samymi "papierami" wciąż szuka. I mówił mi wprost - idź na to, co Cię ineteresuje. I myślę, że to dobra rada. Nie myśl na razie o tym, gdzie znajdziesz pracę - prawda jest taka, że obecnie "po niczym nie ma pracy". (zazwyczaj dla tych, którzy nie szukają i nie wiedzą, czego chcą).

    Spokojnie - nie Ty pierwsza i nie ostatnia. :) Znajdź swoją drogę.

    Trzymaj się cieplutko,
    Misha

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jeszcze nie miałam takiego problemu, teraz martwię się dopiero wyborem liceum. Ale życzę pomyślnego wyboru, ważne żebyś czerpała radość z tego, co będziesz robiła ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja w sumie nie wiedziałam, na co chcę iść. Poszłam na filologię rosyjską, co roku miałam jakieś chwile zwątpienia, a teraz jestem już na trzecim i wiem, że w przyszłości nie chcę robić nic z rosyjskim. Nie wyobrażam sobie siebie w szkole, ani w roli tłumacza. Studia fajne, aby sobie język podszkolić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiedziałam na jakie studia chcę iść, ale uległam presji najbliższych i poszłam na takie, które miały mi dać chleb, czy dały? trudno powiedzieć, bo pracę mam nie związaną z ukończonym kierunkiem, ale do tej pory żałuję, że nie poszłam za pasją, ciągle zastanawiam się co by było gdyby było. Dlatego decyduj mądrze, jak to mówią lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż żałować, że się nie spróbowało.

    OdpowiedzUsuń
  5. Współczuję...
    Ja przed ostatecznym wyborem mam jeszcze chwilkę czasu - cały rok.
    I sama nie wiem, co chcę tak naprawdę robić.
    Z jednej strony słyszę głosy, że to mi się nie uda, że to niewykonalne, żebym zeszła na ziemię i wybrała normalny zawód.
    A z drugiej słyszę swoje wnętrze, które przypomina, iż mój wybór mnie uszczęśliwia - samo myślenie o tym mnie uskrzydla!
    Tyle że ja chciałabym zostać reżyserem i scenarzystą z zawodu... a nie mam nikogo, kto by mi w tym pomógł.

    Czy powinnaś podążać za swoimi marzeniami czy za głosem ludu?
    Trudne pytanie, na które odpowiedź tylko Ty możesz znać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przede mną jeszcze dwa lata zanim będę musiała podjąć tą decyzję. Jak na razie mam kompletną pustkę w głowie i nie mam pojęcia na co się wybrać. Wiem tylko, że chciałabym robić coś, co lubię. Zobaczymy jak to będzie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety nie jestem w stanie Ci doradzić.. Sama wciąż się na nic nie zdecydowałam :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem humanistką z krwi i kości, a mimo to wybrałam na studiach Zarządzanie :) Też wiele słyszałam takich opinii, ale wiesz co? Nic to nikogo nie obchodzi. Olej ludzi i rób to na co masz ochotę, oni za Ciebie życia nie przeżyją :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na pewno nie wybieraj niczego totalnie wbrew sobie. Będziesz się męczyć na studiach, a nawet jeśli je skończysz - nigdy nie będziesz tak dobra w wyuczonym zawodzie, jakbyś był robiąc to, co lubisz.
    Może jakiś złoty środek? Coś, co jest bliższe Twoim zainteresowaniom, a co może się przełożyć w przyszłości na dobrą pracę?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.