czwartek, 3 lipca 2014

"Anioł" L.A Weatherly


Wydaję mi się, że nigdy nie dorosnę i nigdy nie przestanę czytać książek dla młodzieży, które wbrew pozorom mają w sobie coś fascynującego. Obecnie prawie moje wszystkie czytelnicze plany sprowadzają się do takich powieści. Po prostu bez większego sensu i przemyślenia skompletowałam swój mały stosik z historii, które w gruncie rzeczy bardzo lubię.
Tą przesympatyczną podróż po kartach książek z lekką, ale równocześnie dość ciekawą fabułą rozpoczęłam z L.A Weatherly i jej "Aniołem". Już sam tytuł zapowiada z czym, a raczej z kim będziemy mieć do czynienia. Oczywiście, cieszy mnie wasza nadzwyczajna spostrzegawczość i jasność umysłu...Niezmiernie się cieszę, że nikt nie pomyślał o demonie, chociaż właściwie często i gęsto obok wyidealizowanych super bohaterów pojawiają się ciemne charakterki. Zazwyczaj okazuję się, że mają oni jakąś jaśniejszą stronę, którą okazują tylko swojej wybrance, ale to tak zawsze coś. 

Tutaj też znajdzie się takie alter ego złego faceta, ale ku mojemu zdziwieniu będzie to i człowiek i anioł. I uwaga nie będzie to jedna postać. Brzmi tajemniczo, a może fascynująco? Sama nie wiem. W powieści Weatherly mamy do czynienia z walką dobra ze złem. Oczywiście jest nieświadoma swojej wyjątkowości, dość sympatyczna, lecz posiadająca brudny sekret dziewczyna- Willow, jak i również jej nowy, tajemniczy, mega seksowny i totalnie odjazdowy chłopak- Alex. 
"Gapiłam się na niego jak krowa na pociąg."
Oczywiście, nie chcę nikomu tutaj spojlerować, ale czy naprawdę muszę? Wszyscy wiemy jak się kończą takie spotkania. Zazwyczaj wybucha romans na skalę miłości Edwarda i Belli z domieszką chaosu Eleny i Damona. W "Aniele" ten namiętny związek jest troszkę mniej burzliwy, ale zawsze. 

Cała historia opiera się na tym, że główna bohaterka jest półaniołem, pół człowiekiem.. troszkę takim Nefilim, ale jakoś nikt po "Szeptem" nie używa tego sformułowania.. szkoda, bo tam potomkowie boskich istot byli całkiem nieźli.. Tak, tak mówię o Skocie! :D Jej przeznaczeniem, które dopiera z pomocą sympatycznego chłopaka odkrywa, jest pokonanie totalnie złych Aniołów, którzy karmią się ludzką energią. Totalny odjazd. Pojawia się więc kilka nowych pojęć, jak np. "anielskie poparzenie", pojawiają się też grupy walczące z aniołami np. Aleks i CIA. Ogólnie wszystko to coś konieczne do pokonania wrogów. Dużo też w "Aniele" świetnie wykreowanej i naprawdę interesującej znajomości Willow i Aleksa. Początkowo nawet nie tak bardzo cukierkowej. Później to jak to później bywa.. miłość zaślepia.

Ciekawym zabiegiem było też wprawdzie narracji z kilku punktów widzenia. Średnio ją lubię, ale wiem, że inaczej czasami się nie da. Więc po prostu z rozdziawioną buźką czytałam jak Aleks opisuję Willow, by później śmiać się, gdy dziewczyna zastanawiała się czy jej super bohater coś do niej czuje. Uwielbiam takie sytuację w książkach, bo później w życiu łatwiej jest sobie uzmysłowić, że wszystko postrzegamy inaczej, a zwłaszcza kobiety i mężczyźni. Cóż.. wszystko ma dwie strony! Czasami też autorka przenosiła nas do obozu wroga i mogłam przez chwilę zastanawiać się, czy nie istnieje inny już Anioł niż Raziel?Wszędzie go pełno. Może mógłby zostać w tym swoim niebie i tam szaleć?Albo chociaż wysłał kolejnym autorom jakiś indeks nazwisk swoich kumpli, żeby wymyślili coś nowego!

Co tu dożo mówić... "Anioł" naprawdę mi się podobał. Lubię takie historię i tyle. Bez żadnych rekomendacji, bez żadnych ochów i achów. To książka jakich pełno na rynku, ale oczywistością jest, że dla takich książko maniaków jak ja musiała dotrzeć. Ten gatunek nigdy mi się nie znudzi, bo sprawia, że czuję się taka lekka i wyluzowana. Naprawdę odpoczywam przy takich lekkich powieściach. Uwielbiam czytać o miłości i nadprzyrodzonych istotach, nic na to nie poradzę. 

Książka :"Anioł" L.A Weatherly wyd. Świat Książki, Warszwa2014 str. 398

17 komentarzy:

  1. Ciekawe, szczególnie ten cytat. Może kiedyś wezmę dla ta opowieść, kto wie, choć przypomina mi "Blask" Aleksandry Ardonetto.
    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaję Ci się. Wcale nie przypomina Blasku i bardzo dobrze, bo raczej bym jej nie skończyła gdyby tak było :D

      Usuń
  2. Ja też lubię takie lekkie pozycja o nadprzyrodzonych istotach. Jeśli na nią trafię to przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię, gdy jest kilka osób w narracji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak średnio, ale z drugiej strony inaczej większość rzeczy w książce nie miało by sensu.

      Usuń
  4. Ja nie przepadam za tego typu książkami dla młodzieży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem i bardzo dobrze, bo u ciebie na blogu mogę zawsze znaleźć coś co nie jest teoretycznie w moim guście, ale praktycznie bardzo się mylę :D

      Usuń
  5. Książka była ciekawa, ale według mnie na samym początku i w środku (pewnie wiesz o co mi chodzi ;)). Ale później było już tylko gorzej, było tak słodko, że aż mdło i po prostu książka wiele straciła w moich oczach. Lubię romantyczne historie, ale tak cukierkowych nie mogę zdzierżyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak masz rację. Ta idylla, była aż niemożliwa. To całe życie w lesie, w cudowniej chatce... troszkę wyidealizowane.

      Usuń
  6. To jest rzeczywiście dobra książka, oczywiście że powiela pewne schematy, ale co z tego ;) A drugi tom jak na razie przebija pierwszy, jestem w trakcie lektury i naprawdę wiele się dzieje. Tom III będzie w październiku ;)
    Pozdrawiam!
    PS. Czasem nie ma po co dorastać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O muszę dorwać drugi! Bo właściwie dość się z nią polubiłam :D

      Usuń
  7. "Anioła" czytałam już dawno i z niecierpliwością wyczekiwałam kontynuacji. A jak się w końcu doczekałam, to jakoś mi się odechciało. No cóż, może gdy znów wrócą mi chęci na czytanie paranormal romance, dam się na nowo wciągnąć w stworzony przez autorkę świat... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak czasami mam, że odliczam dni do premiery kolejnego tomu, kupuję go w pierwszy dzień, a później mi się odechciewa...

      Usuń
  8. Czytałam ją kilka lat temu i pamiętam, że bardzo mi się podobała :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.