niedziela, 1 czerwca 2014

To mnie kręci

Tak,tak dzisiaj ten cudowny dzień. który kochają wszystkie dzieci. Dobrze, może rzeczywiście kochają jeszcze dzień swoich urodzin, Boże Narodzenie i Wielkanoc... nieważne. Każdy z tych dni równa się PREZENTY! Oczywiście mogą one przyjmować najróżniejszą formę, bo przecież pyszne śniadanie rano czy też wypad do kina z rodzicami, którzy ciągle gdzieś się śpieszą jest równie cudownym darem dla dzieciaków jak nowa lalka Barbie czy klocki Lego. 

Prawdę mówiąc nie pamiętam jakie prezenty otrzymywałam od rodziców, gdy miałam z pięć, czy sześć lat. Wiem tylko tyle, że kiedy już "dorosłam" i zaczęłam być uzależniona od książek to właśnie je dostaję przy każdej możliwej okazji. Spoglądam na moją półkę i nie wiem co było w tamtym roku, ale podejrzewam, że to jakiś paranormal romance. Zdecydowanie jeszcze rok temu za nimi szalałam. Teraz udaję już dorosłą i czytam ambitniejsze powieści (no już już nie śmiejcie się proszę...).

Swoją przygodę z lekturami zaczęłam od przesympatycznej serii o Kubusiu Puchatku. Wiem, że co miesiąc czekałam aż listonosz zapuka do drzwi i kiedy widziałam paczkę od razu mu ją wyrywałam. (Cóż teraz prawie nic się nie zmieniło :D ) Niestety nie mam już tych książeczek w domu, z wielkim żalem, ale jednak, oddałam je mojej małej kuzynce, która teraz sama przeżywa kubusiowe buuuum! 


Później kiedy dorastałam atakowałam wszystkie książki w bibliotece. Niestety w mojej podstawówce nie było już żadnej książki, której bym nie przeczytała. Oczywiście Kubuś nadal rządził i tak zdobyłam II miejsce w konkursie o książce A. Milne. I dostałam taki słodki pamiętnik.. uwaga z kim na okładce? Kubusiem Puchatkiem! 

Gdzieś w między czasie pamiętam, że rodzice zawsze czytali mi baśnie bracia Grimm, czy też Andersena. Do tej pory mam łzy w oczach gdy słyszę o 12 łabędziach, albo o Dziewczynce z zapałkami, Królowa Śniegu też była przerażająca! Oczywiście też nigdy nie wybaczę Disneyowi, że nie pokazał jak  Mała Syrenka zmienia się w pianę. Rozczarowanie do końca życia. 



Kolejne moje przygody z książkami to były cienkie opowieści o miłości, o zgranych paczkach. Wszystkie to książki, które można znaleźć w bibliotekach, ale z czasem nie pamięta się tytułów. Może to była Jeżycjada, a może coś innego. Nie pamiętam, ale wiem, że je uwielbiałam. 


Później były lektury. "O psie, który jeździł koleją" chociaż w sumie ja nie płakałam jako jedyna w klasie. Taki twardziej no! "Akademia Pana Kleksa"- ach te piegi! Moje ukochane "Dzieci z Bullerbyn". I oczywiście "dorosła" powieść "Ten obcy". 


Następnie przyszła faza na kochanego "Mikołajka", którego uwielbiam tak samo jak dawniej! I oczywiście nieśmiertelny "Harry Potter"- miłość dogłębna i chyba aż do śmierci. 


Z czasem mój gust czytelniczy bardzo ewoluował. Pamiętam, że bałam się czytać "Zmierzch", bo pani w bibliotece mówiła, że to nie jest książka dla dzieciaków. Gdy sięgnęłam po "Świat Zofii" w drugiej klasie gimnazjum wszyscy dorośli myśleli, że nic z niej nie zrozumiem, a ja pokochałam filozofię. Teraz kiedy mówię, że uwielbiam  "Nad Niemnem" czy "Mistrza i Małgorzatę" dziwnie na mnie spoglądają rówieśnicy.A gdy pytają się o moją ulubioną powieść mam ochotę ich zabić. 

Książki towarzyszyły mi od najmłodszych lat. Od maleńkiego pamiętam, że ktoś mi czytał. Później też sama czytałam sobie, ale też mojej siostrze. Powieści rozwijają wyobraźnię dziecka (nawet nie wiecie jakie szalone pisałam wypracowania),ale też ćwiczą język w mowie i pisowni brzdąca. Mogłabym wymieniać korzyści idące z czytania, ale przecież każdy z nas o nich wie. 

Chciałabym, aby każdy dzisiaj znalazła jakieś dziecko (i nie musi to być dziecko w wieku przedszkolnym.. liczy się też takie koło 30 ;p ) i przez chwile mu poczytało, albo chociaż opowiedziało o jakieś powieści, która może go zainteresować, bo moi mili czy nie najlepszym prezentem na Dzień Dziecka nie jest czas spędzony z najbliższymi i nowa książeczka? 

A wy co czytaliście jak byliście młodsi? Co ukształtowało wasz gust czytelniczy? Staracie się może zaszczepić czytanie w innych? I najważniejsze pytanie dzieciaki.. to dostaliście na Dzień Dziecka? :D 

* ilustracje, zdjęcia pochodzą z grafiki google lub serwisu lubimyczytać.pl 





10 komentarzy:

  1. Ja od dziecka uwielbiam baśnie i bajki!
    Do dziś traktuję z czcią moją Złotą Księgę Baśni !! :D
    Uwielbiam ją!

    OdpowiedzUsuń
  2. ,,Dzieci z Bullerbyn" to moja ulubiona lektura z wczesnej podstawówki, kocham tę książkę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzieci z Bullerbyn, Ten obcy, Akademia Pana Kleksa, Ida sierpniowa - te najbardziej wspominam.
    No i oczywiście baśnie, do dziś wszystkie uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ida sierpniowa nigdy mi się nie podobała :(

      Usuń
  4. Ja także uwielbiam "Dzieci z Bullerbyn" i ,,Kubusia Puchatka''. Jeszcze chętnie sięgałam po ,,Robinsona Crusoe'' oraz ,,Szatana z 7 klasy''.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jako mała dziewczynka najbardziej lubiłam "Małą księżniczkę" i "Anię z Zielonego Wzgórza" :) Harrego odkryła, gdy byłam już nastolatką, ale w Snapeie kocham się do dziś :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.