niedziela, 8 czerwca 2014

"Krwawy szlak" Moira Young


To okropnie denerwujące i rozczulające, gdy chcesz przeczytać jakąś książkę najszybciej jak się da, ponieważ w kolejce czeka stos kolejnych, ale za żadne skarby świata nie jesteś w stanie zmusić się do przerzucenia kolejnej kartki. 
"Jeśli uratujesz komuś życie trzy razy, odtąd jego życie należy do ciebie. Dzisiaj ocaliłaś mi życie, to raz. Jeszcze dwa razy i będę cały twój."
Tak właśnie było z "Krwawym szlakiem". Nie mogę sobie przypomnieć kiedy tyle czytałam jedną powieść. Stosunkowo króciutką dodatkowo. Zupełnie nie wiem co takiego mi w tej książce przeszkadzało. Może nietypowy zabieg.. brak dialogów zapisanych w "normalny" sposób. Może bohaterka, które teoretycznie uosabia w sobie wszystkie cechy twardej sztuki, ale dla mnie była po prostu nienaturalna? A może jeden jedyny moment, gdy z przyjemnością zgłębiałam się w lekturze.. wiecie jaka to chwila? Chwila gdy odzywał się Jack, ale to za mało żeby się skusić na czytanie powieści po nocach. 

Wielka szkoda, bo liczyłam naprawdę na czytelniczą ucztę. Po raz kolejny okazało się, że to co wszystkim się podoba mnie jakoś średnio zadowala. Oczywiście, gdy dotarłam do ostatniego zdania, zdałam sobie sprawę, że chyba w gruncie rzeczy opowieść Young nie była taka zła. 
"Wiedziałaś, że za każdym razem, kiedy coś tworzysz, wnika w to część twojej duszy?, pyta. Nie. Nie wiedziałam. Cóż, tak jest. Dlatego... powinnaś zadbać, żeby to była dobra część ciebie, a nie zła."
Świat stworzony przez autorkę jest interesujący. Miasta chylące się ku upadkowi. Szalony król, który przypomina Ludwika XIV. Czy też narkotyki, dzięki którym wszyscy mu są podlegli. Oczywiście też przyjaciele Saby nie są szablonowi, ale w ogólnym rozrachunku nie polubiłam się z "Krwawym szlakiem". 

Trochę to wszystko było naciągane. Rozumiem... cudowni bliźniacy. Chęć ratowania życia bratu i nienawiść do młodszej siostry. Walki w mieście... i metamorfoza Saby w Anioła Śmierci. Nieokiełznaną siłę, którą rządziła lawa... Boże do tej pory nie rozumiem tej całej lawy. Do tego oczywiście tajemniczy chłopak, lekko chamowaty, ale z błyskiem w oku. Paczka nieustraszonych wojowników i jeden osiłek. przyjaciel naszego Casanovy. W ostateczności względny happy end i koniec. Wszystko, wszystko to już było. Oczywiście tej dziwny niespotykany zabieg językowy odrobinę wyróżnia powieść i pewnie tylko przez to ją zapamiętam. 
"Miłość to słabość, mówi. Jeśli tak bardzo ci na kimś zależy, przestajesz trzeźwo myśleć."
Czy polecam? Nie wiem sama. Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Z jednej strony nie, bo strasznie mi się czytało "Krwawy szlak", ale z drugiej znowu jest to całkiem fajna opowieść, która w ostateczności nawet mi się spodobała. 

Książka: M. Young "Krwawy szlak" wyd. Egmont, Warszawa 2014 str. 400

14 komentarzy:

  1. Właśnie miałam w stosunku do niej mieszane uczucia i w końcu nie zdecydowałam się na to, aby wziąć ją do recenzji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to nie wiem czy powinnaś żałować. Nie potrafię się jasno określić co o niej myślę.

      Usuń
  2. Właśnie skończyłam i też nie bardzo wiem, co z nią zrobić. Niby spoko, ale niektóre momenty mnie nieco nużyły.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie książka wciągnęła od pierwszej strony..

    OdpowiedzUsuń
  4. Mimo wszystko spasuję ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Po Twojej recenzji sama nie wiem, czy mam ochotę na tę książkę...
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja sama nie wiem czy warto mieć na nią ochotę czy nie ;p

      Usuń
  6. I tak nie miałam jej w planach, więc myślę, że ją sobie odpuszczę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czasem tak jest, że czyta się jakąś książkę i ma się mieszane uczucia. Może to nie był dobry czas na tę powieść...ja tak od czasu do czasu mam:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.