sobota, 17 maja 2014

To mnie.....zastanawia.


Żyją szczęśliwie od ośmiu lat. On absolwent politechniki, ona typowa humanistka. Ponoć przeciwieństwa się przyciągają, są tego najlepszym przykładem. Dobrze zarabiają, uzbierali na mieszkanie. Zamieszkali w centrum miasta.Pewnego dnia urodziła im się słodka córeczka. Oboje ciągle gdzieś pędzą, ale wieczorami są razem. Szczęśliwi ze sobą i malutką Zuzią. Chodzą na randki, do kina, na spacery i na plac zabaw, gdy mała chce się pobawić. Ona mu kupi zegarek na kolejną rocznicę, on jej cudowną bransoletkę. Wszystko jak w raju. Nagle jednak w jej głowie pojawia się myśl "A co gdyby tak się pobrać?" 



Wszystko się zmienia. Codziennie daje do zrozumienia swojej drugiej połówce, co chodzi jej po głowie. Pewnego dnia.. spełnia się jej marzenie. Zaręczyny jak z bajki. Pierścionek tak wielki, że wszystkie koleżanki aż ściska z zazdrości. 
Zaczynają się przygotowania. Pierwsze kłótnie... pierwsze nieporozumienia, których wcześniej nie było. Ona nie chce zaprosić Karola, on zaś nienawidzi jej kuzynki. To się nie podoba kolor obrusu, to nie smakuje tort. Ciągłe kłótnie. Ale w ostateczności ich czysta i cudowna miłość zwycięża. 



Nadchodzi wymarzony dzień. Babcie płaczą, dzieciaki biegają, nasza zakochana para... udaję szczęśliwych, bo tak naprawdę zżera ich stres.Uff... udało się powiedzieli sakramentalne tak. 
Wymęczyli się na tradycyjnym polskim weselu, bo przecież nie wypada zrobić kameralnego obiadu tylko dla najbliższych, przecież jak bawić się to z pompą. Tym bardziej, że mama tak bardzo nalegała...

Wracają z podróży poślubnej. Tydzień na Majorce był najpiękniejszym okresem w ich życiu. Wracają do rzeczywistości, ale wszystko jest już przecież inne, są małżeństwem. Pierwsza kłótnia pojawia się, gdy on wychodzi na mecz z kolegami, a ona wyrzuca mu, że teraz są rodziną w prawdziwym tego słowa znaczeniu i powinien zostać z nią i córeczką. On trzaska drzwiami wychodzi obrażony. 
Po paru dniach przechodzi im, ale później pojawiają się kolejne kłótnie. Kłócą się codziennie, aż w końcu on nie wytrzymuje. Wyprowadza się. Oboje myślą, że to tylko przejściowe. 

Mijają miesiące... ona ma dość składa pozew o rozwód. Mija pół roku od wielkiego dnia. Rozstają się w wielkiej niezgodzie. Ciągle kłócą się o prawo do opieki nad ich trzy letnią córeczką. Któregoś dnia na piwie on mówi, że wszystko się posypało przez ślub, bo wcześniej się nie kłócili. Nie mieli właściwie po co... on zawsze czuł, że jest im dobrze tak jak jest. Parę dni później ona też mi mówi, że wszystko się zaczęło psuć jak jej się zamarzyło zalegalizowanie ich związku. Teraz chyba żałuje. 




A ja po powrocie co domu zastanawiam się... co tak naprawdę było przyczyną ich rozstania. Przecież nie ślub. Ślub to przecież potwierdzenie miłości, albo zawsze tak myślałam, ale później ... pojawia się myśl, ale przecież "świstek" do niczego nie jest potrzebny.. prawda? A może jednak jest? 

Jakie jest wasze zdanie? 

Dołącz do mnie
Facbook
Instagram 
***
Historia jest prawdziwa (oczywiście córeczka nie nazywa się Zuzia), a przemyślenia nasuwają mi się same. 

12 komentarzy:

  1. Wydaje mi się, że tak naprawdę do końca się nie poznali. Ale czy na pewno możemy poznać drugiego człowieka, taki jaki jest? Nie sądzę, zawsze czymś nowym nas zaskoczy, nie zawsze w pozytywnym sensie. Sądząc po finale, mogli trochę więcej czasu poświecić dla samych siebie, sprawdzić się w różnych sytuacjach. Nie mogę powiedzieć, że dziecko to błąd. Dziecko jest owocem ich miłosći, i to właśnie ono powinno ich połączyć. Powinno ich łączyć codziennie, powinni dla niego żyć, strać się zmienić na lepsze. Jeżeli tak nie stało, to moim zdaniem do tego nie dorośli. Nie dorośli do rodziny, a skupiają się wyłącznie na swoich sprawach z osobna, na życiu zawodowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam wrażenie, że nie można właściwie nigdy do końca poznać drugiego człowieka.

      Usuń
  2. Jak dla mnie ślub jest potwierdzeniem swoich uczuć i na pewno nie powinien byc przyczyną rozstania. To raczej ich niedopasowanie i nie przemyślenie pewnych wypowiedzianych słów doporowadziło do takiej sytuacji. Problemy pojawiłyby się prędzej czy później, a mocny zwiazek powinien poradzić sobie z każdymi przeszkodami. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mocny związek.. oby wszystkie mocne związki nigdy się nie rozpadały ;d

      Usuń
  3. Moim zdaniem niestety po ślubie wiele rzeczy się zmienia, bo uważają, że coś się z zmieniło, a tak naprawdę nic, bo tylko zawarli sakrament małżeństwa. Jeśli się kochają ich miłość powinna być wciąż taka sama.

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że po ślubie wiele się zmienia, a zarazem nic. To zależy od przypadku. Jak patrzę na swoją siostrę, to widzę, że w przypadku jej związku małżeństwo tak naprawdę nic nie zmieniło, wszystko jest takie same i nadal się cieszą miłością. Z innej strony znam parę, która nie tyle wzięła ślub, co się zaręczyła i wszystko powoli zaczęło się sypać. Moim zdaniem jeżeli dla kogoś jest to tylko papierek, to nie będzie miało żadnego wpływu, ale jeżeli para wierzy, że ślub wiele odmieni, to czy tego chcą czy nie, tak się stanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba zależy od dojrzałości młodej pary...

      Usuń
  5. Myślę, że ślub nie powinien niczego zmieniać. Jeśli ktoś traktuje go jak smycz dla partnerów, to świadczy to o złym podejściu do miłości. Z definicji ma nie być chwilowa, a wieczna, a ślub jest tylko tego wyrazem.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieczna miłość...oby nie tylko w filmach i książkach. :D

      Usuń
  6. Myślę, że jeśli ta para nie wzięłaby ślubu między nimi tak samo mogłoby się popsuć. Moim zdaniem ślub nie ma tu nic do rzeczy. Przecież to tylko uroczyste potwierdzenie wzajemnej miłości, które powinno to piękne uczucie pogłębić. Ale co ja mam do powiedzenia w tej sprawie. Jestem tylko nastolatką, która nie ma pojęcia jak to jest ślubować miłość przed ołtarzem. Mimo to uważam, że ślub nie powinien źle wpłynąć na parę, stanie się rodziną nie powinno zburzyć relacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przejmuj się ja też nie mam pojęcia co to znaczy ślubować przed ołtarzem, ale każdy z nas ma już jakieś wyobrażenie o życiu, o miłości i o dojrzałości.

      Usuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.