piątek, 1 sierpnia 2014

Pamiętam każdego dnia o tych którzy walczyli za świat w którym teraz żyję... po prostu.

              

Krzysztof Kamil Baczyński "Elegia o... (chłopcu polskim)"

Oddzielili cie, syneczku, od snów, co jak motyl drżą, 
haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią,
malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg, 
wyszywali wisielcami drzew płynące morze. 
Wyuczyli cię, syneczku, ziemi twej na pamięć, 
gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami. 
Odchowali cię w ciemności, odkarmili bochnem trwóg, 
przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg. 
I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc, 
i poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut - zło. 
Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.
Czy to była kula, synku, czy to serce pękło? 
20. III. 1944 r.


                                                       Krzysztof Kamil Baczyński 
                                                "Z głową na  karabinie"

  Nocą słyszę, jak coraz bliżej
drżąc i grając krąg się zaciska.
A mnie przecież zdrój rzeźbił chyży,
wyhuśtała mnie chmur kołyska.
A mnie przecież wody szerokie
na dźwigarach swych niosły ptaki
bzu dzikiego; bujne obłoki
były dla mnie jak uśmiech matki.
Krąg powolny dzień czy noc krąży,
ostrzem świszcząc tnie już przy ustach,
a mnie przecież tak jak innym
ziemia rosła tęga - nie pusta.
I mnie przecież jak dymu laska
wytryskała gołębia młodość;
teraz na dnie śmierci wyrastam
ja - syn dziki mego narodu.
Krąg jak nożem z wolna rozcina,
przetnie światło, zanim dzień minie,
a ja prześpię czas wielkiej rzeźby
z głową ciężką na karabinie.
Obskoczony przez zdarzeń zamęt,
kręgiem ostrym rozdarty na pół,
głowę rzucę pod wiatr jak granat,
piersi zgniecie czas czarną łapą;
bo to była życia nieśmiałość,
a odwaga - gdy śmiercią niosło.
Umrzeć przyjdzie, gdy się kochało
wielkie sprawy głupią miłością.

4.12.1943 



Tadeusz Gajcy "Śpiew murów"

Nocą, gdy miasto odpłynie w sen trzeci, 
a niebo czarną przewiąże się chmurą, 
wstań bezszelestnie, jak czynią to dzieci, 
i konchę ucha t a k przyłóż do murów. 

Zaledwie westchniesz, a już cię doleci 
z samego dołu pięter klawiaturą 
w szumach i szmerach skłębionej zamieci 
minionych istnień bolesny głos chóru. 

"Bluszczem głosów spod ruin i zgliszcz 
pniemy się nocą na dachy i sen, 
tobie, Warszawo, w snach naszych śnisz, 
nucąc wrześniami żałobny nasz tren." 

- Biegłam rankiem po chleb do piekarni 
(a chleba dotąd czekają tam w domu), 
a ja leżę z koszykiem bezradnie, 
tuż za rogiem, nie znana nikomu... 

- Właśnie ręką chwytałem za granat, 
żeby czołgi przywitać nim celnie, 
ziemia była spękana, zorana - 
nagle świat mi się zaćmił śmiertelnie... 

- Myśmy obie wyniosły na noszach, 
jeszcze kocem okryły mu nogi, 
bo krzyczeli dokoła, że pożar... 
Ja na świstku pisałam: "Mój drogi..." 

"Bluszczem głosów spod ruin i zgliszcz
pniemy się nocą na dachy i sen, 
tobie, Warszawo, w snach naszych śnisz, 
nucąc wrześniami żałobny nasz tren." 

Słuchaj tych głosów żałosnych żarliwie, 
nim brzask poranny uciszy je w niebie 
i nowe miasto w napiętej cięciwie 
dni tryumfalnych na nowo pogrzebie. 

Słuchaj tych głosów, bo po to szczęśliwie 
ocalon został w tragicznej potrzebie, 
byś chleb powszedni łamał sprawiedliwiej 
i żył za tamtych i za siebie lepiej. 

Jak nie kochać strzaskanych tych murów, 
tego miasta, co nocą odpływa, 
kiedy obie z greckiego marmuru - 
i umarła Warszawa, i żywa.



Różewicz Tadeusz "Ocalony"

Mam dwadzieścia cztery lata 
ocalałem 
prowadzony na rzeź. 

To są nazwy puste i jednoznaczne: 
człowiek i zwierzę 
miłość i nienawiść 
wróg i przyjaciel 
ciemność i światło. 

Człowieka tak się zabija jak zwierzę 
widziałem: 
furgony porąbanych ludzi 
którzy nie zostaną zbawieni. 

Pojęcia są tylko wyrazami: 
cnota i występek 
prawda i kłamstwo 
piękno i brzydota 
męstwo i tchórzostwo. 

Jednako waży cnota i występek 
widziałem: 
człowieka który był jeden 
występny i cnotliwy. 

Szukam nauczyciela i mistrza 
niech przywróci mi wzrok słuch i mowę 
niech jeszcze raz nazwie rzeczy i pojęcia 
niech oddzieli światło od ciemności. 

Mam dwadzieścia cztery lata 
ocalałem 
prowadzony na rzeź.




10 komentarzy:

  1. Ciągle robią wrażenie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzeba pamiętać, bo tylko w ten sposób ofiara powstańców ma sens...

    OdpowiedzUsuń
  3. ,,Ocalony" to jeden z najbardziej wstrząsających wierszy, jakie kiedykolwiek miałam przyjemność czytać. Paradoksalnie, wolałabym żeby nigdy on nie powstał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech... ja mam zawsze ciary na plecach jak go czytam.

      Usuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.