wtorek, 1 lipca 2014

"Córka markizy" Laurel Corona


Kobietom nie wypada. Dobra dama się tak nie zachowuje. Ależ kochana panience nie wypada pisać opowieści. Ależ niemożliwe, że użyła pani tak protekcjonalnego tonu. 
Niemożliwe. Myślę. Czytam. Nadal nie dowierzam, chociaż w głębi duszy wiem, jak wyglądał świat 300 lat temu. Zawsze jednak mam nadzieję, że to wszystko to tylko wymysły. Wiem, że tak nie jest.
Nie żałuję, że lawirując po bibliotece. Dotykając, muskając grzbiety książek, by odnaleźć coś niesamowitego, natrafiłam na "Córkę markizy" Laurel Corona. 
"Kobiety uznawane za czarujące rzadko odkrywają swoje prawdziwe myśli."
Autorka w książce opowiada historię młodej dziewczyny Lili, która zapragnęła innego życia. Życia wolnego i pełnego nadziei, w którym jej jedynym zajęciem nie będzie potakiwanie i naskakiwanie "bufoniastym" dżentelmenom. 
Powieść jest jak niewielki strumyk, w którym wolno płynie woda. Słowa zapełniają kolejną stronę, a ja mknę za nimi jak oszalałe dziecko za małą piłeczką. Podobała mi się książka Corona, naprawdę. Nie była to lektura porywająca, zapierająca dech w piersiach. Nie byłą też zawiła czy spektakularna. Po prostu historia córki markizy-notabene kochanki Woltera trwała i rozwijała się spokojnie, niczym kwiat. 
"Jeśli nie poznasz siebie, nie doświadczysz prawdziwego szczęścia...Będziesz już zawsze pływać w oceanie niepewności, niszczyć rano to, co udało ci się zrobić wieczorem, przejdziesz przez życie popełniając głupie błędy, których będziesz później żałować lub które będziesz próbować naprawić."
Lubię czasami zagłębić się w powieściach historycznych. Dostarczają mi one nie tylko wiele przyjemności, ale też uczą mnie czegoś nowego. Tutaj dowiedziałam się o życiu i zwyczajach arystokracji we Francji w połowie XVIII w, ale także poznałam słodką historię dwóch młodych dziewczyn, które pragną na przekór wszystkiemu szczęścia. 
"Córka markizy" co opowieść, w której odnajdziemy dwie narracje. Poznamy życie matki i córki, a na deser otrzymamy opowieść o losach Świergotki, postaci wykreowanej przez Lili. Naprawdę nie wiedziałam, że w jednej powieści można zmieścić tyle opowieści. 
Z czystym sumienie mogę polecić tą powieść wszystkim pasjonatom dobrym książek. Ale książek, które są delikatne, subtelne i po prostu są. Bez rewelacji, bez sensacji, ale z postaciami i światem tak wykreowanym, że przez chwilę ma się wrażenie, że lawiruję się z tańczącymi parami, w pięknej sukni w Wersalu, a tuż obok ciebie bawią się najznakomitsze postacie ówczesnych czasów. 

Książka: "Córka markizy" Laurel Corona wyd. Nasza Księgarnia, 2012

5 komentarzy:

  1. Lubię czasami przeczytać książkę, która nie zapadnie mi w pamięci na całe lata, ale zapewni mi kilka godzin rozrywki. Mam wrażenie, że ,,Córka markizy" należy do takich właśnie publikacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Należy, ale z drugiej strony czuję, że będę ją długo pamiętać :D

      Usuń
  2. Od czasu do czasu lubię książkę, z którą spędzę miło czas i choć nie zapada w pamięć to cieszę się z jej lektury.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak ja się cieszę, że kupiłam tę książkę - trochę w ciemno, ale miałam przeczcie, że to będzie niezła lektura :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.