poniedziałek, 25 sierpnia 2014

"Ostatnie spotkanie w Paryżu" Lynn Sheene


Nieśpiesznie palce wystukują rytm. To znak, że postanowiłam w leniwym, a nawet odrobinę ślamazarnym tempie stworzyć kolejną recenzję. Zauważyłam jednak pewną prawidłowość.. im więcej czasu milczę tym słowa trudniej się układają w lekką i powabną całość. Gdzieś po drodze gubię piękno i trwałość przekazu. 

Wszystko brzmi podobnie. Każda opinia skupia się na tym, że nie wiem co powiedzieć. Omijam to co sprawia mi trudność tylko po to by skleić coś to sklejone niekoniecznie chce być. 

Przez chwilę zwątpiłam w sens początku dzisiejszego wpisu, ale właściwie jak rozpocząć kolejną z kolei opinię? Co napisać by zaciekawić czytelnika, ale równocześnie nie tracić... właśnie czego nie tracić? Czy można coś stracić powtarzając się, czy raczej ryzykując innowacyjność? 

Śmiało mogę powiedzieć, że Leynn Sheene autorka "Ostatniego spotkania w Paryżu" nic nie zaryzykowała. Stworzyła powieść, która z pozoru niczym się nie wyróżnia, ale równocześnie ma w sobie coś. Łatwo powiedzieć coś.. trudniej udowodnić czym to właściwie jest. 

Kiedy dodałam Stosik jedna z osób napisała, że w książce Paryż ma niesamowity klimat i muszę się z tym bezwarunkowo zgodzić.  Z wypiekami na twarzy czytałam o podróży Clarie po wąskich i klimatycznych zakątkach. O jej nieśpiesznych wędrówkach po parku czy nawet wizytach w Ritzu. W odbiorze tego piękna nie przeszkadza nawet widok niemieckich żołnierzy, którzy oczywiście budzą strach i respekt mieszkańców. 

Odniosłam wrażenie, że autorka skupiła się przede wszystkim na przekazaniu piękna i ulotnego nastroju panującego w mieście zakochanych. Staram się teraz odkurzyć w głowie charakterystykę czy też próbę kreowania bohaterów i nie jestem w stanie. Gdzieś w zawierusze wojennej postacie z "Ostatniego spotkania w Paryżu" mieszają się w jedną niezbyt wyraźną breję. Co prawda Lynn Shenne starała się nadać specyficzny charakter Clarie, ale w ostatecznej rachubie stała się ona po prostu szukającą siebie i swojej drogi kobietą. Szykowną i pełną odwagi kobietą, ale niczym się nie wyróżniającą na dłuższą metę wśród innych bohaterek, w których wojna jest na pierwszym miejscu.

Wiele dobrego słyszałam o tej powieści. Miała mnie przenieść do innego świata. Sprawić, że całkowicie mnie pochłonie, że przepadnę gdzieś w połowie. Nie dokładnie to się stało, ale równocześnie też się nie wynudziłam. "Ostatnie spotkanie w Paryżu" to nie tylko opowieść o wojnie i o zakochanej kobiecie, ale także doskonałe studium psychologiczne, nawet mogłabym się pokusić na stwierdzenie, że jest to książka z elementami kryminalnymi. 

Komu ją polecam? Przede wszystkim romantyczką, które pragną spędzić kilka chwil w świecie, w którym prawdziwa miłość zwycięża, ale równocześnie nie jest ona głównym tematem. Jest ona swego rodzaju łącznikiem między wątkami w całej powieści. 

Książka:"Ostatnie spotkanie w Paryżu" Lynn Sheene Wydawnictwo Otwarte, 2012





21 komentarzy:

  1. Jak pojawia się wątek wojny, to jestem zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wątek wojenny gra tu zdecydowanie jedną z najważniejszych ról. :D

      Usuń
  2. 20 złotych za ten tytuł? Piękny Paryż na okładce - klimatyczny bardzo! Uwielbiam opisy miejsc akcji, dzięki nim mogę poczuć atmosferę, dzięki nim świat książkowy staje przed oczami i wręcz woła do zapoznana się z nim! Och, do romantyczek raczej nie należę, ale... Może książka zachwyci mnie tak jak "O północy w Paryżu"? :D

    [dzikie-anioly]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy Cię zachwyci tak jak "O północy w Paryżu", bo według mnie to dwie zupełnie inne historie. Dodatkowo "O północy w Paryżu" bardzo mnie rozczarowało...

      Usuń
  3. Zdecydowanie jestem romantyczką! Uwielbiam takie klimatyczne książki, chętnie przeczytam, dzięki za polecenie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O Paryż:) czyli książka zdecydowanie dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Do romantyczek to ja zdecydowanie nie należę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale może chociaż wątek historyczny czy też wojenny Cię zaciekawi?

      Usuń
    2. Ja też nie należę do romantyczek, ale czasami lubię poczytać sobie takie bzdety, zwłaszcza jeśli akcja rozgrywa się przed połową XX wieku.

      Usuń
  6. Nie przejmuj się. Każdy ma czasem gorsze dni i wszystko, co przychodziło z łatwością, teraz wydaje się nader trudne. Ale to minie, zobaczysz i ponownie odzyskasz lekkość pióra. :-)
    Czasem lubię przeczytać sobie jakiś romans, jednak nigdy nie poznałam takiego, w którym trwałaby wojna. Bo w sumie nie ciekawią mnie książki historyczne. Z tego co napisałaś, mogę wywnioskować, że ta pozycja jest ciekawa i warta przeczytania, lecz ja ciągle mam w sobie jakieś opory. Może to Ci niedopracowani bohaterowie? Nie wiem sama. Muszę się jeszcze zastanowić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem szczerze, że mogę ją polecić, w ogólnym rozrachunku daje rade :D
      A co do tej lekkości pióra to już od dawna coś mi nie "gra" w recenzjach, ale jeszcze nie rozgryzłam co to ;d

      Usuń
  7. Chciałabym poczuć klimat tych zakątków i uliczek, wcześniej nie miałam w planach, ale teraz jestem zainteresowana:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wcześniej nie planowałam tej książki, ale chciałabym poczuć klimat tych zakątków i uliczek Paryża...

    OdpowiedzUsuń
  9. To może powinnaś pisać więcej recenzji będzie Ci łatwiej ? :) Książkę mam na półce od roku, jeszcze nie przeczytałam, sama nie wiem czemu bo Paryż uwielbiam. Skoro jest taki klimatyczny w tej książce to za raz się za nią zabieram :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łatwo mówić, żebym pisała więcej recenzji ;/ Trzeba mieć jeszcze czas na czytanie książek, żeby mieć o czym pisać :D

      Usuń
  10. Czytałam i miło wspominam. Moim zdaniem to bardzo klimatyczna książka z całkiem ciekawie i zręcznie poprowadzoną fabułą, w której dużo się dzieje.

    OdpowiedzUsuń
  11. Też mam często problem z kolejnym wpisem, zwłaszcza gdy od lektury minie już trochę czasu i powoli zaczynają stygnąć wszystkie towarzyszące jej emocje, a szczegóły się zacierają i ciężko jest uchwycić to, co warto byłoby przekazać swoim czytelnikom. Ty za to poradziłaś sobie bardzo dobrze z tą recenzją ;) Co do książki to zastanawiałam się kiedyś nad jej kupnem, ale jednak odpuściłam. Może kiedyś sięgnę po biblioteczny egzemplarz. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Powieści wojenne, a przynajmniej z zawartym współcześniejszym konfliktem zbrojnym, nigdy mnie nie przyciągały. Klimat Paryża jednak kusi. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.